Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Dogma { Dogma}

bradesinarus
Witam! Jakoś ostatnimi czasy oglądając cykl wywiadów z Kevinem Smithem w ramach, będących relacją z jakże oryginalnie nazwanej "An Evening with Kevin Smith" trasy po amerykańskich uniwersytetach z cyklem występów ,podczas których młodzi ludzie mogli mu zadawać pytania ( Też bym chętnie na takie coś poszedł!), nabrałem ochoty na ponowne obejrzenie jakiegoś filmu tego znakomitego reżysera. Mój wybór padł na jego chyba najbardziej kontrowersyjny film czyli "Dogmę"

llos

Z tą "kontrowersją" to tak naprawdę trochę przesadzone określenie bo ten film jest równie obrazoburczy co "Avatar" głęboki.  Niektórzy katolicy po prostu chcą być "bardziej papiescy od papieża" i wystarczy im odrobina odstępstwa od kanonu ( I to w dodatku w filmie, którego tak naprawdę nie widzieli, oraz w książkach których tak naprawdę nie czytali. To skąd oni w ogóle wiedzą, że ich przekonania religijne zostały obrażone? Ze szklanej kuli?) by organizować demonstracje, manifestacje i krzyczeć jakie to niegodziwe. Tylko kiedy przychodzi do meritum czyli kiedy wgłębimy się w rzecz będącą przedmiotem sporu okazuje isię, że jak np. "Kod Leonarda" mamy tu do czynienia z fikcją, z sytuacją w której autor może napisać co mu ślina na język przyniesie ( bo to nie jest dokument) choćby nawet wymiślić różowe słonie w kropki bordo na Alasce i nie trzeba o to kopii kruszyć. Więc apeluje! Ludzie chill out! A teraz wracamy do filmu

FABUŁA

Tak jak wspomniałem wcześniej fabuła zawiera w sobie liczne odniesienia do wiary chrześcijańskiej. Długo nie będę się rozpisywał bo to nie jest jakaś tam np. "Zagubiona Autostrada" tylko całkiem prosta historia.  Kevin Smith ( Notabene praktykujący katolik co powinno zamknąć usta wszystkim oponentom) przedstawił nam opowieść o dwóch aniołach, które zamierzają skorzystać z otwarcia nowego kościoła w New Yersey iwrócić do nieba, z którego zostały wyrzucone za niesubordynację. Jako, że ich powrót oznaczałby koniec świata, ktoś musi im się przeciwstawić i do tej misji niebiosa wyznaczają pracownicę kliniki aborcyjnej, która jest jednocześnie  katoliczką przeżywającą załamanie wiary, dając jej do pomocy dwójkę stałych bohaterów występujących niemal we wszystkich filmach tego reżysera czyli Jaya i Cichego Boba, 

OCENA: 6/10

***

AKTORSTWO

Mówiąc o Aktorstwie nie można zacząć inaczej jak od lekkiego, naprawdę leciutkiego skrytykowania głównej bohaterki Bethany    ( A raczej grającej  ją Lindy Fiorentino). Nie grała wcale źle czy coś. Bardziej chodzi mi o to, że  jest tak sztywna jakby przedawkowała Viagrę i to jakoś nie pasuje do kreowanej przez nią zbawczyni ludzkości. Gdzie jej do takiej Salmy Hayek w roli Muzy, po której widać że doskonale bawi się w swojej roli czy Allanis Morrisette w epizodyczne ale uroczej roli Boga.  O urodzie pań się nie wypowiem, mimo że to robię zawsze to jednak nie chcę się powtarzać i pisać, że wolałbym  ładniejsze aktorki ale jak się nie ma co się lubi to... się nie wybrzydza tylko cieszy bo zawsze mogło być gorzej.  Zdecydowanie za to warto zwrócić uwagę na role męskie, z których każda ( a zwłaszcza Alan Rickman jako Metatron, Chris Rock jako 13 apostoł Długi Rufus czy Matt Damon i Ben Affleck jako Aniołowie Loki i Bartleby) jest istną perełką. 

OCENA: 8/10

***

SCENARIUSZ

No cóż! Kino Kevina Smitha albo się lubi albo się go nienawidzi. Ja uwielbiam i dla mnie ten wyraźnie tu wyczuwalny styl reżysera, te genialne dialogi, fajnie zarysowane postacie i nieco pretekstowa fabuła to jest po prostu woda na młyn. I choć ten film pozbawiony jest może trochę tej dzikiej prymitywności cechującej takich np. "Sprzedawców" i ma zbyt ckliwe zakończenie to jednak jest to inteligentny film o wierze. I tu muszę powtórzyć to co pisałem we wprowadzeniu. Ludzie, którzy protestują przeciwko temu filmowi powinni go najpierw obejrzeć a potem mówić cokolwiek. Bo ja nie zauważyłem tu ani trochę jakiegoś obrażania treści religijnych a jedyne komu się tu dostaje to księża i jak zwykle u KS. ludzie.

OCENA 10/10

***

MUZYKA

Tu można użyć tylko jednego słowa- Typowa. Typowa dla produkcji tego reżysera oczywiście. Nie ma tu więc jakiejś super patetycznej  ścieżki dźwiękowej jak z "Incepcji" tylko raczej skierowanie się w stronę mixu różnych wpadających w ucho hitów z różnych lat. Nie powiem jest to trochę pójście na łatwiznę bo dźwięk pisany specjalnie pod jakiś film zawsze będzie jakoś tam zawierał pewne cechy charakterystyczne ale z drugiej strony to tak jak już mówiłem reżyser ma do tegop święte prawo, żeby zrobić wszystko po swojemu.

OCENA: 6/10

***

SPRAWY TECHNICZNE

Sprawy techniczne są jak powszechnie wiadomo w dużym stopniu determinowane przez budżet filmu więc nie ma co spodziewać się jakichś efektów specjalnych za miliony dolarów typu biegających wszędzie niebieskich pokraków w DDD. jedynym stworem w pełni specjalnym jest tu tylko Golgothan ale jest to taki bardziej "gówniany" ( Rozumiecie? Takie nawiązanie do treści filmu) potwór a z treści nie potworowych to fajnie zrobiony płonący Metatron. Dobra a teraz skoro skończyliśmy z efektami czas powiedzieć parę słów o montażu. Mamy tu bowiem ciekawe przejścia, które pozwalają nam oglądać kilka wydarzeń dziejących się równocześnie (Np. Scena w kościele na początku filmu i pobicie staruszka) bez zbytniego ingerowania w płynność akcji 

Ocena: 8/10

PODSUMOWUJĄC

To jest naprawdę fajny film choć mam pewność, że nie do każdego trafi bo jest trochę, jakby to powiedzieć, hermetyczny. Taki styl humoru po prostu trzeba lubić a i radziłbym na czas seansu wyłączyć w sobie małego chrześcijańskiego fundamentalistę. A wtedy naprawdę można się dobrze bawić.

OCENA: 8/10

***

TYTUŁ: Dogma

REŻYSER: Kevin Smith

Występują: Jason Mewes, Kevin Smith, Linda Fiorentino, Alan Rickman, Allanis Morrisete, Ben Affleck, Matt Damon

Scenariusz: Diana Stoughton, Kevin Smith

Rok: 1999

Kraj: USA

Gatunek: Komedia, Fantasy

Dstrybucja: Prestige Pictures 

  


© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci