Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Kod Niesmiertelności {Source Code}

bradesinarus
Witam! Jak zapewne niektórzy pamiętają, kiedyś zamieszczałem tu zwiastun tego filmu i pisałem, że skoro gra w nim Michelle Monaghan to jest to dla mnie seans obowiązkowy. Zatem dziś stało się to co się to co się stać musiało i poszedłem na ten film do kina. Od razu z góry zaznaczam, że mimo iż nie ma tu ani Zombie ( No prawie! ) ani Nazistów to jednak nie żałuje ani jednej sekundy!

kod

Bo to jest naprawdę rewelacyjnie zrealizowane kino. Ale zacznijmy od początku bo to konkluzji jeszcze zdążymy dojść. Tak więc wiedziałem, że ten film to coś typu "Must See" po obejrzeniu, wspomnianego tu już, kapitalnie zrealizowanego zwiastunu, ( Abstrachując od głównego tematu to chce wspomnieć, że amerykanie to w ogóle mistrzowie w robieniu zwiatsunów, w których nawet największy filmowy gniot potrafi wyglądać intrygująco. To też dzisiejsza refleksja, więc pisane tak na świeżo) który zapowiadał  coś w klimacie zbliżonym do świetnego "Deja Vu" z Denzelem Washingtonem a może nawet "Incepcji". No i może jeszcze z mojego coraz większego uwielbienia dla science fiction. No i z gry w nim w nim Michelle Monaghan. No i... ( Widzę, że chyba jednak lepiej było napisać, że z kilku powodów niż brnąć w taką wyliczankę). Więc było na co czekać! W dodatku reżyser tego filmu Duncan Jones należy podobno do grona najbardziej utalentowanych i najbardziej oryginalnych reżyserów młodego  pokolenia Hollywood ( Choć muszę przyznać, że jego debiutanckiego filmu "Moon" jeszcze. Ale chyba będę musiał w końcu nadrobić zaległości bo słyszałem o nim wiele entuzjastycznych opinii ). Ale wy czekacie pewnie na danie wieczoru czyli analizę więc nie będę was już dłużej zanudzał swoimi wynurzeniami.

TEMATYKA

No cóż pod tym względem wszelkie podobieństwo do "Deja Vu" ( A może nawet bardziej do "Dwunastu Małp" z Willisem i Bradem Pittem bo przynajmniej jak dla mnie to to urządzenie było jakby żywcem z tamtąd zabrane )będzie niezwykle uzasadnione bo znów mamy bohatera, który przy pomocy najnowocześniejszej techniki cofa się w czasie aby zapobiec tragedii. Z tym, że tu tylko na osiem minut przed tragedią. I głównym celem, a przynajmniej nie dla tych którzy go tam posłali, nie jest ta tragedia, którą widzimy na ekranie ale coś znacznie większego co planuje terrorysta, który przyczynił się do tej katastrofy. I muszę przyznać, że jako pomysł wyjściowy to się doskonale sprawdza. 

OCENA: 9/10

AKTORSTWO

Aktorstwo stoi jak dla mnie na wysokim poziomie ale szczerze mówiąc to mam coraz poważniejsze wątpliwości czy zwłaszcza aktorów grających role Coltera i Christiny, czyli role pierwszoplanowe przez pryzmat filmów, w których ich wcześniej widziałem i do których mam jakiś tam sentyment czyli "Kiss Kiss Bang Bang" (Michelle Monaghan, która mogłaby czytać książkę telefoniczną a i tak byłaby chyba tak samo urocza. No tak ale to nie temat o moich preferencjach pod względem kobiecej urody) i "Zodiac" ( Jack Gyllenhall) i nie przekładam oceny tamtych filmów na ocenę ich aktorstwa w ogóle. Zatem chyba powinienem więcej mówić o tych nie opatrzonych twarzach Very Farmigii i Jeffreya Wrighta, którzy tworzą subtelne pod względem wyrazu ale także ciekawe kreacje. Tak że w sumie nie da się do niczego w tym względzie przyczepić ( No chyba, że do odtwórcy roli tego zbira terrorysty, który jest tak demoniczny jak suszarka do włosów bez podłączenia jej do prądu ale to nie wpływa na ogólną ocenę.)

OCENA 10/10

SCENARIUSZ

Muszę przyznać, że mimo, że historia przedstawiona w tym filmie jest w ogólnym zarysie bardzo dobra to jednak trochę się nią rozczarowałem. Spodziewałem się bowiem więcej czystego science fiction a dostałem strasznie dużo sentymentalnego zapychacza,  czegoś co można by określić jako "Love will save the world" i garść fabularnych "uproszczeń", że tak to nazwę. Ja rozumiem, że panna Monaghan jest piękną, atrakcyjną  istotą i rzeczywiście można dla niej stracić głowę, ale robienie z tego głównej atrakcji to nie sprawi, że widz, który przyszed ł na film SF będzie zadowolony. Że co? Że zapomniałem o całym sztafarzu SF? O tej maszynie podróży w czasie? ( No prawie. Właściwie wypadało by raczej powiedzieć, że w głąb umysłu jednej z ofiar, ale to też chyba nie do końca trafne określenie patrząc na to z perspektywy finału) i innych tego typu atrakcjach typu fajne zakończenie jak z serialu "Fringe" ( choć trochę  Happy endu oczywiście musieli przemycić) ? Te interesujące twisty? Nie zapomniałem, a nawet muszę przyznać,  że wpływają one na ocenę.  I dla tego jest aż 8. 

Ocena 8/10

MUZYKA

Nie żebym potrafił ją w tej chwili przywołać ( Niektóre melodię zdecydowanie bardziej wpadają w ucho) ale podobała mi się. To nie jest żadne tam arcydzieło sztuki kompozytorskiej ale z tego co pamiętam to doskonale komponowała się z obrazem  a o to przecież chodzi.

OCENA: 8/10

SPRAWY TECHNICZNE

No tu po prostu można się tylko zachwycać. Genialne przejścia pomiędzy jawą a tym pociągiem, w nazwijmy to "Matriksie" ( Nie jest to może poziom "Incepcji" ale i tak czapki z głów) Fantastyczny montaż ( Zwłaszcza te sceny wybuchu i powrotu do komory maszyny). Zdjęcia na których widać każdy szczegół typu rozlana na bucie kawa. Zatem nie będę się dłużej rozpisywał

OCENA 10/10

PODSUMOWANIE

Wiem, że ta notatka nie jest najdłuższą w historii tego bloga. Po prostu uważam, że im film jest lepszy tym mniej omówienia potrzebuje. A ten mimo drobnych niedociągnięć jest bardzo dobry i ja napewno ze swej strony obejrzę go jeszcze nie raz. A także będę śledził dalsze poczynania reżysera tego filmu na niwie kinematografii bo naprawdę to może być jedno z najciekawszych nazwisk w kinie najbliższych lat.

OCENA OGÓLNA: 9/10

 TYTUŁ: Kod Nieśmiertelności {Source Code}

REŻYSER: Duncan Jones

WYSTĘPUJĄ: Jake Gyllenhaal, Michelle Monaghan, Vera Farmiga, Jeffrey Wright

ROK: 2011

KRAJ: USA, Francja

GATUNEK: Dramat, Thriller, SF.

DYSTRYBUTOR: MONOLITH FILMS



Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • quentinho

    Ja wybrałem jednak "Księdza" i nie żałuję. "Kod" obejrzę w domu na DVD, bo teraz trudno będzie o wolny czas.

  • bradesinarus

    Witam!
    Przede wszystkich chciałbym podziękować za wpis bo to zawsze miło, że ktoś czyta to co ja tu piszę. A co do treści to nie wiem jak się prezentuje "Ksiądz" bo go jeszcze nie widziałem a na podstawie zwiastunów to trudno mi ocenić czy jest tam coś w moim klimacie.

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci