Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Tajemnica Syriusza" {Screamers} (1995)

bradesinarus

Porzućcie wszelką nadzieję, wy którzy tu wchodzicie!

Pierwotnie miała być to zupełnie inna notka o zupełnie innym filmie "Wkraczając w pustkę" Gaspara Noe, który jednak okazał się zbyt nieprzystępny jak dla mnie przynajmniej w tym momencie ( ale obiecuję, że jeszcze do niego wrócę więc pozostańcie w pogotowiu) głównie z powodu dyskotekowej czołówki gdzie wszystko miga niczym fajerwerki z okazji nowego roku.  Jednak zamiast tego postanowiłem sobie obejrzeć film, który oglądałem jeszcze będąc w podstawówce ( A przynajmniej tak mi się wydaje, że to był ten film bo pamiętam z niego tylko kilka nieukładających się w logiczną całość obrazów oraz tytuł wydaje mi się znajomy) skutkiem czego zachodzi nam tu korelacja z wczorajszym wpisem czyli kontynuacja tematyki SF i w mojej opinii zdecydowanie lepszy film. Oto "Tajemnica Syriusza"

Screamers

Na początek kilka słów wstępu. Film, który dziś chcę omówić powstał na podstawie opowiadania Philipa Dicka, pisarza o którym powszechnie mówi się, że przez całe życie pisał wciąż tą samą powieść, tylko w różnych wersjach więc tematyka jego twórczości powinna być doskonale znana wszystkim fanom SF czyli lekko ( Albo nawet bardziej niż lekko) paranoiczna wizja świata, w której nikomu nie można ufać. Niestety. Jak to zwykle bywa z pisarzami, których dzieła zdobywają jako taką popularność ich twórczością zaczynają się interesować twórcy z hollywood. Oczywiście nie będę tu mówił, ze wszystkie dzieła na podstawie książek tego wspaniałego pisarza to gnioty bo nie mogę zaprzeczyć istnieniu genialnego "Blade Runnera". Więc napiszę tak: Większość ekranizacji twórczości pana Dicka to pozbawione jakiejkolwiek wartości i choćby namiastki geniuszu knoty takie jak "Next" czy opisywany tu już na blogu "Impostor". "Screamers" na szczęście się wyróżnia w zdecydowanie pozytywny sposób.

Co wyróżnia ten film na tle pozostałych? No cóż odpowiedź jest w miarę prosta. Fabuła. O ile w "Cloverfield" ( To zdecydowanie lepszy tytuł niż te polskie nie wiadomo co) mieliśmy fabułę, która była zdecydowanie interesująca i zajmująca ale nie bardzo wiedzieliśmy o co chodzi ( Ot po prostu jakiś potwór nie wiadomo skąd, który postanowił odwiedzić Nowy Jork chyba po to aby pozwiedzać i zrobić sobie zdjęcie ze statuą wolności, która straciła dla niego głowę) o tyle tu mamy zdecydowanie głębsze backstory już w pierwszych minutach filmu ( Odległa planeta- tytułowy Syriusz będąca źródłem niezwykle cennego minerału- Berynu. Pierwiastek ten jest powodem wojny między chciwą korporacją zwaną NEB oraz szlachetnym Sojuszem. Wiem, że to brzmi bardzo typowo dla kina klasy B,C czy nawet Z ale zapewniam, że takie nie jest. Zwłaszcza kiedy do akcji wkroczą tytułowe Screamery ) więc nie czujemy się jak wrzuceni wewnątrz czegoś czego zupełnie nie ogarniamy. Poza tym mamy tu lepsze aktorstwo ( No może nie całe, bo Andrew Lauer gra tak jakby był wyjęty żywcem z " Projekt: Monster" ale już Peter Weller zdecydowanie bije na głowę na głowę pod względem aktorskich umiejętności oraz ekranowej charyzmy wszystkim aktorów z filmu Reevesa razem wziętych a przecież jest tu jeszcze Roy Dupuis), ciężki klimat, który jest nam serwowany od razu a nie dopiero w połowie filmu ( bo przecież musimy obejrzeć niezwykle istotną scenę przyjęcia pożegnalnego dla bohatera, który ani teraz ani przez cały okres filmu jest jedynie kompletnym dupkiem, któremu życzymy powolnej i możliwie jak najbardziej bolesnej śmierci), scenografia rzeczywiście wygląda na bardzo starą ( wystarczy popatrzeć na bunkier Sojuszu i jego okolice żeby wiedzieć o co mi chodzi) a nie jak wypicowane CGI  oraz o wiele lepsze a przede wszystkim o wiele bardziej nieprzewidywalne i przewrotne zakończenie. 

Czy ten film ma jakieś wady? No pewnie, bo który ich nie ma. Czepiać można się tego, że niektóre dialogi brzmią sztywno ( Zwłaszcza te mówiące o bombardowaniach) oraz do gry aktorski ( Szczególnie wspomnianego tu już Andrew Lauera) ale po co? Powinno się oceniać filmy jako całość niż jako sumę części składowych, a w tej kategorii mamy do czynienia z naprawdę zaskakującym ( Nawet jeśli ogląda się go więcej niż raz), zmuszającym do myślenia ( co jest zdecydowanie na plus jeżeli bierze się pod uwagę współczesne kino akcji) oraz bardzo udanym kawałkiem kinematografii. Plus jest tu polski akcent w postaci krótkiego występu Lilliany Komorowskiej. Jeżeli ktoś jeszcze nie widział to zdecydowanie polecam!

OCENA

9/10

***

Tytuł Polski: Tajemnice Syriusza

Tytuł Oryginalny: Screamers

Rok Produkcji: 1995

Kraj: Japonia, Kanada, USA

Reżyser: Christian Duguay

Obsada: Peter Weller, Roy Dupuis, Jennifer Rubin, Liliana Komorowska

Gatunek: Horror, SF

Czas Trwania: 1h.48min

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci