Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Filmowy Remanent część 5.

bradesinarus

Witam!

W dzisiejszym odcinku zanurzymy się w świat grozy, rozrywanych jelit i krwi. Tak się bowiem jakoś dziwnie złożyło, że wszystkie filmy jakie dziś dla was ocenię reprezentują jeden gatunek- horror w ogóle a slasher w szczególności. Tak wiem! Jeszcze nie tak dawno narzekałem jakie to wtórne, że oglądamy tam tylko nastolatków o inteligencji szczotki do WC zarzynanych jak prosiaki przez zdegenerowanych mieszkańców amerykańskiej prowincji ( Lub czasami jakiejś innej światowej jak Brazylia w "Turistas" czy Słowacja w Hostelach 1 i 2. Wiecie. Przełamywanie schematów). Otóż co do meritum moje zdanie się nie zmienia i nadal mnie takie filmy niemiłosiernie wkurzają ( Co nie znaczy, że ich nie oglądam. Krew i flaki są tak niezmiernie fotogeniczne i dają tyle frajdy. Tak! Powinienem chyba zmienić tabletki). Więc dlaczego chcę poruszyć ich temat? A ty musisz wiedzieć? A poważnie. Po prostu obejrzałem kilka i muszę wyrazić swoją opinię bo czuję, że eksploduję. A więc zaczynamy.

1. Laid to Rest

LTR 

Reżyseria: Robert Hall

Obsada: Thomas Dekker, Lena Headey, Bobbi Sue Luther, Nick Principe

Kraj: USA

Rok:2009

Gatunek: Horror

Młoda dziewczyna budzi się w trumnie. Nie pamięta kim jest, ani jak się znalazła w miejscu, w którym się znalazła. Okazuje się, że została porwana przez seryjnego mordercę. Wow! Taki początek filmu to jeden z najfajniejszych pomysłów z jakimi się ostatnimi czasy spotkałem w horrorze. Żadnego powielania prastarych pomysłów i oklepanych schematów typu banda nastolatków na wycieczce zakończonej krwawą łaźnią, Świetnie zrobione sceny gore, kapitalna i wpadająca w ucho muzyka. Tak filmie! W to mi graj! Niestety! Ten film poza wymienionymi elementami nie prezentuje nic więcej wartego uwagi. Irytująca gra aktorska głównej bohaterki ( Żony reżysera, tak na marginesie co wiele wyjaśnia. I nie! Nie przeszkadza mi, że jeden z moich ulubionych reżyserów Rob Zombie również swojej małżonce nie szczędzi angażu. Sheri Moon przynajmniej umie grać w przeciwieństwie do tej kłody), Bzdurne scenariuszowe rozwiązania ( Niepotrzebna scena z odblokowaniem telefonu, nieracjonalne zachowanie bohaterów, scena z oderwaniem słuchawki). Brr! Nie zamierzam już więcej się o tym koszmarze rozpisywać.

Aktorstwo: 2/10

( Tylko dwie postacie, które próbują tu coś grać a nie tylko gapić się przed siebie z miną "Ojej! Co ja robię w tym gniocie?" : Kevin Gage i Lena Headey (choć krótko gra))

Scenariusz :2/10

( 0,5 punktu dodatkowo za ciekawy punkt wyjścia a drugie pół za interesującego mordercę)

Tematyka: 4/10

( Bo w końcu jakiej super głębokiej treści można oczekiwać po slasherze)

"Walory Artystyczne": 6/10

( Dużo eksponowania nagiego kobiecego ciała ale punkty należą się tylko za  Seri de Young bo główna bohaterka jakaś taka... Może lepiej przejdę do kolejnego podpunktu)

Muzyka: 7/10

( Muzyka wpada w ucho i buduje nastrój)

 OCENA: 4/10

***

 ChromeSkull Laid to Rest 2

CSLTR

Reżyseria: Robert Hall

Obsada: Thomas Dekker, Nick Principe, Mimi Michaels, Owain Yeoman

Kraj: USA

Rok: 2011

Gatunek: Horror

Kiedy po obejrzeniu pierwszej części usłyszałem o tym, że jest już sequel to mając na uwadze to co wydarzyło się w jednym z najbardziej naciąganych finałów w historii filmu czyli zakończeniu jedynki pomyślałem sobie: "Chwileczkę! Morderca zginął! Jak wy zamierzacie to kontynuować? Ja rozumiem "Halloween" gdzie mieliśmy do czynienia z istotą obdarzoną niemal paranormalnymi zdolnościami ale tu? O.K dam wam szansę". No i wiecie co? Rozwiązali to tak, że po prostu ręce opadają. (SPOILER Facetowi wypaliło połowę twarzy, resztę Final Girl rozwaliła mu kijem bejzbolowym, a tu przybywają jacyś z księżyca wzięci wspólnicy Czachowatego o których nie było ani wspominki w pierwszym filmie i kilkoma operacjami sprawiają, że gość może hasać jak Bambi! SPOILER). A wiecie co jest jeszcze dziwniejsze? Mimo faktu, iż od akcji w poprzednim filmie do początku tego nie minęła teoretycznie nawet sekunda ( Film nawet zaczyna się prze aranżowanym zakończeniem jedynki)nie występuje tu Bobbie Sue Luther! Nawet w tak chwilowej roli jaką tu przeznaczono dla jej postaci! Czyżby reżyser doszedł do wniosku, że jego żona faktycznie nie umie grać? I chyba dzięki temu zabiegowi ten film ogląda się lepiej niż poprzedni. Bo choć nadal pozostały nielogiczności scenariuszowe ( typu kwestia obecności kamer w momencie porwania na posterunku) i zupełnie niepotrzebne dłużyzny ( tatuaż u tego kolesia z bandy Chrome Skulla) to o wiele więcej się działo, bohaterowie byli sympatyczniejsi ( Tylko znów zawiodła dziewczyna mająca być główną bohaterką. Co oni mają w tym jakiś zamysł?). I wiecie co? Zakończenie tym razem ewidentnie wskazuje na sequel! Jej for that!

Aktorstwo: 6/10

( Ile daje wyrzucenie jednej kłody!)

Scenariusz: 4/10

( Na dal jest daleko od doskonałości i zostawianie zbyt wielu "słoni w pokoju" ale widać progres)

Tematyka: 4/10

( Film próbuje być ambitny. Mamy tu dziewczynę tracącą wzrok i nagrywającą swoje wspomnienia na kasecie ( Po co?) i zazdrość w organizacji Czaszki. No cóż tym razem film przesadził w drugą stronę)

"Walory Estetyczne": 8/10

(Mamy tu ogółem może mniej całkiem nagich, półnagich czy częściowo obnażonych kobiet niż w pierwszym filmie, ale nie w ilości rzecz, a w jakości. Jade Ramsey, Allison Kyler ( ona zastąpiła Luther i ma tu scenę pod prysznicem). Czy nawet Michaels w samym biustonoszu Wow! )

Muzyka: 5/10

(Brak tu tak chwytliwych kawałków jak w jedynce)

OCENA: 5/10


 

 

 

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci