Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Zapach śmierci { Reeker}

bradesinarus

Witam!

Zanim zacznę, to tradycyjnie już mam do was drodzy czytelnicy krótkie pytanie: Czy zastanawialiście się kiedyś jakby to było gdyby skrzyżować ze sobą ( zupełnie jak predatora i aliena w niesławnym filmie Paula W.S. Andersona "AVP", albo Freedy'ego i Jasona  ) dwa oryginalne i ciekawe filmy? Pewnie tak. Bo kto by tym nie myślał? Ale wszystko sprowadza się do jednego: Jak zrobić by film powstały w ten sposób był choć trochę spójny fabularnie niczym jego pierwowzory a nie beznadziejnie słaby i wyglądający jak Monstrum doktora Frankensteina? Po obejrzeniu "AVP"  byłem pełen obaw, że raczej tylko ta druga opcja jest prawdopodobna. Aż w końcu ktoś gdzieś polecił mi jeden film mówiąc

- Obejrzyj to ziom! To jak "Tożsamość" zmieszana z Dead End". Normalnie czad!-

Postanowiłem zaufać i samemu przekonać się czy rzeczywiście jest tak dobrze jak mówił . I jaki był tego efekt? "Reeker"

reeker

 

No cóż dobrze nie jest. Jest źle, a nawet tragicznie. Zresztą przeanalizujmy każdy z elementów. 

Aktorstwo

Zgroza! Postacie są równie papierowe co kartony, które zabiły Hankę Mostowiak. Naprawdę nie wiem co w tym filmie robią na przykład Michael Ironside albo Eric Mabius. ja rozumiem, że aktor musi z czegoś żyć. Ale na Boga! Przecież jesteście aktorami o określonej pozycji ( Nie za wysokiej może, ale na pewno wyższej niż to "coś"{ Nie mylić z dziełem Carpentera albo tegorocznym prequelem do tegoż}). A tak błąkacie się bez celu po tym filmie powiecie kilka zdań, ale ogólnie biorąc wasze postaci są tak potrzebne, że równie dobrze można by je zabić w pierwszej scenie, albo w ogóle nie wstawiać do filmu i nikt nie zauważyłby różnicy. Z pozostałych aktorów to tylko ten niewidomy i trochę ta główna bohaterka z RPA grali. Reszta równie dobrze mogłaby odgrywać swoją rolę przez telefon.

Ocena: 3/10

 

 Fabuła

Grupa znajomych studentów udaje się na koncert ( Nie pamiętam już jaki a nie chcę sprawdzać, bo musiałbym jeszcze raz spojrzeć do tego słabego filmu). Zamiast tego trafiają do opuszczonego motelu. Tam dowiadują się z radia, które jakimś cudem działało, że wszystkie drogi w okolicy zostały zamknięte z powodu infekcji ( A może to była ciężarówka z toksycznymi odpadami? I nie mam tu na myśli płytek DVD z tym filmem). Okazuje się, że ich tropem cały czas podąża tajemniczy zapach, tytułowy Zapach Śmierci, który ich po kolei zabija. O.K. Przyznaję trochę to brzmi intrygująco i w rękach innych twórców mogłoby być nawet dobre. A wiecie co sprawia,  że ten film jest zły? To, że wygląda nie jak inspirowanie się lepszymi filmami np. wspomnianą już "Tożsamością", ale jak bezczelna zrzynka. No bo serio. Opuszczony hotel, Problemy z wyjazdem, ktoś zabija bohaterów. To przecież było właśnie w dziele Mangolda. Czy trzeba jeszcze coś dodawać? A już finał, choć przyznam się nietypowy to właśnie zrzynka z "Dead End" tylko zrobiona bez napięcia i przez to wyglądająca niedorzecznie i głupio. 

Ocena 4/10

Scenariusz

Tu musiałbym powtórzyć to co napisałem w poprzednim punkcie więc jak ktoś będzie chciał to tam sobie przeczyta. Od siebie tylko dodam jeszcze zupełnie od czapy wsadzony i nie wiążący się z wydarzeniami w żaden sposób początek, pełno ( znów jak przy "AlfabecieMordercy" niepotrzebnych. Ja nie wiem. Oni tam rzeczywiście mają szkołę złego pisania scenariuszy? ), postaci, które jak ten sprzedawca proszków są niepotrzebne, a mimo to nadaje im się rzekomą wartość, jakiś schizofrenicznych jazd ;groteskową, na pograniczu żenady sylwetkę mordercy ( wieloma rzeczami usiłowano nas już straszyć, ale zapachem? Niedługo będzie morderczy salceson.)

Ocena 2/10

Muzyka

Jakoś mi nie przeszkadzała. Ale też się nie wyróżniała. Typowy średniak.

Ocena 5/10

"Walory Estetyczne"

No cóż. Jak to już jest w przypadku takich filmów, ten punkt zdecydowanie dostosował się poziomem do reszty. Czyli jest tu tylko jedna w miarę ładna panna - Arielle Kebbel, której uroda jeśli porównać np. z taką Maggie Grace (Wow! Chyba jeden z pierwszych postów bez wzmianki o MEW! O! Już nie.) jest niezwykle przeciętna ale tutaj robi największe wrażenie. 

Ocena 5/10

Podsumowanie

Jeżeli ktoś z was jeszcze nie oglądał tego filmu, ale za to widział "Identity" i "Dead End" i zastanawia się czy warto obejrzeć ten, to serdecznie po przyjacielsku odradzam. Jest tyle innych lepszych form spędzania wolnego czasu. Można iść na ryby, popływać ( choć w tą porę roku jaką aktualnie mamy to będzie trudne, chyba że na basenie) albo obejrzeć inny film. A tym którzy nie widzieli tamtych dwóch, zdecydowanie polecam ich seans.  Nie będą wtedy skazani na efekty gore przysłaniające fabułę, tanie psychologizowanie, sceny wzięte z kosmosu i równie tak samo potrzebne czy postaci wyglądające i zachowujące się jak żywcem wyjęte z jakieś polskiej telenoweli

Ocena Ogólna: 3,8 /1o

Tytuł Polski: Zapach Śmierci

Tytuł Oryginalny: Reeker

Reżyser: Dave Payne

Rok:2005

Kraj: USA

Obsada: Arielle Kebbel, Eric Mabius, Michael Ironside, Derek Richardson

Gatunek: Horror

 

 

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci