Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Transsiberian {Transiberian}

bradesinarus
Witam! Pisząc ten blog zauważyłem jedną prawidłowość: Najgorzej recenzować filmy dobre lub bardzo dobre. Bo co można o nich pisać, żeby nie było nudno? Trzeba się wysilać. A krytykowanie jest łatwiejsze bo opisując film kiepski można go zjechać od góry do dołu, pisać o złej grze aktorskiej, reżyserii, zdjęciach i ogólnie rzecz biorąc potraktować go jak Pudzianowski Najmana. Pewnie teraz zastanawiacie się: Dlaczego w ogóle koleś o tym pisze właśnie w tym momencie? No cóż dziś na moją filmową stację wjechała kolej transsyberyjska. No może nie fizycznie ale pod postacią filmu Brada Andersona "Transsiberian"

pla

Dla tych, którzy jeszcze tego nie wiedzą, albo nie kojarzą Brad Anderson jest odpowiedzialny za stworzenie takich filmów jak "Mechanik"( Ten  z Christianem Balem ) czy  "Sesja 9"   obrazów powalających klimatem i takim  lekko psychodelicznym nastrojem czyli cechami, które znamionują w moich oczach utalentowanych twórców. A jeszcze nałożyły się na to liczne słyszane przeze mnie opinie, np tu  że jest to jeden z najlepszych horrorów swego roku.  No więc czy może więc dziwić fakt, że musiałem go sprawdzić. I wrażenie są jak najbardziej pozytywne ale po więcej szczegółów zapraszam dalej.

FABUŁA

Nie wiem dlaczego, ale bardzo spodobał mi się fakt, że jest to w sumie jakby na to nie patrzeć rzecz dość klasyczna czyli bardziej thriller niż horror. Nie wiem jakoś filmy bez tych wszystkich psychopatów z nożami, tasakami, maczetami czy co tam jeszcze wymyślą scenarzyśći mordujących głupią amerykańską młodzież na najbardziej wymyślne sposoby byle było jak najwięcej krwi, flaków i latających głów są o wiele bardziej pomysłowe . No O.K. takie kino też ma swoich odbiorców ( więc bo sam też lubię takie rzeczy oglądać) ale wszystkie filmy nie mogą i nie powinny wyglądać w ten sposób. Kino to, jak już mówiłem kiedyś chyba, IMO  sztuka opowiadania historii a nie kurs "Jak zostać Psychopatą w Weekend". Ale dość już o prawach pobocznych. Wróćmy do głównego nurtu i lekkiego przybliżenia fabuły. Film opowiada historię młodego małżeństwa Raya ( Granego przez "urodzonego mordercę" Woody'ego Harrelsona)i Jessie (Emily Mortimer), które koleją transsyberyjską wracają z Pekinu. W czasie podróży poznają dziwną parę amerykańsko-hiszpańską i wtedy zaczyna się właściwa akcja, której nie będę tu przybliżał bo nie chcę nikomu psuć przyjemności. Powiem więc, że choć nie ma tu jakiejś przesadnej głębi jak np.  w "Memento" to i tak film potrafi mile zakoczyć.

OCENA: 8/10

***

AKTORSTWO

Aktorsko ten film stoi na bardzo wysokim poziomie co jak dla mnie stanowi jeden z plusów lubię bowiem identyfikować się z bohaterem, który ma być pozytywnym a nie odwracać wzrok od ekranu zniesmaczony złym aktorstwem. Tu praktycznie nie było aktorsko słabego punktu ale chyba nie można się temu dziwić zważywszy na kilka nazwisk członków obsady takich jak Ben Kingsley, Emily Mortimer czy Woody Harrelson. Nie bedę ukrywał (zresztą już kiedyś o tym wspomniałem), że sam tochę param się aktorstwem ( co prawda amatorskim i teatralnie ale to chyba nie jest jakaś wielka różnica) i w filmach, które uznaję za ważne w tym aspekcie podpatruję pewne zachowania i styl gry, które potem staram się mniej lub bardziej wykorzystywać. Tu już widzę, że będę miał sporo materiału do przemyśleń. I na koniec temat, który zawsze musi się gdzieś tu pojawić czyli uroda aktorek. No cóż w tym filmie mamy dwie bardzo ładne i bardzo w moim guście aktorki Emily Mortimer i Kate Marę, z których jeśli musiałbym wybierać to trochę ładniejsza jest jednak Mara ale tylko troszkę. 

OCENA 10/10 

***

SCENARIUSZ

Jeżeli ktoś oczekuje jakiegoś filmu o ostro pokręconej fabule typu np. wymienione we wstępie "Session 9" to radziłbym jednak zmienić obraz bo trochę się rozczaruje. Choć to ten sam reżyser to jednak niestety  nie taki sam a styl tamtego jakoś zdecydowanie bardziej do mnie przemawiał.Żeby było jasne. Nie twierdzę wcale wcale, że ten film jest zły czy że nie zawiera żadnych zwrotów akcji . Przeciwnie zawiera i to całkiem sporo. Mógłbym nawet określić mianem "Kino jakby żywcem wzięte od Hitchcocka mistrza suspensu". Więc w czym rzecz? Po prostu strasznie długo ten film się rozwija i może po prostu nużyć. I krwi praktycznie nie widać. I nikt nie lata z piłą motorową i maczetą. Dobra żarty na bok. Takie filmy trzeba lubić bo  mało kto znajduje przyjemność w upajaniu się samym dusnym i mrocznym klimatem. A jeśli jesteśmy ju ż przy scenariuszu to jeszcze dwie kwestie tak na szybko: 1. Świetnie napisane postaci, w których motywacje można naprawdę uwierzyć ( Choć chyba nie do końca bo jest w tym filmie kilka momentów niewyjaśnionego zachowania i niejasności) 2. W sumie tak patrząc z boku to ta intryga była chyba zbyt prosta bo można się jej było bez problemu domyślić)

OCENA 8/10 

***

MUZYKA

Nie ma co doszukiwać się tu jakichś muzycznych fajerwerków ale o dziwo to takie "plumkanie" jakie zaserowano nam tutaj  bardzo pasowało do filmu. A pierwsza taka ascetyczna w dźwięki scena to po prostu robił fajny klimat. Choć i tak żaden fragment muzyki jaoś nie zapadł mi szcególnie w pamięci

OCENA 7/10

***

SPRAWY TECHNICZNE

Szczerze powiedziawszy to pod tym względem "szału nie ma".  Owszem jest kilka spraw na które warto zwrócić uwagę ( Konkretnie jedna- Zdjęcia. te wszystkie zdjęcia z powietrza ukazujące mknący przez majestatyczne, lodowe pustkowia Syberii pociąg naprawdę potrafią zauroczyć) i można zrozumieć brak albo małą ilość efektów specjalnych ( To przecież nie jest film o inwazji kosmitów na Moskwę z ukazanymi epickimi scenami bitew powietrznych i CGI ufoków walczących z niezwyciężoną Armią  Czerwoną tylko skromny thriller dziejący się na Syberii więc tam można komputerowo wygenerować? Pomnik Lenina?) to na przykład linerarny montaż, kiedy reżyser poprzednimi filmami przyzwyczaił nas do nowatorstwa w tym zakresie zdecydowanie rzuca się w oczy.

OCENA 7/10

***

PODSUMOWANIE 

No cóż może i nie jest to najlepszy film na świecie to jednak zdecydowanie zapewnił mi kawał dobrej rozrywki, dużą dawkę suspensu i przywrócił mi wiarę w to,że jeszcze da radę kręcić normalne filmy, w których fabuła jest najważniejsza  a nie naszpikowane  CGI jak pączki lukrem bajeczki typu "Avatar". Choć przyznam się szczerze, że wolałbym oibejrzeć film bardziej w stylu "Session 9" ale to se chyba ne wrati.

OCENA KOŃCOWA 8/10

***

TYTUŁ: 

TRANSSYBERIAN

REŻYSER:

Brad Anderson

OBSADA:

Woody Harrelson, Ben Kingsley, Emily Mortimer, Kate Mara, Eduardo Noriega

SCENARIUSZ:

Brad Anderson, Will Conroy

ROK:

2008

KRAJ:

Hiszpania, Niemcy, Wielka Brytania, Litwa

GATUNEK:

Dramat, Thriller

 


 





© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci