Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Filmowy Remanent część 9.

bradesinarus

Witam!

   Jako, że dziś nabrałem odrobiny ochoty na powtórzenie sobie kilku filmów i co najważniejsze po raz pierwszy w tym tygodniu miałem odrobinę czasu to dostaniecie ode mnie w prezencie kilka słów refleksji na temat obejrzanych obrazów.

1. Martwe Mięso {Dead Meat}

DM

Reżyser: Conor McMahon

Scenariusz: Conor McMahon

Obsada: Marian Araujo, David Muyllaert, David Ryan

Kraj: Irlandia

Rok Produkcji: 2004

Gatunek: Horror

Obejrzałem kiedyś ten film tylko dlatego, że uwielbiam taki gatunek horroru niemal na równi ( no może bez przesady!) z mindfuckiem. Poza tym był to film z Irlandii a  tamtejsze kino stanowiło białą plamę w moich filmowych doznaniach. Dlaczego wybrałem akurat ten film? Bo wydawało mi się niemożliwością zepsucie filmu o Zombiakach. Takie obrazy nie wymagają ani jakoś przesadnie rozbudowanych dialogów ( zwłaszcza dla "głównych" bohaterów im wystarczy napisać trochę monosylab lub pojedyńcze wyrazy typu "mózg" ) ani jakoś super rozbudowanych protagonistów ( trochę rozbudowani zawsze się przydają bo przecież musimy mieć komu kibicować). I rzeczywiście chyba się nie da ( Poprawka! Da się! Vide "Kroniki Żywych Trupów" Georga Romero). Choć nie jest to może jakoś super genialne dzieło, porównywalne czy nawet przewyższające "Noc Żywych Trupów" a niektóre jego elementy zachaczają o niezamierzoną autoparodię ( Np. absolutnie nieprzekonująca gra aktorska głównej bohaterki, czy scena z latarką ) to jednak ma też swoje plusy ( jak zupełnie zaskakujące zakończenie czy interesujące i nietypowe wyjaśnienie samego zjawiska i powiązanie go z BSE). Zatem jeżeli ktoś tak jak ja jest w stanie pochłonąć każdy film o zombiakach to mu polecam. W przeciwnym razie lepiej sięgnąć po coś innego. 

Aktorstwo

( Zdecydowanie widać, że jest to produkcja amatorska. Aktorzy grają swoje role strasznie kanciasto jakl pieniek Kobiety z pieńkiem w czym przoduje zwłaszcza główna bohaterka, której chyba cała rola polega na bieganiu i krzyczeniu)

Ocena: 5/10

Fabuła

( Nie jest jakoś przesadnie innowacyjna choć parę momentów jak wyjaśnienie pochodzenia infekcji czy motyw śpiących zombie jak najbardziej na plus)

Ocena 6/10

Sprawy Techniczne 

( Przede wszystkim należy docenić piękne zdjęcia oraz niekiedy bardzo nietypowe, wręcz artystyczne ujęcia kamery. Same Zombiaki jak na produkcję amatorską przystało wyglądają odpowiednio. Ich wygląd może nie straszy, ale niepokoi a to już coś)

Ocena 6/10

Muzyka

( Dzwięki z tego filmu jakoś nieszczególnie zapadły mi w pamięć)

Ocena:5/10

Walory Artystyczne

( No cóż. Wiem, że nie ma brzydkich kobiet, a tylko za mało wypitego alkoholu ale panna Araujo jest niestety tak ładna jak aktorsko utalentowana. A to trochę mało)

Ocena: 3/10

OCENA OGÓLNA: 5/10

***

Dom 1000 Trupów { House of 1000 Corpses}

Dom 1000 trupów

Reżyseria: Rob Zombie

Scenariusz: Rob Zombie

Obsada: Rainn Wilson, Sid Haig, Bill Moseley, Karen Black, Erin Daniels

Kraj: USA

Rok Produkcji: 2000

Rok Dystrybucji: 2003

Gatunek: Horror

Aby wam jakoś złagodzić wrażenie absmaku po tej filmowej abominacji jaką było "martwe mięso" teraz film z o wiele wyższej półki No bo jeżeli film przez kilka lat nie jest dopuszczany do emisji z powodu swojej brutalności, jeżeli studio, które film zamówiło pozbywa się go lekką ręką aby nie mieć z nim nic wspólnej to już wiedz, że coś się dzieje. Wiedz, że masz do czynienia z bardzo nietuzinkowym obrazem. Powiem, że trudno mi w przypadku tego filmu o obiektywizm ponieważ nie ukrywam, że dzieło pana Zombie ( Czemu niejednokrotnie dawałem wyraz) to mój ulubiony horror. To totalnie pojechana wizja niczym najbardziej pokręcony narkotyczny trip, niczym przejażdżka kolejką strachu w najlepszym na świecie wesołym miasteczku. 

Obsada:

(Kapitalna! O ile postacie nastolatków trochę szwankują o tyle wszystko nadrabiają rewelacyjnie zagrane postacie złoczyńców. Cpt. Spaulding, Otis, Baby- te postacie weszły już do horrorowego kanonu)

Ocena: 10/10

Fabuła

( Nie jest może specjalnie nie przewidywalna ale jest tak poprowadzona, że potrafi wciągnąć nawet przy ósmym seansie { Wiem coś o tym})

Ocena:9/10

Sprawy Techniczne

( Psychodeliczny montaż i bawienie się efektami wizualnymi ( Typu dzielenie obrazu czy negatyw) a wszystko nie jako sztuka dla sztuki tylko będąca efektem konsekwentnego realizowania określonej wizji)

Ocena: 10/10

Muzyka

( Tu wyróżnia się zwłaszcza pierwszy kawałek z soundtracku czyli ten. Ale ogólnie cała muzyka w tym obrazie jest jak na horror kapitalna)

Ocena: 10/10

Walory Artystyczne

( W przeciwieństwie do poprzedniego filmu tutaj mamy praktycznie same ładne aktorki, z których { jeżeli miałby którąś wyróżniać} chciałbym zwrócić uwagę na Sheri Moon Zombie). 

Ocena: 9/10

OCENA OGÓLNA: 9,6/10

 





 



© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci