Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Niezwykłe przygody Adeli Blanc-Sec { Aventures extraordinares d

bradesinarus

Witam!

NPABS

Patrzę, że niezamierzenie wychodzi mi jakiś "tydzień kina francuskiego" czy raczej powinienem powiedzieć europejskiego, bo przecież kino brytyjskie to także należy do Europy.  Ale co ja na to mogę poradzić, że po ostatnim seansie filmu "Inny Świat" po prostu uwiodła mnie swą bezpretensjonalną grą aktorską  ( Nie będę ukrywał, że również urodą. Na pewno będzie mocną kandydatką do znalezienia się na wysokim miejscu w kolejnej odsłonie rankingu "Najpiękniejszych aktorek" o ile go kiedykolwiek zrobię ) Louise Bourgoin więc musiałem zobaczyć jakiś inny film z jej udziałem i sprawdzić czy tamto dobre wrażenie było tylko wrażeniem czy też może, tak jak to najczęściej bywa, talent nie idzie w parze z urodą a tylko, jak to mówią, "Dziewczyna ci się podoba i Bam! Przestajesz myśleć". Choć jak tak teraz na to patrzę to może lepiej nie powinienem się  przyznawać do tak trywialnych w gruncie rzeczy powodów obcowania z tym filmem. Powinienem nakarmić was koktajlem napuszonych słów. Napisać, że chciałem odpocząć od kina hollywoodzkiego a zakosztować sztuki filmowej z innych regionów świata. I nawet nie przejmować się tym, że to nie prawda bo w gruncie rzeczy kogo to obchodzi? Tylko, że ja tak nie umiem. Ale dobrze już was nie zanudzam bo pewnie czekacie na refleksje po seansie. Dobrze! Oto i one.

Na początek kilka słów w kwestii najważniejszej. Muszę powiedzieć, że  Louise Bourgoin nie wypadła tak dobrze jak w poprzednim filmie. Wypadła zdecydowanie lepiej. Ten film to po prostu show jednego aktora! Kapitalna rola, zagrana z niebywałą lekkością i magnetyzmem, którą można tylko podziwiać i ja nie dostrzegłem tu ani jednej fałszywej nuty ( Co innego w samym filmie ale o tym później ). Po prostu vis comica jaką można by obdarzyć kilku aktorów. Muszę się przyznać, że po obejrzeniu jej roli w poprzedniej produkcji miałem wątpliwości czy tak duży przeskok, tak drastycznie różny nastrój obydwu dzieł to nie będą zbyt wysokie progi, ale już pierwszą sceną pokazała, że nie jest jak większość "ślicznotek" aktorką jednej miny i niewolnicą jednego filmowego gatunku, ale potrafi grać role zdecydowanie zróżnicowane z tą samą niezwykłą ekranową charyzmą, która przyciąga do ekranu. (A jeszcze przede mną jeden film z jej udziałem czyli "Dziewczyna z Monaco" więc bądźcie uważni i spodziewajcie się kontynuacji Bourgoinatonu ( Rozumiecie? Bo Bourgoin i maraton? Chyba jakieś mam strasznie hermetyczne te żarty )Ale to już nie dziś.) Naprawdę warto śledzić będzie jej karierę bo zdecydowanie z tej mąki będzie chleb. 

A jak wypada sam film. No cóż! W moim odczuciu bardzo pozytywnie co mnie zdziwiło, bo biorąc pod uwagę tą skomasowaną falę krytyki jaka na niego spłynęła powinien to być jakiś nieoglądalny gniot. Te wszystkie cięgi były moim zdaniem zdecydowanie niezasłużone bo to naprawdę kawał frajdy choć w sumie to nie wiem, może to po prostu wynik tego, że nie miałem wobec filmu jakichś przesadnie wielkich oczekiwań. Bo mamy tu masę fajnych elementów: świetnie i co najważniejsze lekko napisane dialogi, inteligentnie wplecione smaczki "dla wtajemniczonych"{ tekst o piramidzie w końcówce czy choćby ostatnie ujęcie z nazwą statku, choć to trochę zaleciało już w sumie grą pod publikę} czy bardzo plastycznie oddane kostiumy i wygląd dawnego Paryża . Oczywiście do kilku rzeczy jak: oprócz tytułowej bohaterki brak jakichś wyraźnie charakterystycznych wyróżniających się, zapamiętywalnych bohaterów czy kreowanie wątków po to aby je później zarzucić i już do nich nie wrócić ( Np. Ten zamumifikowany protagonista z egiptu wyglądający jak żywcem przeniesiony jeden z nazistów { wiem o którego chodzi ale nie mogę sobię przypomnieć jego imienia} z "Indiany Jonesa) a i  sama fabuła mogłaby być trochę bardziej pogmatwana ( Nie oczekuje drugiego Sherlocka Holmesa ale gdyby skupić się tylko na jednym wątku wiodącym to zdecydowanie obraz by zyskał). Ale, tak jak już mówiłem, nie wpływają one jakoś dramatycznie na odbiór 

Podsumowując. Wiem, że nie jest to najwybitniejsze dzieło Lucka Bessona bo nawet mi taki "Leon Zawodowiec" podobał się zdecydowanie bardziej. Ale na pewno jest to jeden z lepszych filmów jakie widziałem w ostatnim czasie. Tylko, jeśli mogę coś doradzić, przed obejrzeniem zalecałbym nie czytać żadnych recenzji ( szczególnie tych negatywnych) tylko po prostu dać się ponieść.

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci