Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Sala Samobójców

bradesinarus
Witam! Dziś mamy wydarzenie bezprecedensowe w historii tego bloga. Po raz pierwszy w historii przedmiotem analizy stanie się tu film polski! Chodzi mi mianowicie o "Salę Samobójców" Jana Komasy.

sala

Pisałem już kiedyś o zwiastunach tego filmu ( jakby ktoś był zainteresowany to Tu) więc w końcu przyszedł czas na obejrzenie właściwego filmu. I muszę się uczciwie przyznać, że z filmem stanowiącym niejako bohatera niniejszej notki mam mały problem, który można streścić następująjąco: "Jak ocenić ten film? Czy jako dzieło kina polskiego czy podejśc do sprawy bardziej holistycznie?". O dziwo od tego jakie wybiorę podejście bardzo wiele zależy bo na tle kina polskiego, tych wszystkich masowej produkcji "wyrobów filmopodobnych" ten film należało by ocenić bardzo wysoko jako nowy i ożywczy powiew, który zrywa z dotychczasową estetyką. Natomiast jeśli weźmiemy go jako produkt kina w ogóle to okazuje się, że nie jest to dzieło ani przesadnie oryginalne ( No sorry ale najważniejszy motyw czyli uciekanie w świat nierealny jako ten lepszy niż świat realny, i późniejsza niechęć do powrotu była ukazywana w historii co najmniej kilkaset razy, żeby wspomnieć tylko "Avatara" czy "Incepcję" ( Wątek DiCaprio- Cottilard) więc pokazywanie tego po raz kolejny nie jest niczym świeżym. Jest tylko rozciąganiem prastarych pomysłów niczym kurzych smarków). Więc chyba trzeba będzie pójść na kompromis i ocenić ten film według tych dwóch kryteriów wystawiając dwie oceny.

TEMATYKA

Tematyką tego filmu jest coś co można by nazwać "Cierpieniami młodego Wertera 21 wieku". Jest to historia 19-letniego Dominika syna bogatych rodziców, ucznia dobrego prestiżowego liceum, który tak jak jego literacki pierwowzór cierpi: na ogólne niezrozumienie przez świat, na brak uwagi ze strony rodziców, na złośliwe uwagi w związku z taśmą na której zostaje pokazany w dwuznacznej sytuacji w związku z czym ucieka w świat wirtualny tam poznaje Sylwię, która wciąga go do tajemniczej sali samobójców. To tak pokrótce fabuła. Tak jak pisałem ten film zawiera w sobie więcej treści niż w dwustu odcinkach dowolnej telenoweli lub którymkolwiek z tych masowo produkowanych dzieł typu "Polska komedia romantyczna". Jednak na pewno nie jest dla wszystkich do mnie na przykład nie przemówił i nie zwalił mnie jakoś szczególnie z nóg tak jak powiedzmy "Czarny Łabędź"( Może za stary już na to jestem. Na dzisiejszym seansie oprócz mnie siedziało na sali wiele młodzież na oko w wieku bohatera ( lub niewiele młodsza), która wydawała się być zachwycona seansem. Może jest to po prostu dzieło zbyt hermetyczne jak dla mnie a oni rzeczywiście odczytują z tego filmu jakieś swoje przeżycia. ). Spodziewałem się po prostu czegoś innego, głębszego, lepszego psychologicznego zarysowania postaci niż stwierdzenie do jakiego ten film zdaje się dążyć czyli: "Internet to zło!"

OCENA

A. 9/10 B 6/10

AKTORSTWO

No cóż. Jeśli mam być szczery to brak tu jakoś aktorskiej kreacji, która by się aktorsko wyróżniała na plus( No może z wyjątkiem Romy Gąsiorowskiej, która chyba najbardziej się stara aby coś z tego filmu wyciągnąć i mimo, że tak na prawdę nie ma zbyt wiele do grania, wyróżnia się w każdej scenie w której się pojawia). Jednak jest tu rola wyróżniająca się in minus czyli , i tu chyba będę całkowicie osamotniony bo gdzie bym nie czytał to same peany na cześć, Jakub Gierszał (Dominik). Nie wiem kto wpadł na tak genialny pomysł aby to właśnie go obsadzić w głównej roli ale powinien od razu palnąć sobie w łeb. Jakoś nie mogłem znieść tego jego ciągłego nabzdyczenia i grania z subtelnością kołka z lasu. Ja wiem, że aktor jest jak wino im starszy tym lepszy ale bez przesady. Nie każe się pilotować Boeinga gościowi który dopiero nauczył się jeździć na trójkołowcu!

OCENA

A. 8/10  B. 5/10

SCENARIUSZ

Pisałem już kiedyś o jakimś filmie, że wygląda jak efekt wrzucenia wszystkiego co scenarzysta akurat miał w głowie ( Konflikt z rodzicami, niezrozumienie przez świat, problemy z własną seksualnością, inny lepszy świat, złowrogość internetu) do miksera i podanie nam efektu takiego działania. W rezultacie dostajemy trochę wszystkiego a jak wiadomo: "Co jest do wszystkiego to jest do niczego". Ale to się jeszcze da przeżyć. Najgorsze są dialogi. Ciekawe czy ten kto pisał to coś naprawdę słyszał jak mówią polacy? "Chcę żebyś cierpiała tak jak nigdy nikt nie cierpiał" to jakaś totalna grafomania. Jak ktoś ma cięzkie ucho do dialogów to powinien trzymać się z daleka od filmów, które pretendują do miana "kino ambitne" bo to co  sprawdza się w telenowelach niekoniecznie musi sprawdzić się tu. Nie mogę też pominąć papierowych postaci i ich papierowych motywacji. O Głównym bohaterze już wspomniałem więc kontynuując ten wątek dodam tylko, że nie wiem na ile jego zachowanie wynika ze scenariusza natomiast napewno wynika z niego motywacja, która pchnęła go do działania tak naciągana, że boję się czy nie pęknie. Zresztą bardzo to przeciętnym jest nastolatek ( A takim chyba chcieli go przedstawić twórcy), którego matka jest szefową znanej agencji mody a ojciec ważnym politykiem. Który uczy się w prestiżowej szkole a na lekcję dojeżdza samochodem z kierowcą. Taki blichtr i przepych też pasuje do telenoweli

OCENA

A. 5/10 B. 2/10

MUZYKA

No cóż muzyka zaraz obok kwestii technicznych to jest coś co podobało mi się w tym filmie najbardziej. Bo nie dość, że jest bardzo dobnrze dopasowana do filmu i w żaden sposób go nie zaburza to jeszcze doskonale brzmi poza nim w oderwaniu od niego.

OCENA

A. 10/10 B.8/10

SPRAWY TECHNICZNE

Tak jak już wspomniałem ten punkt obokt muzyki to jasny punkt tego obrazu. Bardzo spodobały mi się zwłaszcza zdjęcia bo robił wrażenie wziętych z filmu co najmniej  średniego w skali światowej Były odpowiednio do klimatu mroczne i dalekiego i takie jakby aptekarsko drobiazgowe. Warto wspomnieć też o montażu szczególnie w scenie operowej ( Przechodzenie do ukazywania kolejnych postaci w ich miejscach pracy bądź nauki od wcześniejszego siedzenia w loży). Mimo, że chyba już to kiedyś widziałem to jednak fajnie to wygląda.

OCENA

A.9/10 B.7/10

PODSUMOWANIE

Zaczynając tą notatkę myślałem, żeby skończyć ją następującym stwierdzeniem " Ten film to , obok "Blair Witch Project", "Paranormal Activity" i "Avatara", dowód na potęgę reklamy. Bo udało jej się, że coś takiego jak wyżej wymienione filmy zostały przez niektórych kupione jako wybitne dzieła sztuki filmowej" teraz jednak myślę, że nie mam chyba powodów, żeby tak pisać. to że mi się nie podobał nie znaczy że jest słaby. W obliczu obecnej sytuacji polskiej kinematografii to taki rak na bezrybiu. Ja po prostu chciałbym więcej.

OCENA OGÓLNA

A. Jak na polskie warunki: 8,2/10********

B. Jak na warunki światowe 5,6/10 ******

TYTUŁ: Sala Samobójców

REŻYSER: Jan Komasa

WYSTĘPUJĄ: Jakub Gierszał, Roma Gąsiorowska, Agata Kulesza, Krzysztof Pieczyński

ROK: 2011

KRAJ: Polska

GATUNEK: Animacja, Thriller, Romans

DYSTRYBUCJA: ITI Cinema Sp.z.o.o.



© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci