Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Generał" z muzyką na żywo

bradesinarus

Witam!

Dziś odrobina kontynuacji tematu rozpoczętego 10 lipca tą notatką czyli kolejna odsłona letniego kina z muzyką na żywo i w plenerze w naszym pięknym mieście a mianowicie, wspomniany już w tytule, film "Generał" {The General}  z 1927. Z tej okazji, tak jak i poprzednio, odrobina refleksji na ten temat. A więc zapraszam. 

GSM

Mógłbym co prawda wspomnieć, że było potwornie zimno ( na szczęście, w przeciwieństwie do jednego z poprzednich tego typu pokazów nie padało), albo że w trakcie seansu na niebie zaczęły latać tajemnicze świecące na  pomarańczowo kule (UFO?! Chińskie Lampiony?! Bo na fajererki mi to nie wyglądało) ale postanowiłem, że tym razem pominę może aż tak długi wstęp jak poprzednio i pozwolę sobię skoncentrować się na samym filmie. 

FABUŁA

W największym możliwym skrócie film opowiada nam opartą na faktach ( Tak. Tylko pewnie tyle w tym faktów co w wypowiedziach polskich polityków) historię pewnego ( Granego przez samego Bustera Keatona gwiazdę kina komediowego  lat dwudziestych ) kolejarza z Południa, który w trakcie Wojny Secesyjnej ( Naszła mi teraz na myśl taka mała dygresja: Moja nauczycielka historii w Liceum zawsze mawiała ' Amerykanie są w swoich filmach monotematyczni. Najpierw mieli Wojnę Secesyjną i wszystkie filmy były o wojnie secesyjnej, potem wojnę w Wietnamie i wszystkie filmy o wojnie w Wietnamie.")  próbował odzyskać porwaną przez wroga lokomotywę. Oczywiście jeżeli ktokolwiek spodziewałby się jakiegoś poważnego filmu typu "Łowca Jeleni" to nie ma w tym filmie czego szukać. To jest typowa komedia.

Ocena: 6/10

AKTORSTWO

Najjaśniejszym punktem jest oczywiście sam Buster Keaton człowiek, który sam jeden mógłby występować w teledysku Lady Gagi "Poker Face". Po prostu należy mu się podziw, że wszystkie śmiertelnie  śmieszne sytuacje wykonywał ze śmiertelnie poważną miną. Reszta obsady jakoś nie utkwiła mi wystarczająco w pamięci. 

Ocena: 9/10 

MUZYKA

Czyli to co w takich filmach najważniejsze i co świadczy o ich wyjątkowości ( Bo przecież każdy seans z muzyką na żywo musi się od siebie z definicji różnić a to przekłada się na różnice w odbiorze dzieła). Więc nie wiem jaka muzyka jest uznana za najbardziej oficjalną ( Chodzi mi tu o ewentualne wydania DVD czy emisje w TV) ale gdyby to ode mnie zależało to optował bym za tym by było to właśnie to co słyszałem bo , moim zdaniem zespół "Sami Muzycy" sprawił się idealnie i ich wykonanie idealnie pasowało do nastroju sprawiając iż miało się wrażenie iż reżyser takie właśnie miał wyobrażenie muzyki ilustrującej jego dzieło. Choć  uczciwie muszę powiedzieć, że mi osobiście zdecydowanie bardziej podobała się robota zespołu "Czerwie" wykonana przy "Nosferatu". Ale w sumie to był inny gatunek filmowy więc i inne wymagania. Ten podkład jaki był tutaj sprawił się rewelacyjnie 

Ocena: 10/10

OGÓLNA OCENA 8/10






© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci