Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Abecadło Mordercy { The Alphabet Killer}

bradesinarus

Witam!

abemor

Chyba już kiedyś pisałem, że najbardziej nie lubię filmów o zmarnowanym potencjale, które mogłyby być dobre ale coś poszło nie tak albo reżyserowi zabrakło talentu, żeby zrobić to lepiej. No cóż dziś mamy taki właśnie film! Filmy o seryjnych mordercach to jakby na to nie patrzeć filmowy samograj bo kino kocha wszelkiej maści zwyrodnialców o czym świadczyć może choćby wielka popularność Hannibala "Kanibal" Lectera. A tu mieliśmy do czynienia z prawdziwą zbrodnią i śledztwem wokół niej co, jak pokazał chociażby "Zodiac" Davida Finchera także można pokazać w interesujący i niebanalny sposób. Więc co tu poszło nie tak? Prawdę mówiąc wszystko.

TEMATYKA

Tak już wspomniałem wyżej, dla mnie tematyka niewyjaśnionej do dziś sprawy tzw. Alfabetycznego mordercy, który w latach 70 XX wieku zmordował trzy dziewczynki kierując się tylko tym, że imię i nazwisko każdej z nich zaczynało się na tą samą literę to filmowy samograj. Nie muszę chyba wymieniać filmów, które są oparte na podobnym motywie bo każdy prawdziwy kinoman zna je na pamięć, więc powiem tylko, że większość z nich jest dobrych.  Ale dla "wielkiego pana reżysera" to najwyraźniej nie wystarczało, nie było wystarczająco ambitne i musiał tu wsadzić motyw z obłędem pani detektyw i jej dziwnymi jazdami, tak jakby był to jakiś wyznacznik ambitnego kina. A wyszło mu tylko wrażenie jakby nie wiedział, w którą stronę film ma zmierzać, więc wplatał tam wszystko co uda mu się wymyślić. Zresztą czy można się dziwić jeżeli czyimś największym osiągnięciem jest film "Droga bez Powrotu" { Wrong Turn}, który nie jest jakimś klasykiem kina, a raczej ledwo mieści się nawet w kategorii filmów średnich. Taki reżyser postawi zawsze na akcję zamiast niuansów i żmudnego śledztwa.

das

AKTORSTWO

No cóż. Po tej produkcji bardzo widać, że była niskobudżetowa i twórców nie było stać na aktorów, którzy by chociaż umieli grać. Główna bohaterka grana przez Elizę Dushku, która mimo, że fajnie wygląda to jednak chyba za dużo naoglądała się "Milczenia Owiec" i próbowała się na nim wzorować  tylko po drodze zapomniała, że nie nazywa się Jodie Foster, i nie za bardzo umie grać  więc jej postać zamiast skłaniać widza aby chciał jej kibicować to tylko wkurza swoim manierycznym zachowaniem i przesadną ekspresją, która dobra to była w kinie niemym. Naprawdę chciałem, żeby ją ktoś zastrzelić ( Bohaterkę nie aktorkę ) i skrócił aktorce mękę grania w tym filmie. Natomiast nie mogę zrozumieć jednej rzeczy. Po co w tym filmie był Bill Moseley? Żeby powiedzieć dwa zdania? Przecież ten aktor zdecydowanie potrafi grać i szkoda jego talentu na grywanie ogonów (Choć to może tylko dlatego, że kojarzy mi się z "Domem 1000 trupów" i po prostu jakoś go idealizuje). Nie mogę też zapomnieć o tym gościu z "Piły" (Carym Elvesie), który znów pokazał się z nienajlepszej strony i może powinien sobie dać spokój z aktorstwem a zająć się np. Wycinką drzew w lesie. Jednak muszę też kogoś pochwalić. Dobrą robotę odwalił tu Timothy Hutton, który rzeczywiście pokazał, że jednak można nawet w takim filmie się wyróżnić. Naprawdę świetnie lawirował niuansami swojej roli.  O innych aktorach nie będzie ani słowa bo byli tak mało wyraziści, że nie zwróciłem na nich uwagi.

elidusbilmostimhutaaa

SCENARIUSZ

To się pośrednio wiąże z punktem pierwszym czyli brakiem pomysłu na film. Wg mnie to rozmowa nad nim mogła wyglądać jakoś tak:

- Mam świetny pomysł! To ci się spodoba

-Tak? Zamieniam się w słuch

- Pamiętasz tę niewyjaśnioną sprawę z lat 70.

- No! Co z nią?

- Zróbmy o niej film. Wiesz w klimacie "Milczenia Owiec"

- E! A może lepiej niech bohaterka ma zwidy i dowalmy duchy

- Ale to się nie trzyma kupy! Tak nie było w rzeczywistości!

- Ej! Ja tu jestem reżyserem i zrobimy to po mojemu!

I tak zrobili. Przez co wyszło nielogicznie i bez klimatu z efektami jak w tanim horrorze i kompletnie pominiętym wątkiem motywu sprawcy.

aaa

MUZYKA

To tu jakaś była? Bo ja nie zauważyłem żadnej!

MoNTAŻ/ZDJĘCIA

Do strony technicznej nie ma się o co przyczepić mimo, że bardzo bym chciał. Wykonana została dobrze, klimat taki jaki powinien być w thrillerze został właściwe oddany. Montażowo może nie zachwyca ale i nie razi.

aaa

PODSUMOWANIE

Nie wiem jaki był za bardzo cel tego filmu. Jeżeli miał to być film rzetelnie przedstawiający fakty i będący dla sprawy tym czym "Zodiac" Finchera dla sprawy Zodiakalnego Mordercy to trochę im to nie wyszło. Jeżeli natomiast ich celem było tylko i wyłącznie przestraszyć widza to mogli wybrać inną sprawę, albo sobie jakąś wymyślić.

OCENA

**/10

Tytuł: Abecadło Mordercy {The Alphabet Killer}

Reżyser: Rob Schmidt

Rok: 2008

Kraj: USA

Dystrybutor -

Gatunek: Dramat, Thriller




 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci