Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Polowanie {Rovdyr/ Manhunt}

bradesinarus
Witam! Zacznę może od tego, że nie oglądam wielu produktów kinematografii skandynawskiej, a zwłaszcza ichniejszego kina grozy co jest o tyle dziwne, że co jak co ale horrory i wszelkiej maści thrillery to ja akurat lubię. To znaczy nie, żebym, jakichś filmów z tamtych rejonów nie widział bo obejrzałem np. całkiem przyjemne "Zombie SS" ( Zresztą czy film, w którym ważną rolę odgrywają Zombie-naziole czyli połączenie dwóch rzeczy, które w horrorach akurat lubię mógł mi się nie podobać? ) czy "Hotel Zła" {Fritt Vilt}po prostu się nie interesowałem i kropka. jednak chciałem dać mu szansę zwłaszcza, że kiedyś ktoś mi ten obraz polecał mówiąc, że jest " Normalnie masakra jak w Teksańskiej Masakrze Piłą Łańcuchową" więc uznałem, że może będzie dobrze. No cóż nie było.

Rovdyr

No cóż! Przede wszystkim to trawestując znane powiedzenie : "pogłoski o podobieństwie do Teksańskiej Masakry Piłą Mechaniczną są grubo przesadzone.". Jeśli miałbym porównać ten film do jakiegoś innego "dzieła" to określiłbym to bardziej jako "Wrong Turn w Norwegii". Dla mnie to jest ten sam niski poziom. (Tyle tylko, że w tym pierwszym amerykańskim to grały przynajmniej ładne dziewczyny tak więc było na co popatrzeć).  Ja już pisałem chyba o tym, że mnie takie kino nie kręci prawda? Że wolę kino bardziej pomysłowe niż takie, w którym reżyser z miną konkwistadora po raz setny odkrywa filmową Amerykę, którą już dawno odkrył ( I litościwie zakrył ) ktoś zupełnie inny? Tu takiego nie dostałem. I dlatego najważniejszym dla mnie atutem tego filmu był paradoksalnie  jego krótki czas trwania więc nie musiałem z nim długo obcować.  O. K. ponarzekaliśmy sobie to przejdźmy do konkretów.

FABUŁA

Typowa aż do bólu. Grupa ameryk... Przepraszam! Kwestia przyzwyczajenia. Więc jeszcze raz. Grupa norweskich nastolatków - idiotów  wyjeżdza na wakacje na wieś gdzieś w dziczy. Po drodze zatrzymują się na stacji benzynowej ( Bardzo to pomysłowe! Stacja beznzynowa występuje tylko w co drugim slasherze  i w co drugim jest symptomem tego, że stanie się coś strasznego.) a tam swoim zachowaniem ściągają na siebie agresję miejscowych ( Kolejny ożywczy pomysł! A jaki nowatorski! Do tej pory wykorzystany tylko w 90% slasherów).  I rozpoczyna się polowanie. Dobrze nie mam zamiaru się dłużej na ten temat rozpisywać bo ten film na to po prostu nie zasługuje aby jego fabułę rozkminiać i rozkładać na czynniki pierwsze. taki typowy średniaczek. 

OCENA 5/10

AKTORSTWO

Chyba najsłabszzy punkt tego filmu choć nie wiem czy wynikało to z jakiegoś ogólnego braku umiejętności aktorskich obsady czy też bardziej ze scenariusza. Najważniejszym zarzutem jaki można postawić był fakt, że w sumie los bohaterów był mi obojętny. Nie było żadnej ładnej panny, która miałaby,tak jak to się zdarza w filmach hollywoodzkich i to nawet dość często, pełni wyłącznie "funkcje dekoracyjne" Żaden aktor ani aktorka nie potrafił sprawić bym jakoś specjalnie przejął się losem jego postaci i chciał im kibicować. Byli po prostu takim typowym "mięsem armatnim" red shirtami do odstrzału, co byłoby może do wybaczenia gdyby trafili na jakiegoś charyzmatycznego przeciwnika typu maczetę Jasona V. czy  nóż Michaela Myersa. Ale umówmy się ich antagoniści to także nie były jakieś aktorskie orły, sokoły a raczej poziom szkolnego teatrzyku z jakiejś może podstawówki więc mamy to co mamy.

Ocena 1/10

SCENARIUSZ

No cóż! Wspomniałem już przy fabule o większości moich uwag na temat tej "znakomitej" produkcji więc teraz wypadałoby tylko trochę to pogłębić. Więc to właśnie zrobię. Jeśli chodzi więc o kwestię opowiedzianej tu historii, a zwłaszcza jej tytuł to przypomniała mi ona historię Roberta Hanssena i po prostu z czystej ludzkiej ciekawości zastanawiałem się czy w jakikolwiek sposób do tego nawiążą.  Niestety chyba nie taki był ich pomysł albo w ogóle nie mieli o nim zielonego pojęcia bo tu dostaliśmy: tonę bezsensownego ganiania po lesie, brak jakichś zapadajćych w pamięć cytatów oraz jakichś norweskich "rednecków", którzy mordują bo... no i właśnie nie wiadomo bo co,  gdyż dla autora scenariusza tak drobny fakt jak wyposażenie  badassów swego filmu w jakąkolwiek choćby namiastkę motywacji  ( choćby w postaci zabijania dla przyjemności) okazało się mało istotne . Ale to jeszcze można jakoś przeżyć. Ale to, że autor najwyraźniej zapomniał o zbudowaniu sylwetek bohaterów tak, żebyś my mogli im kibicować zamiast irytować się na sam ich widok ( w czym przoduje zwłaszcza ten chłopak tej "głównej" bohaterki i jego scena w restauracji )to po prostu grzech niewybaczalny. Wszak gdyby ten film przedłużyć choćby o 10 minut i przybliżyć nam bohaterów, czy choćby spróbować ich w jakiś cudowny sposób odróżnić od siebie by nie zachowywali się jakby byli z jednej formy to film mógłby tylko zyskać. Czasem tak niewiele może sprawić tak wiele.

OCENA 3/10

MUZYKA

Nie zapada w uchu ale też i nie można wyczuć jakiegoś dyskomfortu z jej powodu. Komponuje się z obrazem, a w niektórych momentach nawet robi to czego nie zrobili aktorzy i scenariusz czyli buduje klimat. 

OCENA 6/10

SPRAWY TECHNICZNE

Tu jest zdecydowanie lepiej niż w kwestiach, które teoretycznie powinny stanowić clou obrazu czyli fabuły, aktorstwa i takich tam kwestii. Ja bym chciał zwrócić tu głównie uwagę na kolorystykę zdjęć, która fajnie wyróżniała ten film z grona innych podobnych produkcji i była, nie wiem na ile świadomym, nawiązaniem do tych wszystkich filmów grozy z lat 70' czy 80'  stanowiących klasykę gatunku (Chodzi mi tu głównie o Teksańską Masakrę..., oczywiście oryginał). Warto też zwrócić na ciekawą pracę kamery, która prezentowała nam różne nietypowe ujęcia np. przy utracie przytomności czy coś jakby spojrzenie oczami mordercy albo bohaterki.

OCENA 7/10

PODSUMOWANIE

Nie bójcie się podsumowanie nie będzie długie bo i film nie jest ani zbyt długi. Ten film to idealny przykład złodziejstwa pomysłów. Ktoś ,niewątpliwie niezbyt utalentowany, pomyślał sobie, że skoro w Ameryce takie filmy zarabiają krocie to kiedy przeniesie się to na grunt Europejski to powinno zadziałać tak samo. Tak! Tylko zapomniał, że Europa to nie Ameryka. 

OCENA: 4/10

***

TYTUŁ: Polowanie {Rovdyr}

REŻYSER: Patrick Syversen

WYSTĘPUJĄ: Kristina Leganger Aaserud, Nini Bull Robsham, Jorn Bjorn Fuller Gee, Henriette Bruusgaard, Lasse Valdal

ROK: 2008

KRAJ: Norwegia

GATUNEK: Horror

DYSTRYBUTORH: Vision Film Sp. z.o.o.







 




© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci