Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Taniec Truposzy" {Dance of the dead} (2008)

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

Skoro zrelaksowałem się wczorajszą notką po istnej mordędze jaką był seans "Zacisza" więc oczekiwalibyście pewnie, że będę wybierał filmy ze zdecydowanie większym wyczuciem niż do tej pory prawda? No cóż. Sądząc po kilku ostatnich moich wyborach (Konkretnie dwóch, z których tytuł jednego już padł a drugi możecie sobie sprawdzić pod hasłem "Ostatni Horror") to nie jest takie proste. Więc może selekcjonować je pod względem napisów na pudełku? To wydaje się całkiem niezłym pomysłem. Dobrze! Sięgnijmy po pierwszy z rzędu tytuł. Co możemy tam przeczytać? "Krwawa komedia dla miłośników takich filmów jak Martwe Zło 2 czy Zarżnięci Żywcem". A mi się przecież oba te tytuły bardzo podobały! A co z tego wyszło? Całkiem niezły "Taniec Truposzy"

TT 

Pewnie jesteście ciekawi o czym w skrócie jest ten film i czemu zawdzięcza swój nietypowy tytuł. No cóż mówiąc w skrócie mamy tu perypetie przygotowującej się do balu maturalnego ( Czyli coś co mogłoby i już niejednokrotnie było jeśli przypomnieć sobie choćby komedię z Rachel Leigh Cook "Cała Ona" przedmiotem zupełnie innego filmu) grupki licealistów z jakiegoś Wygwizdowa położonego obok elektrowni atomowej. Jednak w dzień balu coś poszło nie tak jak powinno i wyziewy z wspomnianej tu już instytucji w jakiś dziwny i magiczny sposób ożywiły trupy z miejscowego cmentarza. 

I choć muszę przyznać, że choć fabuła nie wytrzymuje porównań z wymienionymi tu na czerwono bo nie jest ona jakoś super przesadnie odkrywcza oraz na kilometr można wyczuć nie tylko inspirację znacznie lepszymi tytułami jak chociażby "Powrót Żywych Trupów", i widać na pierwszy rzut oka, że również pod względem innych aspektów mamy tu do czynienia z produkcją niskobudżetową i skierowaną prosto na DVD (Wystarczy spojrzeć choćby na charakteryzację nieumarłych albo zwrócić uwagę na trochę drewnianą grę aktorską zwłaszcza w ciągu pierwszych kilkunastu minut i tak zwanych "sekwencji szkolnych". A już największą wadą jest to, że choć zdarzają się tu interesujące postacie drugoplanowe jak grabarz czy ten gość typu "kłopoty to moja specjalność" to jednak są tu zdecydowanie za krótko i służą tylko jako wyjątki potwierdzające regułę, że postaci w tym filmie to źle napisane i równie tragicznie zagrane a w dodatku pozbawione osobowości kawałki kartonu) to jednak przyznam się szczerze, że oglądanie tego tytułu było dla mnie podobnie zaskakującą przyjemnością co w przypadku "Creature" zwłaszcza kiedy przeszliśmy do właściwej akcji. Trudno zresztą żeby było inaczej skoro dostałem tu naprawdę spory kawał sympatycznej, bezpretensjonalnej rozrywki w stylu "Planet Terror" czy "Powrotu Żywych Trupów" oraz naprawdę pomysłowe sceny i zdecydowanie wyróżniające go z grona innych filmów o zombie jak np. ta z nieumarłymi fanami muzyki rockowej czy scena pierwsza z grabarzem i obcinaniem rąk. 

Podsumowując. Dzieło pana Gregga Bishoppa to zdecydowanie nie jest produkcja, która spodoba się wszystkim ale jeśli o mnie chodzi to muszę powiedzieć, że mi tam się podobało. Nie wiem może to kwestia tego jak marna pod względem budowania napięcia była sobotnia produkcja i jak nisko ustawiła poprzeczkę, a może po prostu tego, że jeśli mamy do czynienia z zombiakami to film ( I dotyczy to nawet omawianego tu niedawno całkiem amatorskiego "Flesh Area") niemal automatycznie zyskuje na wartości ale jak dla mnie czas spędzony na oglądaniu tego dzieła był czasem zdecydowanie dobrze spędzonym i na pewno jeszcze kiedyś do niego wrócę.

OCENA: 7/10

***

Tytuł: Taniec Truposzy

Oryginalny Tytuł: Dance of the Dead

Reżyser: Gregg Bishop

Scenariusz: Joe Ballarini

Obsada: Greyson Chadwick, Jared Kusnitz, Justin Welborn, James Jarrett

Rok: 2008

Kraj: USA

Gatunek: Horror, Komedia

Czas trwania: 95 min.

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci