Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Pontypool (2008)

bradesinarus

Witam!

Dziś chciałbym zaproponować wszystkim niezwykle nietypowy film. Jest to bowiem horror (Coś dużo ich tu na tym blogu się robi, ale trudno. Nic nie poradzę na to, że je lubie) o Zombie. Wiem, że niektórzy powiedzą

A co może być fajnego w filmach o Zombie?

Inni zaś

Wow! Zombie!

(Tym pierwszym mogę tylko współczuć bo nie wiedzą co tracą do tych drugich sam się zaliczam) ale trudno jakoś to przeżyję.  Jednak pragnę uspokoić tych, którzy na sam dźwięk słowa"Zombie" dostają spazmów. Nie musicie się bać! To nie jest kolejny typowy film o Zombie! Dlaczego? Zaraz się przekonacie! Bo przed państwem dziś film "Pontypool" w reżyserii Bruce'a Mc Donaldsa!

ppp

Wyobraźcie sobie małe spokojne miasteczko gdzieś w Kanadzie. Miasteczko, które nosi dumne miano Pontypool. Życie w nim jest równie niespieszne jak ślimak idący poboczem drogi. W tym mieście istniej rozgłośnia radiow dzięki, której mieszkańcy miasta mogą poznać najnowsze wiadomości, raport z dróg czy najnowszą prognozę pogody. Sielanka! Właśnie trwa nagranie kolejnej dawki informacji tak wyprzedaż w lokalnym supermarkecie czy zaginiony kot. Audycję prowadzi Grant Muzzy popularny i charyzmatyczny Didżej znany z bezkrompromisowych i kontrowersyjnych wypowiedzi. W studiu znajdują się też dwie inne pracowniczki: Producentka Sidney Briar oraz młoda, piękna i urocza realizatorka Laurel-Ann. Wszystko idzie tak jak zawsze. I nagle w mieście wybuchają zamieszki. Tłum mieszkańców zaczyna z nieznanych powodów zaczyna szturmować drzwi gabinetu medycznego niejakiego doktora Mendeza. W pierwszych doniesieniach jakie zaczynają spływać do programu od słuchaczy dominują sprzeczne informacje oraz krzyki przerażenia. Brak jest natomiast reakcji  oficjalnych źródeł. Powoli zaczyna się koszmar.

Czytając to co wyżej napisałem ktoś mógłby zadać sobie pytanie: Dlaczego wspomniał o nietypowości tego filmu? Przeecież to wygląda na typowy horror klasy B. Otóż wyjaśniam. To tylko pozory!  Bo ten film to jedno z najlepszych i najciekawszych dokonań kina grozy ostatnich lat. Jest  jak podmuch świeżego powietrza wpuszczonego do zatęchłego świata żywych trupów. Nie żebym miał coś przeciwko takim filmom (Przecież od razu zastrzegłem, że je uwielbiam a taki np. "Świt żywych trupow" {Dawn of the dead} mógłbym oglądać w nieskończeność. Ale nie da się zaprzeczyć, że na dłuższą metę to znaczy po obejrzeniu większej ilości filmów na ten temat widać jak na dłoni, że tak naprawdę są robione na jedno kopyto i po tej smutnej konstatacji człowiek sam ma ochotę wyjść na miasto jęcząc "Móóózg!". Swoją drogą to pomysł na ciekawe badanie socjologiczne bo ciekawe jak tzw."Normalni" (Bo tak naprawdę to jest tak jak w tym kawalku rapera o ksywce Słoń "Nie ma ludzi normalnych i nienormalnych. Są tylko ci pozamykani w zakładach i ci nie przebadani :)) ludzie by na to zareagowali. O! Rozpisałem się a nawet nie odpowiedziłem na najważniejsze pytanie tzn. Dlaczego ten film jest inny? No cóż

Po pierwsze

Dlatego, że cała fabuła toczy się na głuchej kanadyjskiej prowincji i choć to niezwykle piękne i klimatyczne tereny to jakoś chyba niewiele filmów tam się kręci.

Po drugie

Dlatego, że zamiast na scenach przemocy i okrucienstwa nastrój budowany jest raczej na rozterkach i dramatach bohaterów Czyli można by tu sparafrazować to samo hasło, które do opisania swego "Dog Soldiers" powiedział Neill Marschall "To jest film o ludziach, w którym występują również zombiaki"

Po trzecie w końcu

Ile filmów o Nieumarlakach ma miejsce w stacji Radiowej?

Po czwarte

W ilu filmach tego typu ani razu nie przenosimy się poza stację radiową a o przerażających wydarzeniach dowiadujemy się tylko z telefonicznych przekazów?.

hhh

Myslę, że wystarczająco jasno pokazałem dlaczego ten film wyróżnia się spośród innych podobnych produkcji więc teraz przejdźmy do bardziej szczegółowej analizy samego filmu:

Aktorstwo

Cała trójka aktorska zdecydowanie "daje radę": Georgina Reilly w roli Laurel-Ann jest tak słodka jak miała chyba być, a Lisa Houle (Sidney) i genialny w tej roli Stephen McHattie ( Grant wydobywują wszystkie niuanse ich skomplikowanej relacji ( Nie wiem. Może pomógł tu fakt, że są oni parą także prywatnie) i dają po prostu popis aktorstwa. To ważne zwłaszcza, że to na ich barkach opiera się cały film. Dodajmy do tego urodę Georginy Reilly i otrzymamy mieszankę wybuchową

A tu coś specjalnego. Dla estetów, którzy lubią patrzeć na piękno Georgina Reilly wygląda właśnie tak;

www

Jest na co popatrzeć prawda? :)

Scenariusz

Ten film można by określić jako bardzo teatralny ponieważ wszystkie emocje, cały klimat i dramaturgia budowane są niemal wyłącznie przez dialogi i grę aktorską. Dodając do tego wspomnianą już ograniczoną przestrzeń, mistrzowsko dozowane napięcie, odpowiednią dawkę makabry oraz wysmakowaną typowo postmodernistyczną karkołomną zmianę konwencji z mocnym nieprzewidywalnym zakończeniem  otrzymujemy coś co ma wszelkie cechy by na długi czas pozostać w naszej pamięci

Muzyka

Muzyka nie robi jakiegoś super wielkiego wrażenia, ale najważniejsze, że przynajmniej nie zakłóca obrazu.

fff

Podsumowując:

Ten film jest genialny! To najlepszy dowód na to, że wciąż jeszcze liczy się pomysł na to jak zaintrygować widza ciekawą i nietypową historią a nie tylko zalenie ekranu hektolitrami sztucznej krwi, czy wsadzanie tony wielkich smerfów na każdy centymetr kwadratowy taśmy filmowej. Tu pod fasadą zwyczajnego horroru kryje się prawdziwa perła stworzona do fascynującej lektury pomiędzy wierszami. Jako fan horrou życzyłbym sobie więcej takich filmów.

Ocena

**********/10

Tytuł: Pontypool {Pontypool}

Reżyser: Bruce McDonald

Rok powstania: 2008

Dystrybucja polska: brak

Galeria

ttrpppfff

 

 

 

 

'

 

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci