Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Sanktuarium {Hidden} (2011) czyli jeden z najgorszych filmów świata

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

Muszę przyznać, że naprawdę nie wiem dlaczego na dzisiejszy seans wybrałem właśnie ten film. Przecież nie grał tu ani żaden z moich ulubionych aktorów, ani nie reżyseruje tego jakiś uznany reżyser ani nie to dzieło nie miało jakoś szczególnie wysokiej rekomendacji na filmwebie. Chyba muszę po prostu uznać, że miałem ochotę na jakiś horror, a że ten film miałem już od dość dawna w swej kolekcji to postanowiłem dać mu szansę.

 Sankt

W sumie nie spodziewałem się wiele a i tak rzeczywistość okazała się pięć razy gorsza od moich oczekiwań.  Ja jestem w stanie zrozumieć próbę zapunktowania na modnej ostatnio technice 3d ( Jakby nie było oglądałem wersję "zwykłą". Choć tak między bogiem a prawdą to nie widziałem w tym filmie co wyglądałoby w technologii 3d jakoś wyjątkowo spektakularnie więc nie wiem jaki był sens wydawania w taki sposób akurat tej produkcji) i zarobienia kilku dolarów. Ale to, że coś możesz zrobić to jeszcze nie znaczy, że musisz. Zwłaszcza wtedy kiedy nie masz nic ciekawego do powiedzenia. A tak niestety ma miejsce w tym wypadku. Z każdej klatki filmowej emanuje tu totalny brak jakiegokolwiek pomysłu albo umiejętności na stworzenie czegokolwiek nowatorskiego i zapadającego w pamięć. Mogę iść o zakład, że zapytany za jakiś czas o ten film nie będę w stanie nic powiedzieć. Choć w sumie chyba mogłem się tego spodziewać.

Sam początek był jednak dość obiecujący i miałem jeszcze jakieś tam jeszcze strzępy nadziei na miło spędzony czas związany głównie z tym, że akcja dzieje się w opuszczonym szpitalu ( A jak sam wspomniałem do tego momentu nie spotkałem się ze złym filmem opartym o ten motyw. Choć w gruncie rzeczy to technicznie rzecz biorąc nie mamy tu do czynienia ze szpitalem psychiatrycznym tylko z ośrodkiem leczenia uzależnień więc jakby nie liczy się to jako szpital): Młody chłopak w spadku po matce, z którą nie utrzymywał kontaktów z powodów nam nieznanych ( Które jednak w miarę rozwoju akcji zostają nam co prawda wyjawione ale ja nie będę spoilerował o co chodzi) otrzymuje opuszczony budynek dawnego ośrodka leczenia uzależnień, który został zamknięty przed dziesięciu laty bo wiązał się z nim tragiczny w skutkach wypadek ( I tu nasuwa się pierwsze pytanie, na które w trakcie oglądania niestety nie uzyskałem odpowiedzi. Dlaczego ta budowla wcale nie wygląda na nieużywaną przez długi okres czasu?) więc zgarnia grupkę przyjaciół aby sprawdzić stan obiektu i zobaczyć czy da się go przerobić na hotel. I gdyby twórcy konsekwentnie podążyli w tą stronę albo zainwestowali w aktorów pokroju choćby Johna Saxona czy Jareda Harrisa mielibyśmy choć trochę lepszy film Niestety wszelkie nadzieje zostały dość szybko unicestwione. I to poniekąd na własną prośbę bo przepraszam bardzo, ale film, który nie potrafi zrobić dobrze nawet tak wydawałoby się prostej rzeczy jak "opening dead" i zapomina, że powinno ono mieć miejsce na samym początku filmu (najczęściej jeszcze przed napisami początkowymi) a nie wtedy kiedy już akcja trwa w najlepsze nie może być filmem dobrym. 

A dalej jest niestety tylko gorzej. Spotykamy tu bowiem wszystkie wady złego horroru jakie tylko możemy sobie wyobrazić. Mamy tu więc beznadziejne aktorstwo, sztywne jak pal Azji dialogi, schematyczność i płytkość fabuły, ekranowe wydarzenia, które nie prowadzą w żadnym konkretnym kierunku i nie widać w nich żadnej myśli przewodniej, straszenie polegające niemal wyłącznie na jump scenkach, całą masę źle wykonanego bo bijącego sztucznością na kilometr CGI (zwłaszcza te wszystkie sceny z wykonanymi komputerowo owadami), zupełnie beznadziejny finał (W tym wypadku można powiedzieć, że koniec istotnie wieńczy dzieło bo tak nijakiego i zupełnie od czapy zakończenia nie widziałem mniej więcej od czasu "Katakumb" ) a przede wszystkim potworną nudę.

Jeżeli miałbym w tej produkcji szukać mimo wszystko jakichś plusów to na ten tytuł i wątpliwy powód do chwały, zasługują na pewno lokacje, które robią wszystko aby tylko z ich powodu podnieść ogólną ocenę filmu o 1 czy 2 punkty. Prezentują się bowiem odpowiednio pozytywnie i w miarę klimatycznie.

Podsumowując. "Sanktuarium" to zły i kompletnie nieudany film. To zdecydowanie jeden z najgorszych filmów jakie w życiu widziałem i w sumie dobrze, że jest krótki bo nie wiem czy wytrzymałbym oglądanie tego koszmarku przez jeszcze choćby pół minuty. Tak moi drodzy! Jest aż tak źle. Tylko nie dajcie się zwieść i nie lećcie teraz do wypożyczalni myśląc, że to pewnie produkcja tak zła, że aż dobra jak "Plan 9 z kosmosu" czy "The Room". Nie to jest produkcja po prostu zła. Rzecz z gatunku: Mam wolnych kilka milionów dolarów i nie wiem co z nimi zrobić. Może zrobię sobie film? No cóż! Tak więc serdecznie odradzam oglądanie.  To zdecydowanie nie jest najlepszy pomysł. 

Aktorstwo- nie istnieje 1/10

Scenariusz- nie istnieje 1/10

Innowacyjność- nie istnieje 1/10

Sprawy techniczne- Nie mogę narzekać- 5/10

Walory estetyczne- bez szaleństw- 5/10

OCENA OGÓLNA:

2,6/ 10

***

Tytuł Polski: Sanktuarium

Oryginalny: Hidden

Reżyser: Antoine Thomas

Scenariusz: Alan Smithy, Alana Smithy

Obsada: Sean Clement, Simonetta Solder, Jordan Hayes, Allan Kolman

Rok: 2011

Kraj: Kanada, Włochy

Gatunek: Horror

Czas trwania: 80 min.


© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci