Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

The Poughkeepsie Tapes (2010)

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

Jak widzicie pękłem i mój rozbrat z horrorami, thrillerami i innymi mrocznymi produkcjami  nie trwał za długo.  Ale co mogę poradzić na to, że (jak wielokrotnie tu zresztą pisałem) w takich klimatach czuję się najlepiej? Na to, że po prostu uwielbiam filmy o seryjnych mordercach  i kiedy tylko mam możliwość, czas i choć odrobinę przekonania, że możemy mieć do czynienia z dziełem lepszym od nieszczęsnego "Abecadła Mordercy" staram się dać takiej produkcji szansę? W tym wypadku wszystkie te warunki zostały spełnione i w dodatku dawno się na niego namierzałem bo słyszałem o nim masę pozytywnych opinii. Czy wyszedł z tego dobry film? No cóż zobaczmy!

Poughkeepsie tapes 

Na początek mały wstęp. Wszyscy zapewne słyszeliście o produkcjach z tzw. gatunku snuff, które miałyby rzekomo przedstawiać  autentyczne morderstwa, których możemy być świadkami za pośrednictwem ekranu monitora prawda? No cóż z tego co wiem takie produkcje są tylko miejskim mitem zaraz obok czarnej wołgi z porywaczami nerek oraz aligatorów w kanalizacji. Nie można natomiast zaprzeczyć, że  to wdzięczny temat inspirujący wszelkie maści filmowców i będący podstawą wielu produkcji, żeby wspomnieć tylko hiszpańską "Tezę" czy amerykańskie "8 mm.". I dziś mamy kolejny produkt tego nurtu czyli tzw. "Mockument" opowiadający nam historię o tym, że w tytułowej miejscowości Poughkeepsie w domu osoby podejrzanej o dokonanie ogromnej liczby brutalnych morderstw zostały znalezione taśmy, na których psychopata dokumentował swoje dokonania. 

I muszę powiedzieć, mamy tu do czynienia z naprawdę udanym dziełem. Przede wszystkim trzeba docenić jak wiele wysiłku włożono w przekonanie nas, że to co widzimy jest prawdziwe. Nie robiono tego jednak (Poza oczywiście samymi taśmami co muszę przyznać wypada tam bardzo przekonująco) metodą na "Blair Witch Project" czy "Paranormal Activity" czyli kręceniem wszystkiego wyłącznie roztrzęsioną jak u pijaka spod sklepu kamerą z ręki. Tu starano się raczej wywołać w nas uczucie jakbyśmy oglądali program na Discovery Channel poświęcony tej sprawie. Czyli mamy tu wiele wypowiedzi ekspertów, policjantów, i zwykłych ludzi- świadków zdarzeń. Mamy wiele planszy przedstawiających możliwe rekonstrukcję zjawiska, mamy zainscenizowane medialne relacje oraz wspomniane tu już fragmenty nagrań z taśm. I to właśnie przez takie zabiegi udało się twórcom nie tylko przekucie własnych ograniczeń  wynikających z niskiego budżetu ( typu brak kasy na realistycznie wyglądające efekty gore przez co o szczególnie brutalnych szczegółach zbrodni raczej słyszymy niż  mamy możliwość je podziwiać)  w zalety ale w mojej ocenie ich największym osiągnięciem było wywołanie u widza rzeczywistego efektu realności oglądanych zdarzeń oraz napięcia w trakcie seansu. Przynajmniej jeśli o mnie chodzi to choć nie jestem jakimś strasznie wielkim miłośnikiem "PA" czy BWP", które na mnie działają na mnie niezwykle usypiająco tak w tym wypadku zdecydowanie zdało egzamin zdecydowanie bardziej niż oglądanie latających z nożami, widłami i innymi artykułami gospodarstwa domowego psycholi mordujących po lasach rozpasaną seksualnie młodzież. Mieliśmy tu nawet momentami strasznie pozschizowany klimat jak chociażby w tych wszystkich scenach z maskami

 



 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci