Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Hostel" (Hostel) 2005

bradesinarus

Witam!

Jako, że na tym blogu nie zamieściłem jeszcze żadnych recenzji, a to miał być przecież blog z recenzjami, postanowiłem to zmienić a na pierwszy ogień trafił ten film:

hostel

czyli najsłynniejsze dzieło przyjaciela Quentina tarantino czyli Eli Rotha "Hostel".

Muszę powiedzieć, że przed seansem słyszałem o tym filmie diametralnie różne opinie od "Najstraszniejszy film w historii" po "Nic nie warty szmelc". Postanowiłem przekonać się sam jaka jest prawda. Czy jak zawsze leży pośrodku. I niestety panie Roth! Muszę stwierdzić, że to dzieło jest nieudane. Zacznijmy od fabuły. Jest ona  schematyczna, aż do bólu zębów i tak typowa dla tego typu  produkcji, że mogła być być wzorcem w muzeum w Sevres pod Paryżem. Otóż w skrócie, rzecz ujmując, opowiada o dwóch szkolnych kumplach Paxtonie ( W tej roli Jay Hernandez) i Joshu (Derek Richardson), którzy przybyli do Europy w poszukiwaniu niezapomnianych wrażeń. I nie chodzi tu bynajmniej o wrażenia natury estetycznej czyli podziwiania zabytków czy obrazów ;). Prawda, że odkrywcza i nowatorska? Muszę powiedzieć, że przez dłuższy czas miałem nawet wrażenie, że pomyliłem filmy! Bo przecież gdybym chciał oglądać "Eurotrip" czy jakąś jego wariację, albo może wręcz jakiś tani film porno to właśnie takie coś bym sobie wypożyczył. A to miał być przecież porządny horror! Zamiast tego dostałem trwającą przez jakieś 2/3 filmu komedię! W dodatku z  aktorami, którym do aktorskiego geniuszu jest równie daleko co Polsce do zdobycia mistrzostwa świata w piłce nożnej! A tak na marginesie. Nie rozumiem tego całego gatunku filmowego zwanego Teen-Slasher. Tych wszystkich Piątków 13, Halloweenów czy innych Koszmarów minionego lata. To znaczy nie żebym ich nie oglądał  w końcu to horror, i często występują tam niezłe laski np. Mary Elizabeth Winstead :) ale na Boga! Co może być ciekawego w filmach, w których zamiast klimatu jest tylko zgraja nastolatków gotowych do wyrżnięcia lub zerżnięcia? Które są tak schematyczne jak wypowiedzi polskich polityków? W których dialogi oscylują wokół dwóch tematów: sexu i narkotyków? Czy dziś już się nie da nakręcić porządnego horrou bez młodzieży? Ale nie o tym miałem mówić, więc wróćmy do filmu. Wymienieni już przeze mnie bohaterowie w trakcie tych swoich "wojaży" dowiadują się,  o istniejącym na Słowacji miejscu, w którym (jakże by inaczej) piękne wschodnioeuropejskie kobiety same wpychają się mężczyznom do łóżek i tylko marzą by rozłożyć nogi przed Amerykanami. Czy naszym dwóm jankesom trzeba dwa razy powtarzać? Nie! Od razu postanawiają jechać do Bratysławy! A właśnie! Bratysława! W tym filmie ukazana została jako jakieś obskurne miasteczko rządzone przez gangi dwunastolatków a z samych Słowaków robi naród psycholi, złodziei i morderców. Słowacy się obrazili i nic dziwnego! I to właśnie tam poznają dwie dziewczyny wyglądające tak:

hostel

następuje trochę typowej dla takich filmów akcji i ... Łup! Cegłą w łeb! Bo oto ich poznany w Europie kolega gdzieś znika, wszyscy w około nabierają wody w usta a nasi gieroje zaczynają poszukiwania.  Wow! Jaki świeży motyw! Był wałkowany tylko jakieś 10000000 razy! No ale dobrze! dajmy im szansę! Tym bardziej, że wkrótce zaczyna się to na co w tego typu filmach czeka się najbardziej czyli (wreszcie :)) krwawa rzeźnia.  Choć tak naprawdę to tak znowu dużo to też jej nie ma, a jeżeli już się pojawia to w formie ultra szybkich migawek co jak dla mnie można by nawet uznać za plus bo jakoś nie jestem zwolennikiem zbytniego epatowania realistyczną przemocą. Warto  pochwalić ten film za jeszcze jedną rzecz. To wbrew pozorom nie jest kolejny film o psycholu, że reżyser bawi się z widzem podrzucając mu fałszywe tropy a tak naprawdę mamy do czynienia z organizacją, której celem jest zapewnianie rozrywki biznesmenom czyli "szlachtowanie za pieniądze". Podobno takie rzeczy dzieją się naprawdę chyba w Indonezji i to dodaje filmowi dodatkowego smaczku. Finałowy motyw zemsty też jest ładnie uzasadniony, ale może nie będę zdradzać szczegółów, żeby nie psuć przyjemności z oglądania. ( Jakby było z czego). Podsumowując. Nie lubię filmów, których wyłączny sens stanowi tylko i wyłącznie pokazywanie jak najbardziej wymyślnych tortur i okrucieństwa, więc ja na postawione przeze mnie jakiś czas temu pytanie: Jaka jest prawda o tym filmie? Odpowiedziałbym, że temu filmowi bliżej do totalnej szmiry niż arcydzieła. Niestety. Drewniane aktorstwo i sztampowa fabuła psują wszystko. Poz tym ja lubię, żeby film miał jakąkolwiek głębię czymś mnie zaskoczył. A tu można znaleźć chyba tylko jedną taką rzecz ( Wspomniana organizacja). W dodatku pełno tu różnych scenariuszowych dziur i wywołanych przez nie niewytłumaczalnych  okoliczności co bardzo wpływa na odbiór. Ale to co najgorsze, że ten film w ogóle nie trzyma w napięciu co dla horroru jest czymś dyskwalifikującym. Niewiem jak inni ale dla mnie seans przebiegł tak lightowo i nawet jeden włosek na plecach mi nie drgnął. Czyli Seansu nie polecam. no chyba, że ktoś jest masochistą i lubi sie katować słabym kinem. Wtedy jego problem.

Ocena:

***/10

Galeria:

jjjjjjjj

O filmie:

Tytuł: "Hostel" {Hostel}

Reżyseria: Eli Roth

Kraj pochodzenia: USA

Rok Powstania: 2005

Dystrybutor: United International Pictures Sp. z.o.o.

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci