Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Koszmar z ulicy wiązów (2010) {Nightmare on Elm street}

bradesinarus

Witam!

Dziś zajmę się filme, który jak dla mnie śmiało może aspirować do miana największego rozczarowania roku 2010. Mam tu na myśli, jak by ktoś jeszcze nie zczaił, remake kultowego Amerykańskiego Horroru jakim, mimo wszystkich swoich niedoróbek był i pozostaje,"Koszmar z Ulicy Wiązów" Wesa Cravena.

koszmar

Przy takim założeniu nie trudno chyba zgadnąć, że byłem niezwykle sceptycznie nastawiony do samej idei remaku. Zresztą sceptycznie to za mało. Wrogo brzmi duzo lepiej. Po dyskusji na jednym z portali postanowiłem jednak dać temu filmowi szansę. Zwłaszcza, że trailery oferowały coś w zupełnie moim klimacie czyli  oniryczną jazdę bez trzymanki,  w której nie bedzie wyraźnej grinicy między jawą a snem, w którym rolę Freedyego będzie odgrywał sam Jackie Earle Haley, który kreując bardzo ciekawą postać  Rorschacha ze "Strażników"{Watchmen} pokazał, że takie klimaty wyjątkowo mu pasują a i z twarzy to przecież rasowy psychol i zwyrol. Wydawało mi się, więc że ten film może mieć potencjał by być równie innowacyjnym wobec oryginału dziełem co "Halloween" {Halloween} Roba Zombie. Tak więc w końcu udałem się do kina i obejrzałem ten film

asd

Ten film to porażka, w każdym negatywnym tego słowa znaczeniu. Nie wiem jak można było do tego stopnia zepsuć legendę nakręcić tak nijaki film, który usypiająco działa lepiej niż siedem piw i czytanie "Tygodnika Powszechnego" jednocześnie. A przecież to nie miało tak działać to miał być horror. Oryginalny NOES przynajmniej miał tą zaletę, że straszył a tutaj? Tutaj dostajemy tylko pozbawioną indywidualnego stylu, fabularnych zaskoczeń i kinematograficznych fajerwerków sieczkę. Niepotrzebną powtórkę z rozrywki pędzącą do przodu jak TGV. Nie wiem ale to chyba jakaś pozostałość po kręceniu przez twórcę tego Samuela Bayera teledysków ( Np. [Wiem, że nadużywam tego słowa nic na to nie poradzę] genialnego "Until it sleep" zespołu Metallica). No cóż czyli nie każdy twórca ciekawych teledysków może być reżyserem ciekawych filmów. Nie każdy nazywa się się David Fincher. Ale trochę odbiegliśmy od tematu.  Oczywiście, żeby nikt mi nie zarzucił, że widzę palec a nie dostrzegał pełni księżyca to powiem, że pare( ale dosłownie pare) byłbym gotów zaakceptować: Jackie Earle Haley, który jako jedyny z obsady coś próbuje ze scenariusza wycisnąć  jako alternatywa dla Roberta Englunda całkiem się sprawdzić, ale to po prostu bardzo dobry aktor, więc trudno, żeby bylo inaczej. Ciekawa oniryczna jaka miała miejsce w kilku scenach (Szczególnie scena w tej aptecę. Coś pięknego!) także mi się podobała ale jak już wspomniałem ja po prostu lubię takie klimaty. Ciekawa uroda aktorek ( Szczególnie Rooney Mara i Katie Cassidy), więc jak kogoś znudzi akcja filmu to zawsze można sobie chociaż na nie popatrzeć ;).

roo kat

Dobra! Posłodziłem herbatę to teraz mogę przejść do tego co lubię robić czyli wykazywania w tym filmie tego co mi się nie podobało. A zaręczam, że jest tego dużo:

Po pierwsze: fatalna charakteryzacja pana Kruegera.

No sorry, ale jak ja mam wystraszyć się czegoś co wygląda jak zmutowana pizza z kosmosu, i bardziej śmieszy niż straszy. W oryginale nie było z tym może jakoś dużo lepiej ale przynajmniej nie drażniło.

Po drugie: Drewniane dialogi.

Nie wymagam dialogów jak u Tarantino, Lyncha czy Jarmusha ale mogliby by nad nimi trochę popracować, żeby nie brzmiały tak:

Bohater : On nie jest prawdziwy!

Bohaterka: Jest i dobrze o tym wiesz!

Bohater: Nie! To tylko sen. Żaden Freedy nie istnieje naprawdę

Bohaterka: Istnieje! Widziałam go!

Bohater: To tylko sen!

I tak w kółko, żeby tylko zapchać kilka minut czasu ale nic nie powiedzieć.

Po trzecie: Złe rozwiązanie wątku Freda-Pedofila

To w mojej opinii największy błąd. Jeżeli chcieli zrobić poważny, mroczny ( może nawet zbliżony klimatami do samego "Wysłannika Piekieł" {Hellraiser}) ciężki horror to wystarczyło tylko pogłębić ten temat. A tu zdecydowali się na rozwiązanie, które jest żałosne)

Po czwarte: Nijakie aktorstwo protagonistów

Kiedy się kręci taki film to trzeba się postarać stworzyć postać, za którą widz będzie trzymał kciuki, tak jak w oryginale za Nancy. A tu mamy aktorki, które ładnie wyglądają ale grać to napewno nie potrafią a ich kreacje aktorskie są cienkie jak sznurówki w butach na rzepy. Jednak gra w serialch to nie jest dobra szkoła aktorstwa!

Po piąte: Mechaniczne powielenie rozwiązań oryginału ( I nie tylko)

Przez cały film miałem wrażenie, że to rezultat wrzucenia do jakiegoś gigantycznego miksera kilku horrorów. Tu element z "Wysłannika piekieł" {Hellraiser}, Tu z "Silent Hill"{Silent Hill} Tu z orygnalnego "Koszmaru ( w dodatku jakby na zasadzie kopiuj wklej, pozbawiając je tamtego umocowania a tym samym jakiegokolwiek napięcia np. scena wyłaniania sie głowy Freda K. ze ściany)...

Po szóste: Za mało erotyzmu ;)

Nie no! Przy takim "potencjale osobowym wklejenie tutaj tylko jednej sceny nagości ( W dodtaku w wannie. Notabene kolejna scena zerżnięta żywcem z oryginału, która tam miała sens a tu jest tylko z powodu... Nic mi nie przychodzi do głowy) to grzech

 

wanna

Podsumowując. Cudów nie ma. Tak jak można było się domyślić zamiast świeżego dania dostaliśmy odgrzewany pulpecik, który jakikolwiek smak to stracił gdzieś tak  przed pierwszą wojną światową. Szkoda bo potencjał np. W postaci Jackie Earle Haleya niewątpliwie był tylko z Samuela Bayera to taki dobry reżyser jak z Polskich Piłkarzy wirtuozi futbolu.  Moim zdaniem lepiej by było gdyby autorzy tego dzieła nie ruszali klasyka jakim bez wątpienia nadal pozostaje oryginalny "Koszmar" a zabrali się za tworzenie własnych fabuł ( Albo lepiej nie. ja postuluje dożytownio zabrać im dostęp do kamery wideo. Jeden Uwe Boll nam wystarczy :)).

Ocena:

****/10

 

Tytuł Filmu: Koszmar z ulicy Wiązów {Nightmare on Elm Streat}

Reżyser: Samuel Bayer

Rok powstania: 2010

Dystrybutor: Warner Bros. Entertainment Polska sp. z.o.o.

Galeria:

aaaaaaaaa

 


 

 

 

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci