Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Filmowy Remanent część 16. (Mem-o-re, Miasteczko Halloween)

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

Wiem, że przez ostatnich kilka dni trochę tego bloga zaniedbałem ale, tak jak pisałem, uczestniczyłem w tym czasie w warsztatach improwizacji organizowanych przez członków grupy ŻBIK (zakończonej w sobotę całkiem udanym występem przed publicznością gdyby kogoś to interesowało. Więcej jednak nie będę o tym pisał bo to nie czas i miejsce) i przez to ( a zwłaszcza przez codzienną integrację trwającą do późnych godzin nocnych, a nawet można by powiedzieć, że wcześnie rannych)  nie bardzo miałem czas i ochotę na jakąkolwiek formę innej aktywności. Skoro jednak wróciłem już "do życia" (Choć przyznaję, że nie jest to łatwe bo trochę mi brakuje tamtejszej atmosfery zwłaszcza, że nie będę ukrywał, że zdążyłem się do tego przyzwyczaić a jak wiadomo przyzwyczajenie to druga natura człowieka) to czas przyjrzeć się kilku filmom, które obejrzałem już jakiś czas temu, ale o których się jakoś nie wypowiedziałem. Nie nastawiajcie się jednak na olśniewający poziom bo będą to filmy raczej z kazamatów kinematografii niż z jej wierzchołka mimo, że co najmniej jeden z nich miał potencjał aby się takim stać. Ale dość gadania nie na temat.

1. Mem-o-re (2006)

Memore

Reżyser: Bennett Davlin

Scenariusz: Bennett Davlin, Anthony Badalucco

Obsada: Dennis Hopper, Ann- Margaret, Billy Zane

Rok: 2006

Kraj: Kanada, USA

Gatunek: Dramat, Horror

Czas trwania: 98 min.

Wiele razy już pisałem w tym miejscu, że tym co mnie w filmach boli najbardziej jest zmarnowany potencjał i niestety po raz kolejny tylko utrwaliłem się w swoim przekonaniu. Bo sami powiedzcie Czy historia o człowieku, którego nawiedzają wizje mających się wydarzyć przerażających morderstw nie brzmi jak materiał zapowiadający dobrą historię? Właśnie z tego powodu kupiłem onegdaj dvd myśląc, że to będzie dobra produkcja. Tylko aby się stało nie można mieć beznadziejnego aktorstwa (Dotyczy to w jakimś tam stopniu całej obsady nawet tak utalentowanego aktora jak Dennis Hopper wyglądającego jakby interesowało ich tylko zgarnięcie pensji i jak najszybsze zwinięcie się z planu ale film zawalił w moim odczuciu Billy Zane dający koncert tak sztywnej i dennej gry aktorskiej jakby połknął cysternę viagry. A przecież wcielał się w głównego bohatera) oraz zupełnie nie wciągającej fabuły ( Czego dowodem niech będzie fakt, że nie pamiętam z niej ani jednego momentu a nie chce mi się jeszcze raz tego obrazu oglądać)

Kompletnie nikomu tego obrazu nie polecam bo to naprawdę nie jest najlepszy sposób na spędzenie czasu przed ekranem. 

Aktorstwo: 2/10

 Scenariusz: 3/10 ( Dwa punkty za sam pomysł to chyba nie jest zbyt wysoko prawda?)

Innowacyjność: 3/10 (Bo z jednej strony pomysł jest naprawdę dobry ale z drugiej kilka takich filmów już powstało)

Sprawy techniczne: 5/10 

Walory Estetyczne: 2/10 

OCENA: 3/10

***

2. Miasteczko Halloween (Hallow's End) 2003

MH

Reżyseria: Jon Keeyes 

Scenariusz: Chris Burdick

Aktorstwo: Brandy Little, Amy Morris, Stephen Morris

Rok: 2003

Kraj: USA

Gatunek: Horror

Czas trwania: 90 min.

O ile poprzedni film miał nieszczęście trafić na złą ekipę bo w innych rękach mógłby być naprawdę dobrą produkcją tak tutaj nie potrafię znaleźć nic co mogłoby go uratować przed całkowitą klapą i zdecydowanie lepiej byłoby gdyby nigdy nie powstał. Bo mamy tu dzieło, które zawodzi nie tylko jako horror, lecz bardziej jako przedstawiciel całego filmowego uniwersum na poziomie porównywalnym chyba tylko z niesławnym "Zaciemnieniem". Przecież tu wszystko leży! Aktorstwo jest beznadziejne , fabuła jest iluzoryczna, klimat poszedł na spacer, motywacja bohaterów istnieje chyba tylko w głowie pana scenarzysty, przyjemność z jego oglądania przypomina wkładanie sobie w oko rozgrzanego do czerwoności metalowego pręta a zakończenie wzbudza tylko śmierć na sali.

Ba! Nawet nie mogę z czystym sercem powiedzieć, że może po prostu nie byłem w jego grupie docelowej i stąd tak niska ocena. Po prostu nie wiem do kogo był kierowany i komu mógłby się podobać bo dla dzieci jest jednak odrobinę za straszny a dla dorosłych zbyt żałośnie poprowadzony.

Aktorstwo: 1/10

Scenariusz: 1/10

Innowacyjność: 1/10

Sprawy techniczne: 4/10

Walory estetyczne: 3/10

OCENA: 2/10




 

 

 

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci