Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Było sobie Kłamstwo {The Invention of Lying}

bradesinarus
Witam! Dzisiejszy odcinek moich wynurzeń na temat filmowy sponsoruje Wielka Brytania. Dlaczego? Bo to ojczyzna najlepszego a na pewno najbardziej pomysłowego ( o ile można to tak określić) humoru. Nie będę wymieniał wszystkich przejawów bo któż z nas nie słyszał choćby o "Latającym Cyrku Monty Pythona", "Wysypie Żywych Trupów" czy genialnym serialu "Statyści" ? Swoją uwagę chciałbym skupić na tym ostatnim zjawisku a konkretnie grającym w nim główną rolę Rickym Gerwaisie.

bsk

Na początek małe wyjaśnienie. Te mówienie o brytyjskości było tylko zmyłką nawiązującą do tytułu filmu bo film w całości powstał w USA. Jednak miałem też inny ważny powód do takiego twierdzenia. Nazywa się on właśnie Ricky Gervais. Przyznam się szczerze kreacja tego aktora w tak świetnym serialu jakim niewątpliwie byli "Statyści" bardzo przypadła do gustu z powodu wyraźnie wyczuwalnej inteligencji i autoironii, które to cechy notabene Gerwais powtórzył a może raczej zmultiplikował jako prowądzący ostatnią ceremonię "Złotych Globów" ( Jak ktoś nie wie o co chodzi to naprawdę polecam obejrzeć relacje, których pełno można znaleźć w Internecie) i z miejsca wskoczył do mojego małego panteonu ulubionych aktorów w miejsce gdzięś nawet między Nicholsonem a Downey Juniorem. Tak więc chyba nic dziwnego, że po usłyszeniu o tym, że nakręcił film zacząłem sobie na ten obraz ostrzyć zęby niczym Drakula przed nocną wyprawą na łowy. Wiedziałem bowiem, że na pewno nie będzie to jakaś typowa amerykańska komedia pełna durnowatych żarcików o żyganiu czy spermie w mleku ( Swoją drogą jak to się stało, że Amerykańska rozrywka tak nisko upadła. Nie chcę tu zabrzmieć jak zgredliwy tetryk ale  dawne komedie jak np. te z Audrey Hepburn miały swoisty wdzięk a obecne to poza nielicznymi wyjątkami dno i wodorosty?) tylko po prostu kawałek fajnego kina pod płaszczykiem rozrywki przemycającym ważne treści, które nie wydają się tam ciałem obcym ale ich integralną częścią. Ale dość już może tego wywodu o treści ogólnie nieważnej. Zajmijmy się tym po co tu przyszliśmy czyli analizą samego filmu.

TEMATYKA

Wyobraźmy sobie świat bez kłamstwa. Świat, w którym nie trzeba się domyślać czy jeżeli ktoś mówi nam coś pozytywnego to rzeczywiście tak myśli, czy też jest to tylko komplement? Świat bez polityków ( No przecież to jasne. Wyobrażacie sobie niekłamiącego polityka? Tak? A garbate aniołki?). Właśnie w tym filmie taki świat istnieje a jednym z jego mieszkańców jest Marc ( Grany przez pana, którego nazwisko już w tym tekście kilka razy padło więc nie będę się powtarzał). Marc jest nieudacznikiem ale także scenarzystą zatrudnionym w wytwórni filmowych ( Oczywiście nie są to prawdziwe filmy tylko odczytywane przeraźliwie nudne referaty na temat wydarzeń historycznych. Tak nie pomyliliście się! Odczytywane! Co zresztą myśleliście? Przecieź gdyby grali w nich aktorzy to byłoby udawanie a to forma kłamania, którego w tym świecie jak wspomniałem nie ma). I oto pewnego dnia w głowie naszego bohatera pojawia się pewien pomysł jak zmienić swoje życie na lepsze a także poderwać fajną niunię ( Nie pamiętam jak ta postać się nazywała, w każdym razie grała ją Jennifer Garner). W jego głowie pojawia się Obc... ehm Kłamstwo i jego życie ulega diametralnej zmianie. Podsumowując. W obliczu odgrzewanych kotletów, którymi serwuje nas obecna kultura ten film stanowi synonim świeżego krwistego steka. A to co świeże u mnie zawsz wygra z tym co nieświeże.

OCENA 10/10

AKTORSTWO

Ten punkt nie może zostać rozpoczęty inaczej jak od  wyróżnienia samego twórcę tego filmu czyli Rickyego Gervaisa który kreacją w tym filmie udowadnia, że wielu innych aktorów komediowych chciałoby posiadać jego umiejętności. Zresztą. To w sumie nie takie trudne kiedy jest się jednym z najzabawniejszych ludzi na naszej planecie. Po prostu coś w nim jest takiego co sprawia, że oglądając perypetie odgrywanych przez niego postaci trudno jest się nie uśmiechnąć. Ale zostawmy już jego postać bo i tak za dużo już o nim powiedziałem. Zajmijmy się innymi postaciami. Tak tylko ciekawe jakimi skoro najciekawszą postacią w tym filmie, z tych które nie mają na imię Marc jest kolega naszego bohatera Greg ( Grany przez Louisa Szekely), a dalej mamy jednak trochę gorsze postaci: Anna czyli uroczy ale irytujący obiekt westchnień głównego bohatera czyli postać zupełnie zepsuta aktorsko( Jennifer Garner  to może nie jest najpiękniejsza kobieta na świecie {Ten tytuł zarezerwowany jest dla Mary Elizabeth Winstead} ale to dalej ładna istota jednak mimo to naprawdę nie ma obowiązku być aktorką z ładną buzią i absolunym brakiem talentu. Na świecie jest tyle innych prac np. wycinanie drzewa na Syberii) czy zupełnie zmarnowany jak dla mnie potencjał  Tiny Fey, która gra tu sekratarkę i występuje chyba przez całe 2 minuty a przecież też ma niewątpliwą vis comica. jenak ogólnie rzecz biorąc nie jest tak najgorzej. 

OCENA: 7/10 

SCENARIUSZ

Nie wiem może to przez moją słabość do filmów brytyjskich a może ta lekko zauważalna nić podobieństwa do filmów mojego mistrza Kevina Smitha albo jakiś rodzaj odpowiedniego nastroju ale historia jaką ten film opisuje mimo, że nie jest jakoś przesadnie zagmatwana ani napakowana akcją to jednak jakoś mnie wciągnęła. Może dla tego, że dawało się wyczuć ten sam delikatnie melancholijny klimat  jak w serialu "Statyści". Więc mimo, że doczepił bym się paru rzeczy takich jak np. nieco niepotrzebny happy end ( Nie cierpię happy endów) czy wsumie nieco niewykorzystany potencjał ( Można było zdecydowanie bardziej podrążyć temat i zdecydowanie wykorzystać to do zmiany  świata przedstawionego w filmie jak np. zrobiono w "Miasteczku Pleasentville") czy lekko niewiarygodnego motywu miłości między marciem a Anną ( Patrząc na to jak wygląda Ricky Gervais to jakiekolwiek uczucie między nim a Jennifer Garner lekko zakrawa o patologię) nie zrobię tego. 

Ocena 8/10

MUZYKA

Nie pamiętam jej za dobrze ale wydaje mi się, że była raczej dopasowana do ogólnego klimatu filmu i nadawała mu taki nieco oldschoolowy charakter.

OCENA 6/10

SPRAWY TECHNICZNE

Obraz nie przyćmiewał wizualnie ani niesamowitym montażem ani pięknymi zdjęciami ale i nie to było w nim najważniejsze. W takich filmach jak ten najważniejsza jest opowiadana historia, a wszystkie sztuczki pełnią tylko funkcję służebną. I tu udało się osiągnąć ten stan. A to w dzisiejszych czasach kiedy mamy do czynienia z kręceniem takich filmów jak "Avatar" gdzie to raczej fabuła pełni rolę tła dla efektów technicznych naprawdę duża sztuka. 

OCENa 6/10

PODSUMOWUJĄC
W nawiązaniu do tych wielkich oczekiwań jakie miałem wobec tego filmu to mimo pewnych niedociągnięć mnie nie zawiódł.  Nie był to może najlepszy film na świecie ale naprawdę miło spędziłem na nim czas. A tak abstrachyując na moment od głównego tematu to chętnie zobaczył bym jakiś film będący owocem współpracy Kevina Smitha z Gervaisem bo coś czuję, że mogło by z tego wyjść coś bardzo fajnego.

OCENA OGÓLNA 

7,4/10 *******

##################

TYTUŁ: Było sobie Kłamstwo { The Invention of Lying}

REŻYSERIA: Matthew Robinson, Ricky Gervais

WYSTĘPUJĄ: Ricky Gervais, Tina Fey, Jennifer Garner, Jonah Hill, Louis Szekely

ROK POWSTANIA: 2009

KRAJ: USA

GATUNEK: Komedia

DYSTRYBUCJA:-


© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci