Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Telefon {Phone Booth}

bradesinarus

Witam!

Tel

Pytanie, które poddaję pod rozwagę na dziś brzmi: Czy po obejrzeniu dużej ilości filmów coś jeszcze może w nich człowieka zaskoczyć? Jaki super pomysł nie został jeszcze do cna wyeksploatowany, zmielony i przeżuty przez bezduszną maszynkę, którą niektórzy zwą "Fabryką Snów"? Otóż pozornie wydawałoby się, że żaden, że wszystko już było i każdy nowy film skazany jest z góry na bycie epigonem. I cóż pewnie tak jest, ale nawet na tej pustyni może czasem wykiełkować dorodny kwiat. Prawdziwa filmowa perełka, która może i czerpie z innych źródeł to jednak później twórczo to przetwarza dając nam tak potrzebną nową jakość. Jakieś przykłady? Proszę bardzo. Przed państwem "Telefon" {Phone Booth} Joela Shumachera.

TEMATYKA

Jakoś w ostatnim czasie namnożyło nam sie filmów straszących telefonem, czy innymi zdobyczami współczesnej cywiizacji. Wystarczy wymienić choćby "Krąg" {The Ring}, Puls {Pulse} czy cofając się trochę wcześniej klasyczny już "Matrix". Ten należy do tego samego grona tyle, że idzie o krok dalej i przedstawia nam sytuacje, która rzeczywiście mogłaby mieć miejsce. No bo kto z nas nie korzystał nigdy z budki telefonicznej? A kto z nas nie korzystał nigdy z telefonu? A co by było gdyby w trakcie korzystania z takiego przybytku zadzwonił nagle telefon i nieznana ci powiedziała ci, że ma cię na celowniku? Właśnie przed taką sytuacją zostaje postawiony główny bohater Stu grany przez Colina Farrella. I tu muszę się do czegoś przyznać oglądając ten film nie mogłem wyzbyć się podobieństwa do filmu z Wesleyem Sniderem "W zasięgu Strzału", który wygląda tak jakby ktoś nakręcił ten sam scenariusz zmieniając tylko aktorów i trochę modyfikując samą historię. Ale gdyby tak było to raczej trzeba by posądzać ten film bo tamten powstał o cały rok wcześniej.

AKTORSTWO

No cóż. Jeżeli film jest tak dobry jak grający w nim aktorzy, to o tym trzeba powiedzieć, że jest fenomenalny. Mamy tu bowiem do czynienia z aktorskim popisem dwóch panów: pana Sutherlanda( który ma o tyle utrudnione zadanie, że musi operować tylko głosem bez gestykulacji, mimiki czy innych środków przekazu niewerbalnego. A mimo to tworzy głęboką rolę o wysokim stopniu wiarygodności. ) oraz wspomnianego już Collina Farrella, który udowadnia, że nie jest tylko ładny i znany z tego, że jego ex to Bachleda- Curuś ale już obecnie należy do największych gwiazd kina. I co najważniejsze, w przeciwieństwie do wielu hollywoodzkich aktorów nie jest aktorem tylko jednej miny ale potrafi oddać całe spektrum emocji. Zdecydowanie przy tych dwóch genialnie zbudowanych rolach cała reszta obsady ( Nawet dobry forest Whitaker) wygląda jakoś tak blado. Powiedziałbym, że dotyczący to zwłaszcza ról kobiecych gdyby nie to, że mam w tej sprawie mieszane uczucia. Bo z jednej strony udało im się zatrudnić aktorki, których urody nie da się zakwestinować ( Szczególnie Katy Holmes) a zdrugiej ich role sprowadzono tylko do dekoracji albo do wkurzającego elementu do odstrzału ( te, że tak powiem eufemistycznie "Panie do Towarzystwa", które potrafi tylko irytować)

SCENARIUSZ

Wiem, że dla większości reżyser Joel Schumacher bardziej niż z rewelacyjnym "Upadkiem" kojarzy się z bzdurnym "Batman i Robin" ale on naprawdę potrafi kręcić filmy kiedy ma dobry scenariusz. A tym razem właśnie taki mu się trafił. Ten film zawiera wszystko to co powinien zawierać dobry thriller, a co jeśli ktoś chce i dysponuje wolną kartką to może sobie sprawdzić i kolejno odhaczać czyli: dobrze napisane dialogi, wyraziści bohaterowie, pomysłowe zwroty akcji a  dzięki dobremu wybraniu miejsca akcji utworzenie odpowiedniego nastroju izolacji i zagrożenia. Jedynym co mnie osobniście drażniło w tym świetnym skądinąd filmie to poza wspomnianymi już Paniami bardzo lekkich obyczajów także motywacja antagonisty. Czy naprawdę trzeba powielać w każdym filmie motyw psychopaty o skłonnościach mesjanistycznych, który terrorem chce wymusić na ludziach aby zmienili swoje zachowanie? Przecież to jest twórcze jak gra polskich piłkarzy.

MUZYKA

O muzyce mógłbym powiedzieć tylko tyle ile prawie zawsze czyli, że doskonale podkreśla klimat i fajnie brzmi, ale ponieważ nie chcę popadać w utarte koleiny i tym razem nic nie napiszę.

SPRAWY TECHNICZNE

Myśląc o sprawach technicznych tego filmu jako pierwszy przychodzi mi do głowy montaż. Pewnie dlatego, że jest niezwykle pomysłowy i zdecydowanie odbiegający od hollywoodzkich standardów. Nie wiem kto wymyślił ten patent z dzieleniem kadru na małe kadrki i pokazywaniem dzięki temu akcji dziejącej się w różnych miejscach w tym samym miejscu ale zdecydownaie prezentuje się to korzystnie. Nie można jednakże zapominać też o zdjęciach , które wykonał nie kto inny tylko Matthew Libatique czyli ten sam człowiek, który był odpowiedzalny za niesamowite zdjęcia do fantastycznego "Czarnego Łabędzia" i chyba po prostu nie umie odwalić fuszerki bo tu też ogląda się to znakomicie.

PODSUMOWUJĄC

Pomimo pewnych minusów można ten film rzeczywiście potraktować jako9 taką różę na pustyni pokazującą nam, że nawet w dobie "Hosteli", "Pił" i innych krwistych filmów można nakręcić dzieło w duchu klasycznych filmów np. Hitchcocka. Dzieło które zamiast szokowac widza okrucieństwem będzie go trzymać przed ekranem nastrojem i świetnie zbudowanymi i zagranymi aktorskimi kreacjami. Niech to bedzie dla decydentów w wielkich wytwórniach nauczka.

OCENA

********/10

Tytuł: Telefon {Phone Booth}

Reżyser: Joel Schumacher

Występują: Colin Farrell, Radha Mitchell, Kiefer Sutherland, Forest Whitaker, Kathy Holmes

Rok: 2002

Kraj: USA

Gatunek: Thriller

Dystrybucja: Syrena EG








 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci