Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Predators

bradesinarus

Witam!

Film, którym dziś chciałbym się zająć obejrzałem już dawno temu ( Jeszcze jak puszczali go w kinach) tylko, że wtedy jeszcze nie prowadziłem bloga, a później jakoś o nim udało mi się zapomnieć. A ponieważ jakoś niedawno ujrzałem go ponownie to uznałem, że jest to dobra okazja aby wyrównać zaległości ( Ponieważ jak na razie honoru Predatora broni tu tylko Obcu kontra Predator, który był filmem tak słabym, że... aż nie chce mi się wymyślić żadnej celnej metafory ). OK! Dość gadania! Czas działać! Panie i panowie! Przed państwem! "Predators"

pre

Na początek małe ostrzeżenie. Dziś będę bezlitosny jak Michael Myers na sterydach i ostry jak wiadro żyletek.  Bo po raz kolejny pytam sam siebie: Jaki jest sens kręcenia na nowo tych samych historii, które wszyscy już znają i kochają zamiast wymyślania nowych historii. Bo tym - zwracam się teraz do amerykańskich producentów- zajmuje się kino! Opowiadaniem nowych historii! Tworzeniem światów! A nie przerabianiem filmów europejskich czy azjatyckich tylko po to aby amerykanie nie musieli czytać napisów! Nie ponownym opowiadaniem dawnych historii z filmów, które nie zdążyły się zestarzeć! Jak długo jeszcze my kinomaniacy będziemy musieli jeść te nieświeże odgrzewane pulpeciki? A może tak naprawdę to wszystko ma jakieś drugie dno? Jakieś ukryty przekaz typu: "Żryjcie więcej kurcząt na Boga!"? Zresztą chyba nie tylko ja mam takie wątpliwości. Bo oceny np. tego obrazu, który dziś wam przedstawiam są diametralnie różne od: "Porażka przez duże P. 2/10" po "Super! Film oceniłem na 10/10 bo wszystko w nim było idealne!" ( 10/10 dla tego filmu??? To jak ocenić takie np. absolutnie mistrzowskie Milczenie Owiec? Na 20/10 na 100/10? A "Czas Apokalipsy"? Tu po prostu brakuje skali!!!) . No cóż nie godzę się ani z tymi ochami ani z achami. Po prostu nie mam jak tego logicznie skomentować, więc po prostu skinę na to ramionami. Lubię filmy pana Rodrigueza ( "Desperado" i "Sin City" uważam nawet za arcydzieła) oraz podobali mi się "Kontrolerzy" Antala więc myślałem, że z tej mąki będzie chleb, a niestety wyszedł zakalec. Ten film to taki sobie średniaczek, który może i przyjemnie się ogląda ale po seansie nic nie pozostaje na dłużej. 

Fabuła

Zapowiadało się wybornie: Nieznana  lokacja + grupa ludzi, którzy nie wiedzą gdzie są i skąd się tam wzięli+ klimaty rodem z Lost czy Cube + nieznane zagrożenie ( przynajmniej dla bohaterów  bo dla kogoś kto nie był przez ostatnich kilkadziesiąt lat zahibernowany w bryle lodu na pewno nie będzie ono tajemnicą. Wiadomo było przecież, że prędzej czy później pojawią się Predatory) + zerwanie z pewną monotonią filmów o drapieżcach z Kosmosu przybywających na Ziemię. Tu dostaliśmy ich w naturalnych warunkach( Przynajmniej teoretycznie bo ta cała planeta trochę za bardzo przypominała niestety naszą).

Ocena: 8/10

Aktorstwo

No cóż ten film to przede wszystkim Adrien Brody. Wiem! Pamiętam to całe narzekanie na forach: Że mały, za mało umięśniony i do tego Żyd. Tymczasem pokazał, że można zrobić ciekawą historię o "Łowcach" bez napakowanego sterydami jak dobra babka wielkanocna rodzynkami Arnolda S. z jego nieśmiertelnym "Get to the Choppa!". Że gość wyglądjący jak Bear Grylls ( notabene były komandos właśnie) również może być wiarygodny jako bad-ass i zabójca. Więc panie i panowie całe to narzekanie możecie sobie włożyć tam gdzie kończą się plecy. Niestety, żeby nie było tak dobrze to rażące są dwie rzeczy:  "Plastikowość" pozostałych bohaterów zamiast, których rownie dobrze mogłyby grać tekturowe manekiny i nikt nie zauważyłby różnicy ( A jeśli nie widać różnicy to po co przepłacać!) oraz Niewykorzystanie potencjału Fisbourna ( który gra tu jakby był co najmniej Brando w "Czasie Apokalipsie" a w rzeczywistości pasuje tu jak zakończenie w "Haute Tension") czy Dannego Trejo ( Prawdziwy twardziel, taki na widok, którego fani Arnolda na forach piszczeli by jak fanki na koncercie Feel, ginie nie dość, że  w pierwszych minutach to i jeszcze w taki sposób, że ręce odpadają) .    

Ocena: 6/10

Muzyka 

Jakoś nie zwróciłem uwagi.

Ocena 5/10

Scenariusz

Generalnie rzecz ujmując to nie jest jakoś makabrycznie zła historia, pełna dziur niczym polskie drogi.( A jeśli się nie oglądało którejkolwiek z poprzednich części to nawet można się zachwycić bo zwiera np. świetnie sfilmowaną scenę pojedynku na miecze między członkiem Jakuzy a Predziem oraz kilka ciekawych i śmiesznych dialogów). Największy zarzut jaki mógłbym postawić dotyczy zarysowania postawy głównych bohaterów filmu czyli Predatorów. Dla mnie bowiem te kosmiczne potwory tym wyróżniały się z tej całej fantastycznej menażerii pokroju Obcego czy Lewiatana , że były nie tylko niezawodnymi maszynami do zabijania ale też po prostu posługiwały się swoistym kodeksem honorowym. A Predator bez kodeksu honorowego to nie Predator panie Rodriguez tylko jakiś mały pospolity rzezimieszek! Przecież to tak jakby Freddy'ego Kruegera pozbawić rękawicy z ostrzami albo Michaelowi Myersowi kazać paradować bez maski ( A nie! To już było vide całkiem niezły Halloween 2). Innymi kuriozami tego filmu są: Predatorowe Pieski ( Co to w ogóle miało być? ) , jak już wspomniałem cały ten wątek z Fishbournem, zbyt wiele zapożyczeń na zasadzie kopiuj wklej  ze schematu pierwszego filmu, ( nie mam miejsca żeby wypisywać) czy zakończenie w sposób niejednoznaczny sugerujące drugą część. 

Ocena 5/10

Walory Artystyczne 

Nie bardzo mam w tym filmie co pod tym względem oceniać bo wystąpiła tu tylko jedna kobieta Alice Braga, która do żadnej z moich list Najpiękniejszych nie załapałby się  bo po prostu nie jest w moim typie. No chyba, że pod wzgledem estetycznym mam oceniać buźki Predziów?

Bp

Ocena 5/10

Podsumowanie

Tak jak pisałem we wstępie połączenie sił pana Rodrigueza ( Produkcja) i pana Antala ( Reżyseria) niestety nie wypaliło. Czego zabrakło? Talentu, Pomysłu, Weny a może wszystkiego po trochu. Nie wiem, która z tych odpowiedzi jest najbliżej prawdy. Dla mnie to tajemnica równa odpowiedzi na pytanie kto zabił Kennedy'ego?. Nie wiem może to pan Rodriguez powinien był sam to reżyserować? wiem natomiast jedno za takie remaki czy sequele stojące na takim poziomie i będące tylko odcinaniem kuponów od sławy pierwowzorów to ja już podziękuję.

Ocena Ogólna: 6/10

Tytuł Oryginalny

Predators

Reżyser:

Nimrod Antal

Obsada:

Adrien Brody, Topher Grace, Laurence Fishbourne, Danny Trejo, Alice Braga

Kraj

USA

Rok 

2010

Gatunek:

Akcja,SF




Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • bagienny.net

    Z tym kodeksem to fanfiction. Chociaż wątpię, by ktokolwiek już pamiętał oryginalny koncept, który został spłycony w P2, hirogenami w ST:V czy nieszczęsnymi AVP.
    Odgrzewane kotlety, ale rozrywka dana kolejnemu pokoleniu. Wątpię, by na nich zadziałało jak kiedyś na mnie wersja z lat 80tych.

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci