Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Impostor Test na Człowieczeństwo {Impostor}

bradesinarus

Witam!

imp

Aczkolwiek to może zabrzmi nieco kolokwialnie i dziwnie to jednak uważam, że  warto wspomnić o osobie Philipa K. Dicka, od którego wszystko się zaczęło. Nie będę ukrywał,  że jego wizja mi osobiście odpowiada. Philip K. Dick był pisarzem. Wiem, że ktoś może spytać No i co z tego? Każdy może być pisarzem? Ale Dick nie był jakimś tam zwykłym pisarzem romansideł dla emerytek czy nastolatek. Nie stworzył żadnych "Zmierzchów" czy innych tego typu pierdół. Nie! on był pisarzem z kręgu Science Fiction i  to w dodatku kultowym, gdyż jego niepowtarzalny styl ( Niektórzy podejrzewają, że powstały wskutek schizofrenii ) jego opowieści zaskarbił mu oddanych zwolenników, którzy nazwali go wręcz "Dostojewskim SF". "Dobrze"- Spytacie- Ale co to ma wspólnego z filmem?" Otóż bardzo wiele. Bo kto nie widział choćby genialnego "Blade Runnera"? A na podstawie czego powstał? Tak zgadliście! Powieści Philpa Dicka a konkretnie "Czy androidy marzą o elektronicznych owcach?". Tak więc nic dziwnego, że jego książki od lat inspirują kolejnych filmowców marzących o powtórzeniu tamtego sukcesu. i właśnie z jednym z takich obrazów dziś mamy przyjemność obcować. Chodzi mi konkretnie o film Gary'ego Fledera "Impostor".

TEMATYKA

Na początek mały wtręt lingwistyczny. W języku angielskim słowo Impostor oznacza oszusta I taki też był tytuł opowiadania Dicka stanowiącego podstawę scenariusza tego dzieła. A dlaczego to jest takie ważne? Bo oto przenosimy się do roku 2079. Ziemianie od wielu lat toczą wojnę z kosmiczną rasą Centauri, której jedynym celem jest eksterminacja ludzkości. I właśnie w takiej rzeczywistości żyje nasz bohater doktor Spencer Olham naukowiec pracujący nad budową Wunderwaffe, którą ziemianie uważają za ostatnią nadzieję w walce z Centauri. Pewnego dnia Olham zostaje nagle aresztowany a nieznani mu ludzie przedstawiający się jako funkcjonariusze z Agencji Ochrony Ziemi twierdzą, że tak naprawdę nie jest człowiekiem tylko właśnie tytułowym Impostorem- podstawionym przez Centauri cyborgiem, w którego klatce piersiowej znajduje się potężna bomba mająca zgładzić przywódczynię ludzkości. Prawda, że zapowiada się intrygująco? Niestety na samych zapowiedziach się skończyło bo twórcy jakby wystraszyli się zbudzonego przez siebie potwora i zamiast stworzyć dzieło podobne do genialnego "Blade Runnera" woleli futurystyczną wersję "Ściganego" z ,przyznaję niezłym i nietypowym finałem

AKTORSTWO

Jedyne co mogę powiedzieć o aktorstwie to, że w pzreciwieństwie do kilku ostatnio recenzowanych przeze mnie pozycji, w których słabego ogniwa można było ze świecą szukać, tu jego poziom jest strasznie zróżnicowany. Mamy tu bowiem i aktorstwo bardzo słabe ( Madeleine Stowe, która jakoś nie potrafi wywołać sympatii do swojej postaci i bardziej jej postać klasyfikuje się do odstrzału niż do życzenia jej przeżycia oraz Mekhi Pfifer, który dostał rolę chyba tylko dlatego, że jest czarny bo bardzo mi przykro ale aktorstkich umiejętności to już więcej ma fotel, na którym właśnie siedzę) i aktorstwo dobre ( Gary Sinise w roli głównej, który mi kojarzy się zawsze z dobrymi i bardzo dobrymi rolami tu także nie dał plamy ale czuć, że mógłby dać z siebie więcej) a także akstorstwo genialne ( Vincent D'Onofrio!!! Szkoda, że nie gra w większej ilości filmów)

SCENARIUSZ

Tak jak już chyba wspomniałem Scenariusz tego filmu miał bardzo dobrą pozycję wyjściową. Wydawało mi się bowiem, że dzieła mistrza Dicka są dziełami, są samograjami, których wystarczy jedynie nie zepsuć by wyszło ciekawe kino. Niestety zamiast do wspomnianego tu przeze mnie "Blade Runnera" czy "Tajemnicy Syriusza" {Screamers} to dzieło dołącza do "Next" na niechlubnej półeczce z napisem "najgorsza adaptacja Philipa Dicka, przy której autor w grobie się przewraca". gdzieś tu bowiem po drodze zgubiono zupełnie ten klimat choćby z początku filmu a kiedy się zreflektowano, że czegoś brakuje postanowiono na chybcika ratować się chwytami znanymi z kina akcji. I choć przyznaję, że choć  dzięki takim zabiegom nie sposób się w trakcie projekcji nudzić  jak na niektórych intelektualnie nabzdyczonych dziełach polskich filmowców,  tylko jest po prostu kawałkiem dobrej rozrywki to jednak zbyt wyraźny jest rozdźwięk między tym co dostaliśmy a tym co nam obiecano.

MUZYKA

Fajne i intrygujące brzmienia, które zdecydowanie psują do tego co widzimy na ekranie i tworzą klimat filmu. Jednak jeśli mam być szczery to w mojej głowie lęgną się myśli o tym, że jednak mogło być lepiej, mocniej i bardziej 'z pazurem".

SPRAWY TECHNICZNE

Tym razem w odróżnieniu od poprzednio recenzowanego filmu takie kwestie jak zdjęcia czy montaż jakoś specjalnie do mnie pozytywnie nie przemówiły. Nie żeby były jakoś przesadnie złe czy coś ( Śą w tym obrazie zapewniam was rzeczy gorsze i zaraz do nich przejdziemy). Klimat był odpowiednio mroczny, sceny były odpowiednio zmontowane. Taka powiedzmy hollywoodzka przeciętność. No dobrze pogłaskaliśmy dzień dobroci dla złych filmów skończony możemy zacząć kopać.  A więc wizja przyszłości jakoś do mnie nie przemówiła. Sorry ale mamy 2079 a moda, telefony i ogólnie rzecz biorąc wygląd Ziemii to kropka w kropkę lata obecne. I co? Nikt nie czuje z tego powodu absmaku? Naprawdę mamy uwierzyć, że nic się nie zmieni? Ktoś mi tu może powie "Zaraz! Zaraz! A te latające cosie na ulicach i kopuły ochronne?" O.K. Tylko to są drobiazgi. W innych filmach SF ( Już nie będę mimo, że barzdo się nasuwa przypominał "Blade Runnera") mamy przynajmniej próby uczynienia wszystkiego co tylko jest możliwe by nadać swojej wizji jak najbardziej futurystyczny kształt ( te miecze świetlne, Bilbordy czy inne rasy) a tu mamy twórców tak ogarniętych przekonaniem o wielkości swojego pomysłu na fabułe, że zupełnie zapomnieli o całej reszcie na zasadzie " I tak nikt nie zauwarzy". Błąd! Ja widzę i piętnuję.

PODSUMOWANIE

"Impostor Test na człowieczeństwo" to film nieudany i trzeba sobie to jasno powiedzieć. To po prostu zmarnowany potencjał jaki dawał fakt, że to adaptacja opowiadania genialnego autora jakim niewątpliwie był Philip Kendrick Dick. Zamiast prawdziwe epokowego filmu możliwego do odczytywania na kilku płaszczyznach    i do snucia rozmaitych hipotez jakim niewątpliwie mógłby być, otrzymujemy jedynie solidny film sensacyjny dla debili. A szkoda.

OCENA

*****/10

Tytuł: Impostor. Test na człowieczeństwo {Impostor}

Reżyser: Gary Fleder

Występują: Gary Sinise, Vincent D'Onofrio, Madeleine Stowe, Mekhi Pfifer, Gary Dourdan

Rok: 2001

Kraj: USA

Gatunek: Sensacja, SF

Dystrybutor: SPI International Polska sp.z.o.o.





 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci