Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

WFZ ( Wyrównywanie filmowych zaległości) odcinek 2.

bradesinarus

Witam!

   Jako, że z reguły ludzie lubią to co znają, dziś kontynuujemy naszą wyprawę w świat filmów z 2011, których nie oglądałem ale bardzo chciałem i nawet zamieściłem gdzieś tu na tym blogu zwiastuny ( A trochę takich filmów zostało ). Ale najpierw, żeby potrzymać was w niepewności bo nic tak nie buduje fajnego nastroju opowiem wam jaki to ma cel ( choć pewnie część z was i tak już się pewnie domysliła). Otóż celem jest stworzenie podsumowania roku, tak jak to robią inni blogerzy i jak zrobiłem to ja w ubiegłym roku. Z tym, że moje podsumowanie rzecz oczywista nie byłoby pełne bez tych kilku tytułów, które mogą( i zapewne tak właśnie będzie, bo już mam kilku nowych faworytów co najmniej do nominacji) namieszać ( Chodź nie oglądałem jeszcze "Dziewczyny z Tatuażem", która w Ameryce premierę miała w bieżącym roku, i z którą wiąże największe nadzieje). Więc muszę jak najwięcej obejrzeć aby móc ogłosić najpierw nominacje a potem zwycięzców O.K. To tyle tytułem wstępu. Teraz pora na meritum.

3. Wasza Wysokość { Your Highness } 

WW

Reżyser; David Gordon Green

Obsada; James Franco, Natalie Portman, Danny Mc Bride, Justin Theroux

 Rok produkcji: 2011

Produkcja; USA

Gatunek: Komedia, Przygodowy, Fantasy

Macie ochotę na odrobinę magii? Nawet jeśli nie to i tak to dostaniecie. Oto bowiem "Wasza wysokość" film, który jak obiecywał zwiastun  (ten) miał być bezpardonową komedią umieszczoną w czasach średniowiecznych i czymś w stylu stuningowanej "Narzeczonej dla księcia" czy może nawet jak "Monthy Python i święty Graal" naszej epoki. W dodatku grali tu przecież dobrzy aktorzy: Justin Theroux w roli antagonisty, Natalie Portman świeżo po Oskarze, James Franco czy piękna Zooey Deschanel. A jako, że lubię fantasy w lekkim wydaniu a'la książki Terry Pratchetta to moje oczekiwania w stosunku do tego filmu były całkiem sporawe. Czy film im sprostał? Absolutnie nie!

 Po obejrzeniu muszę przyznać, że ten film to filmowy odpowiednik spamu i w sposób mistrzowski zmarnowany pomysł. Dostajemy bowiem jakiś "Straszny Film" w średniowieczu. Większość gagów opiera się na podtekstach erotycznych co jest śmieszne raz czy dwa w przeciągu całego filmu ale tu teksty takie padają przez cały film! Ile można słuchać o ciągnięciu druta? To ma być śmieszne?  Ja wiem, że u Kevina Smitha np. w "Clerks" dowcipy momentami bywają na tym samym poziomie ale tam jest jakieś przesłanie. Jakieś głębsze motto. A nawet jeśli nie to zapewniają przynajmniej rozrywkę A co mamy tu? Dziura. Obraz, który ja osobiście obejrzałem do końca tylko dlatego, że nie lubię przerywać oglądania filmów w połowie. Film nie wciągający i nie emocjonujący. Dziwię się aktorom o tak uznanej marce, że chcieli tu wystąpić bo to zdecydowanie za niskie dla nich progi. Próbuję sobie wytłumaczyć, że po wyczerpującej psychicznie roli w "Czarnym Łabędziu" chciała psychicznie odpocząć ale powinna lepiej dobierać scenariusze. Bo co z tego, że jej postać była tu najlepiej zagraną skoro film leży i kwiczy? 

No dobrze przejdźmy do analizy poszczególnych elementów to może wcześniej skończymy i będę mógł iść się upić z powodu tak złego filmu jaki miałem nieprzyjemność oglądać:

FABUŁA

W pewnej krainie żyje sobie dwóch braci (James Franco i Danny Mc Bride) podobnych do siebie jak Szwarceneger do De Vito w "Bliźniakach". Franco zajmujecie się zabijaniem dziewic i ratowaniem smoków ( A czasami odwrotnie). Jego brat woli bardziej heroiczne wysiłki typu zabawianie się ze służkami i ratowaniem świata przed narkotykami ( w formie wypalania  ich). A! Jest jeszcze zły czarodziej Theroux , który uparł się, że kiedy dwa księżyce się połączą on połączy się z dziewicą, którą  przypadkiem okazuje się być Zooey Deschanel dziewczyna Franco, zapłodni ją a ta urodzi mu Smoka (WTF). Więc Theroux porywa Zooey sprzed ołtarza wywozi ją do zamku najbardziej schematycznego złego zamku jaki udało się znaleźć w okolicy. Tymczasem Franco i Mc Bride razem z tym typkiem z "Homeland" wyruszą z misją uratowania cnoty Deschanel. Czyli typowy w sumie zarys fabuły z książki " Bohater o tysiącu twarzy" ( Notabene polecam!) ale w tym aspekcie nie jest źle.

Ocena ogólna: 5/10

AKTORSTWO

O tym już pisałem. Nie wiem co tu robią aktorzy klasy Portman czy Theroux, którzy zjadają takiego np. Franco z jego słabymi umiejętnościami aktorskimi na śniadanie. Są tu potrzebni jak psu robaki. Przecież w tym czymś wystarczyłby Sean William Scott albo inny członek obsady American Pie. Jedyne wyjaśnienie to takie, że reżyser nafaszerował ich drugami zrobił kompromitujące zdjęcia i powiedział, że je opublikuje jak nie zagrają. A że nie potrafią grać słabo to ich kreacje są najlepsze w filmie. Innego wyjścia nie widzę.

Ocena Ogólna: 6/10

SCENARIUSZ

Jak zrobić film kiedy nie wiesz jak go zrobić? ( odpowiedź: "nie robić wcale" odpada) Napisać dobry scenariusz! Czy tak postąpiono w tym wypadku? Absolutnie nie! Nie wiem jak oni wpadli na tak genialny pomysł jak opisany we wprowadzeniu poziom kloaczny ale to się absolutnie nie sprawdza. Czy tu naprawdę każdy dowcip musi być "wzbogacony" o seksualność a gagi rozciągniete jak kurze smarki? Najwyraźniej tak! Monthy Python mógł zrobić film śmieszny ( A nawet wybitnie śmieszny bez tych wszystkich udziwnień, ale to przecież Monthy Python! Najgorzej jednak, że w tym filmie po odjęciu tego straszno-filmowego stuffu nie pozostaje o wiele więcej komedii. Zupełnie jakby twórcy nie chcieli, lub nie mieli odwagi na totalną satyrę i wykpienie schematów w stylu, wspomnianych tu już, Pythonów lub, również wspomnianego, Pratchetta więc utopili film w Szambie Infantylizmu w postaci kopulacji z Minotaurem. Żadnego humoru sytuacyjnego, żadnego wykorzystania sytuacji ( jak w filmie "Goście Goście" ) do skonfrontowania średniowiecznej mentalności z nam współczesną. Po prostu nie śmieszny i nie wykorzystujący pełni potencjału gniotek.

Ocena: 1/10 

 SPRAWY TECHNICZNE:

Zdjęcia przepiękne przywodzące na myśl, zwłaszcza podczas przeprawy bohaterów przez góry, podobne ujęcia we Władcy Pierścieni. Efekty specjalne słabe ( Wykonanie potworów zwłaszcza tego wężowatego na arenie, czy wszystkich tych efektów magicznych śmierdziało tanim CGI na kilometr albo nawet na dwa. Muzyka mi się podobała. Nie było to może mistrzostwo świata i okolic ale nie było tak źle jak w wypadku scenariusza)

Ocena: 5/10

WALORY ESTETYCZNE

Tu jest zdecydowanie najlepiej z całej palety aspektów tego filmu. Bo kobiety w tym filmie są przepiękne, nawet jeśli ukazują się na krótko jak ta pierwsza wybranka na matkę Smoka, czy te gołobiuste z plemienia rządzonego przez wokalistę Prodigy. O Zooey Deschanel i Natalie Portman nie wspominam bo musiałbym napisać elaborat.

Ocena: 10/10

PODSUMOWANIE

To zdecydowanie nie jest najgorszy film świata tylko film nie wykorzystanych szans i ratuje go tylko uroda grających w nim kobiet.  Mój osąd początkowy był może trochę za ostry  ale meritum się nie zmieniło. Zdecydowanie nie polecam tego filmu i ( O dziwo!) uważam, że dobrze się stało, że nie został sprowadzony do polskich kin bo i bez tego Polacy mają spaczony filmowy gust. Jeśli natomiast ktoś chce obejrzeć dobrą satyrę na rycerstwo i fantasy to lepiej niech zrobi trzy rzeczy: Obejrzy "Monthy Python i Święty Graal", Obejrzy "Goście Goście" lub poczyta książki Terry Pratchetta. Na pewno lepiej na tym wyjdzie.

Ocena:  5/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci