Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"TWIXT" F.F. Coppola Zwiastun

bradesinarus

Witam!

Wiem, że teoretycznie powinienem w tej chwili po raz chyba czwarty oglądać Jamesa Bonda po raz 21 walczącego ze złem w "Casino Royale" ale jakoś ( mimo, że to jedna z moich ulubionych części a Eva Green wygląda w nim niezwykle zjawiskowo) to jednak fakt, że gra w nim Daniel Craig, który na Bonda nadaje się jak K. S. Wejherowo do Ligi Mistrzów sprawia, że wolę ponurkować w odmętach internetu. Ale na moment pozostawmy refleksje na temat Bondów. Chcę wam, moi drodzy czytelnicy zadać pytanie: Z czym wam się kojarzy nazwisko Coppola? Bo mi na przykład z "Czasem Apokalipsy". Dobrze. A z czym nazwisko Lynch? Jeśli z maksymalnie pozschizowanymi opowieściami o złu tkwiącym w człowieku to welcome to the club! A teraz zastanówmy się czy pozschizowane opowieści skojarzylibyście z nazwiskiem Coppola? Na pewno nie. A tu proszę. Opowieść o sennym miasteczku, do którego przyjeżdza ktoś z zewnątrz w celu rozwiązania tajemniczego morderstwa, a w tle dziwne sny i mieszkańcy skrywający mroczne sekrety. Czy to nie kojarzy się z czymś? Z serialem "Twin Peaks" na przykład? Oczywiście różnice są dostrzegalne nawet na poziomie zwiastunu ( Na przykład bohater grany jest przez "Świętego" Vala Kilmera a nie Maclahlana. Jest pisarzem a nie agentem FBI i w całość wplecione są wątki rodem z najmroczniejszych wizji E.A.Poe ) ale większość innych szczegółów wydaje się tożsama. No dobrze! Już dłużej nie przeciągam bo przecież wszyscy dobrze wiemy dlaczego tu jesteśmy. Aby obejrzeć zwiastun nieprawdaż? Więc panie i panowie! Lady's and Gentleman's! Z radością prezentuje państwu "Twixt"!

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci