Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Zamieć {Whiteout}

bradesinarus

Witam!

Pla

Filmy prezentują różny poziom- to prawda oczywista i nie będę z tym dyskutować, bo nie warto. Wiem też, że po obejrzeniu dużej ilości filmów człowieka nic nie powinno być w stanie zaskoczyć bo mogłoby się wydawać, że widział już wszelkie kretynizmy jakie pozbawieni talentu za to obdarzeni ogromnymi chęciami twórcy są w stanie wymyślić, ale też wszelkie rzeczy  świetne i pomysłowe bo tych też to dotyczy. A jednak cały czas gdzieś tam w głębi tli się ulotna iskierka na odnalezienie jakiegoś fajnie skrojonego świeżego pomysłu, ale niestety wtedy właśnie najczęściej trafia się na taki film jak właśnie omawiana dziś przeze mnie "Zamieć" i ręce mu opadają z zażenowania. Naprawdę chciałbym powiedzieć o nim coś ciepłego bo z filmami dziejącymi się na Antarktydzie mam raczej dobre skojarzenia ( Patrz fenomenalne "Coś" {The Thing} Carpentera, którego remake z Mary Elizabeth Winstead (:)) będzie notabene w tym roku). Ale to jest niemożliwe.No bo jak inaczej skomentować film, który tak na dobrą sprawę nie ma ani jednej udanej sceny, nie ma napięcia i w ogóle wygląda tak jakby ktoś pomyślał, że jak się w głównej roli obsadzi fajną niunię ( Kate Beckinsale) to widz się nie zorientuje, że tu brakuje czegokolwiek więcej. I dlatego z góry przepraszam ale przejadę się po tym filmie walcem nie dla swojej jakiejś dzikiej rozkoszytylko czuję się zdegustowany i obrażony poziomem tego filmu.

TEMATYKA

Była Policjantka Carrie Stetko (Kate Beckinsale) po dwóch latach pełnienia funkcji szeryfa federalnego w amerykańskiej bazie badawczej na Antarktydzie, z niecierpliwością oczekuje powrotu do domu. Jednakże ciało odkryte w lodzie na trzy dni przed odlotem sprawia, że Carrie w jednej chwili zostaje rzucona w sam środek antarktycznego śledztwa w sprawie morderstwa. Przyznam się szczerze. Gdybym miał wyrobić sobie zdanie o filmie na podstawie opisu akcji to byłoby ono lepsze niż w rzeczywistości. Bo wyobraźcie sobie, że jesteście w najbardziej na świecie nieprzyjaznym i niedostępnym miejscu, a razem z wami jest tam r ównież morderca. I co byście zrobili skoro na pomoc nie możecie raczej liczyć?

AKTORSTWO

Aktorstwo było wyjątkowo słabe, reprezentujące poziom co najwyżej "Mody na Sukces" a na pewno nie rasowego filmu grozy. Ja nie wiem kto tych aktorów dobierał do tego filmu ( Zwłaszcza tego doktora, tego gościa z ONZ a nawet samą panią policjant) ale radziłbym mu raczej zmienić okulistę. Przecież ci aktorzy to jakieś pieńki z lasu ( przepraszam jeśli w tym momencie jakieś pieńki poczuły się obrażone porównaniem do tych beztalenci). No chyba, że jedynym wyróżniającym się pozytywnie elementem dotyczącym aktorów miało w założeniu być piękne nagie ciało Kate Beckinsale w scenie pod prysznice, które, przyznaję wyglądało apetycznie ale chyba nie o nim my tu mamy mówić?

SCENARIUSZ

Scenariusz tego filmu powstał podobno na podstawie kultowej w pewnych kręgach powieści graficznej Grega Ruzka. Jeśli tak to musiała to być jakaś bardzo luźna adaptacja bo naprawdę wątpie czy historia tak niedorzeczna, pełna niedociągnięć i jakichś kompletnie wyssanych z palca zwrotów akcji i papierowych w bardzo negatywnym tego słowa znaczeniu mogła gdziekolwiek i dla kogokolwiek stanowić rzecz kultową. A już tym czego najbardziej brakuje jest jakikolwiek pomysł na fabułę (Zamiast jakiegoś wirusa czy czegoś znów seryjny morderca tylko teraz WOW! mordujący z nikomu tak naprawdę tak do końca nieznanych powodów  nie amerykańskich niezbyt rozgarniętych  nastolatków tylko amerykańskich niezbyt rozgarniętych naukowców. Czy naprawdę wszystkie filmy grozy muszą ich zawierać ( Mówię tu o tych seryjnych mordercach)? Jest jakiś kanon gdzie obok takich punktów jak "Pamiętaj nie pisz zbyt mądrych dialogów. Niech postacie stwierdzają oczywiste fakty, które widz już dawno spostrzegł" i "Pamiętaj o wątku obyczjowym. Spraw, żeby był aż nadto oczywisty i przeciągnięty do granic wytrzymałości taśmy filmowej ( Że o widzu nie wspomnę)" jest punkt "Pamiętaj o seryjnych mordercach. Nie dawaj im zbyt obszernego uzasadnienia czynów"? Chyba tak bo rezżyser tego filmu Dominic Sena czerpał z niego całymi garściami.

MUZYKA

Muzyka fajna i nie będąca dla uszu tym czym fabuła dla oczu a to już jest wielki plus. Bardzo dobrze podkreślała te niezwykle rzadkie momenty kiedy na ekranie jednak coś się działo ( Choć i tak nie zawsze sensownie ale to temat na zupełnie inną historię)

SPRAWY TECHNICZNE
Nie zachwyciły raczej dopasowując się do ogólnego poziomu filmu niż próbując dać mu coś z siebie. Jedynym fajnym motywem, który należałoby i można wyróżnić jest montaż w scenach wizji głównej bohaterki ( O! Właśnie kolejny punkt do kanonu "Pamiętaj niech główna bohaterka ma wizje. Nie przejmuj się tym, że głupio to wygląda i zupełnie nie pasuje do filmu. Wizje są czadowe"). Naprawdę fajnie prezentowano nam pojawienie się ich a także w odpowiednio odróżnionym od realnego świata kolorze.

PODSUMOWUJĄC

Ten film jest zły i trzeba sobie to jasno powiedzieć. Ja wiem, że ktoś może mi przytoczyć tuzin gorszych tytułów. Ok! Nie ma zresztą o co kruszyć kopii. Takie filmy czy trochę lepsze czy trochę gorsze i tak są jak spam, który zanieczyszcza kinematografię i trzeba go stamtąd wyrugować bo jeśli nie to wkrótce możemy mieć sytuację, że nie dostrzerzemy dobrych i wartościowych filmów tylko zalegjącą wokół nas śmieciową górę

OCENA

** (2/10)

TYTUŁ: Zamieć {Whiteout}

REŻYSER: Dominic Sena

ROK: 2009

Występują: Kate Beckinsale, Tom Skerritt, Gabriel Macht, Alex O'Loughlin

KRAJ: Francja, Kanada, USA

GATUNEK: Thriller, Kryminał

DYSTRYBUCJA: Warner Bros Entertainment Polska Sp. z.o.o.





 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci