Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Ruiny {The Ruins}

bradesinarus

Witam!

Ruiny

Film, którym dzisiaj się zajmiemy to pozornie nowatorski horror. Żeby wszystko było jasne. Mówiąc nowatorski, nie mam na myśli pokazanie w sposób szczególnie nowatorski przemocy czy stylizowania na paradokument czy inne pierdofony. Takich rzeczy w tym filmie nie zobaczymy. Natomiast chodzi mi o zerwanie ze schamatem antagonisty, którym w większości tego typu produkcji jest jakoś psychol z nożem, siekierą czy inną piłą motorową przez co większość osób nie interesująca się horrorem i nie wdających się w niuansy ma taki właśnie obraz: Psychol, który oddaje się swojemu szczególnemu hobby: Szlachtowaniem biednych i głupich jak but amerykańskich nastolatków, którzy znaleźli się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie i zamiast imprezy o zabarwieniu erotycznym znaleźli śmierć w męczarniach. Tak więc jeśli ktoś w tym filmie tego szuka to się trochę zawiedzie. Tu twórcy wyraźnie pokazali, że jak się chce i ma dobry pomysł to można olać schematy i zrobić film całkiem po swojemu. I nawet jeśli tak do końca to im to nie wyszło albo poprzestali na stanowczo zbyt małej zmianie tego schematu to jednak warto docenić starania

TEMATYKA

Tu chyba jednak nie odbiegliśmy zbyt daleko od ścieżki wytyczonej przez innych twórców. Znów mały bandę nastolatków ( Sztuk 4 więc to chyba w sumie żadna banda), którzy będąc na wycieczce w Meksyk myślą tylko o jednym a co w skrócie opisać można jednym słowem impreza. Zachęceni przez swojego nowo poznałego znajomego z niemiec postanawiają zwiedzić starą Piramidę bo przecież "Majowie robili najlepsze imprezy". Brzmi znajomo? No w sumie jakby wyrzucic tą piramidę a wsadzić np. Hotelik a Meksyk zamienić na Słowację to mielibyśmy "Hostel" więc to akurat nie jest nic oryginalnego. Ale tak jak Diabeł tkwi w szczegółach tak w tym przypadku cała oryginalność  tkwi w antagoniście. Bo kto by się spodziewał, że tu zabójcą będzie... Roślina. Prawda? W dodatku mieszająca ludziom w głowach? A fakt rozegrania całego filmu w dzień? A fakt, że najważniejsze wydarzenia rozgrywają się w piramidzie? No jeśli kogoś to nie przekonuje to już nie wiem jak do niego przemawiać!

AKTORSTWO

Co do aktorstwa to mogę powiedzieć tylko jedno- Solidne. No bo jak inaczej nazwać aktorstwo, które obyło się bez jakichś powazniejszych wtop ( poza aktorstwem tej blondyny, co to ja już nawet nie pamiętam jak się nazywała, której nieudolny styl aktorstwa przez cały seans działał mi na nerwy i jakoś w ogóle nie potrafiła sprawić bym zaczął przejmować się jej losem) ale także bez rewelacji nawet, co dla mnie co najmniej dziwne, w wykonaniu Jeny Malone, którą do tej pory miałem za aktorkę, która rozważnie wybiera role i potrafi stworzyć ciekawe kreacje a tu wyglądała jakoś tak bezbarwnie ( Choć i tak muszę przyznać, że najlepiej z całej obsady, ale to może kwestia urody). O postaciach męskich się nie wypowiem bo nie zauważyłem, żeby tam był więcej ni ż jeden typ.

SCENARIUSZ

Scenariusz oparto na w niektórych kręgach uważanej za kultową  powieści Smitha Scotta, który napisał też scenariusz. Dawało to więc pewną nadzieję na to, że intencje autora książki i jego wizje nie zostaną wypaczone. Książki nie czyta łem więc na jej temat się nie wypowiem ale co do scenariusza to no cóż. Nie jest to dzieło zbyt udane. Rażą przede wszystkim takie sceny jak scena amputacji nogi nożykiem, kóra była jakoś tak po prostu pokazana, że w mózgu automatycznie zapala się czerwona lampeczka z napisem "Uwaga Fake". Lub ta, w której kolejka ludzi ustawia się aby odebrać tej blond lali noż. (Jak dla mnie to po prostu żenada roku). Mimo to tak jak już wspomniałem i tak uważam, że największym plusem jest to, że twórcom zachciało się iść pod prąd, wbrew utartym schematom.A to jest zawsze szczególnie ważne

MUZYKA

Ogólnie ścieżka dźwiękowa nie należy do szczególnych osiągnięć kinemografii, ale mnie przypadł do gustu ten taki jakby indiański motyw w scenie pościgu doskonale komponujący się z obrazem a także tematyką filmu.

SPRAWY TECHNICZNE

Nie wiem co napisać bo jakoś szczególnie mnie nie zachwyciły. Nie było w nich niczego co by jakoś na dłużej przyciągnęło i zatrzymało moją uwagę. Po prostu tak jak pisałem już przy aktorstwie po prostu solidna robota.

PODSUMOWANIE
Jak na horror to nie jest to jakoś bardzo zły film. Owszem nieco siedzi pod względem scenariuszowym czy, najwijmy to "Ogólno realizatorskimi" ale w zalewie tandety pod hasłem "Psychol masakruje młodych ludzi" Filmy takie jak ten spełniają ważną rolę. Udowadniają,  że można nakręcić film bez Psychola. A to już duże wydarzenie.

Ocena ******/10

Tytuł: Ruiny {The Ruins}

Reżyser: Carter Smith

Występują: Jena Malone, Jonathan Tucker, Laura Ramsey, Shawn Ashmore

Rok: 2008

Kraj: USA, Australia, Niemcy

Gatunek: Horror

Dystrybutor: Forum Film Poland Spólka z.o.o.




© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci