Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Z Piekła Rodem {From Hell}

bradesinarus

Witam!

pla

Nie wiem czy ktoś zauważył, ale wczorajszy wieczór był najlepszym dowodem na to, że w naszym pięknym kraju ekran telewizora coraz bardziej zaczyna przypominać arenę walki. Bo niby jak inaczej wytłumaczyć fakt, że zostały nam pary filmów, które mają ze sobą bardzo wiele wspólnego? Zresztą, żeby nie być gołosłownym:

Para 1

"300" vs. "Liga Niezwykłych Dżentelmenów" ( Oba na podstawie wybitnych, a nawet można by powiedzieć kultowych, komiksów)

Para 2.

"Z Piekła Rodem" vs. "Zodiak" ( Dwie niby różne filmowe wizje, ale jednocześnie dotyczące bardzo do siebie podobnych spraw do dziś niewyjaśnionych morderstw.

Nie będę tu jednak wnikał w to, ani oceniał kto wygrał rywalizację ( Choć mam swojego faworyta). Piszę o tym tylko dlatego, że dzięki takiej sytuacji My widzowie mieliśmy okazję obcować z kinem naprawdę wysokich lotów. Dziś pragnę przyjrzeć się bliżej jednemu z wymienionych dzieł, a mianowicie filmowi braci Hughes z 2001 roku "Z Piekła Rodem"

TEMATYKA

Niewiele jest osób, którzy nie słyszeliby o sprawie tzw. "Kuby Rozpruwacza" czyli do dziś nie wyjaśnionej serii brutalnych morderstw prostytutek w Londyńskiej dzielnicy Whitechapel w roku 1888. Po pierwsze-ludzi z jakichś dziwnych i niewytłumaczalnych powodów fascynują psychopatyczni mordercy a Kubuś był pierwszym znanym w historii seryjnym mordercą i pierwszym, którego poczynania w wielkiej metropolii tak obficie komentowała prasa. A po drugie-Ta sprawa obrosła już nimbem tajemniczości i mitologią. Tak więc znając prawidła mówiące, że kino to taki dziwny stwór żywiący się krwią, złem i wszelką dewiacją, można było dać sobie rękę uciąć, że trafi na ekrany kin. Zresztą historia seryjnych morderców to w ogóle filmowy samograj i wystarczy tylko niczego nie zepsuć by mieć dobry film ( No może nie do końca to takie proste skoro na bardzo podobnej sprawie "Czarnej Dalii" wy łożył się nawet tak wytrawny rzemieślnik filmowy jak Brian De Palma. )

AKTORSTWO

Mówiąc o aktorstwie to przede wszystkim nie można zapomnieć o fakcie, że twórcom udało się na planie zgromadzić kilka naprawdę smakowitych nazwisk jak Johnny Depp, Ian Holm czy Heather Graham a takiej klasy aktorzy to raczej fuszerki nie odstawiają. No dobrze dotyczy to zwłaszcza Deppa i Holma, których role, zresztą jak zawsze w ich przypadku, przyciągają przed ekran i naprawdę są przykładem dobrze wykonanej roboty. Graham zaś w mojej opinii nie sprostała wyznaczonej jej roli bo nie dość, że ma niezwykle "niepokojącą" urodę ( To eufemizm jakby ktoś się nie połapał) to jeszcze jej postać jest po prostu bardzo źle zagrana więc nic dziwnego, że "udało" jej się sprawić, że wątek jej romansu z postacią graną przez Deppa, który miał szansę być motorem napędowym tego filmu kuleje z powodu braku "chemi". Mówiąc o aktorstwie nie można też pominąć chyba najlepiej zagranej, a przynajmniej najbardziej rzucającej się w oczy postaci czyli Robbie Coltrane'a udowadniającego, że jest nie tylko aktorem z "Harry'ego Pottera" ale potrafi też sprawdzić się w innym repertuarze.

SCENARIUSZ

Scenariusz tego filmu powstał na podstawie komiksu Alana Moore'a pod tym samym tytułem co film ( A tak na marginesie jak to się ładnie komponuje z tym co pisałem we wstępie czyli tego motywu z rywalizacją. 3 film na podstawie komiksu jednego dnia). I muszę przyznać, że choć w pewnych momentach takich jak na przykład motyw wizji głównego bohatera, które były o niebo lepiej zrobione i zdecydowanie bardziej wpasowujące się w klimat filmu niż nieszczęsne wizje w "Alfabecie mordercy" film potrafił pokazać, że ma ambicję bycia czymś więcej ni9ż tlko kawałkiem prostej rozrywki to jednak przeważały w nim jednak te fragmenty po którym nic nie pozostawało innego tylko siąść i płakać. Bo jak inaczej skomentować chociażby płytkość psychologiczną? Albo fakt wyjaśnienia nam zagadki poprzez wplecenie tam jakiejś tajemniczej organizacji bardziej pasującej do jakiegoś gniota typu "Kod da Vinci"?

MUZYKA

Muzyka nastrojowa i ogólnie rzecz biorąc pasująca do filmu ale jeśli już miałbym ocenić poziom to raczej  taki solidny hollywoodzki średniak czyli dobrze komponuje się z obrazem ale jeśli ktoś szuka i spodziewa się jakichś większych muzycznych wrażeń to się rozczaruje bo nie ma tu po prostu nic charakterystycznego.

SPRAWY TECHNICZNE

Mówiąc o sprawach technicznych nie da się pominąć scenografi. Po prostu ekipie, która za to odpowiadała należą się ukłony do samej ziemii za pieczołowuite oddanie realiów XIX wiecznego Londynu ( Chodzi mi tu o te ciasne uliczki i w ogóle klimat tej dzielnicy Whitechapel, jako dzielnicy biedoty). W ogóle pochwalić też należy ogólny klimat filmu, który jest odpowiednio mroczny, duszny i brudny jak przystało na film o przerażającej zbrodni.

PODSUMOWANIE

No cóż może gdybym nie oglądał wielu innych tego typu filmów np. genialnego "Zodiaka" to ten film oceniłbym nawet na dziesiątke. Jednak z czystym sercem nie mogę bo zabrakło mi tu po prostu pogłębienia psychologicznego charakterów, a zwłaszcza charakteru głównego zabójcy w miejsce wątków romansowych i robionego nieco na siłę melodramatu. I za beznadziejną bohaterkę też muszę coś odjąć. jeśli jednak ktoś jednak nie wie czy warto a chciałby dowiedzieć się czegoś o sprawie to zdecydowanie polecam. Bo mimo wszystko to i tak jest najlepszy film o sprawie "Kuby Rozpruwacza" jaki do tej pory powstał

OCENA

******* (7/10)

TYTUŁ: Z Piekła Rodem {From Hell}

Reżyser: Albert i Alan Hughes

Rok: 2001

Występują: Johnny Depp, Heather Graham, Ian Holm, Robbie Coltrane

Kraj: USA

Gatunek: Horror, Kryminał

Dystrybutor: Syrena EG

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci