Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

To już jest koniec! Nie ma już nic! Czyli wrażenia z ostatniego w tym roku pokazu filmu z muzyką na żywo.

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

TMOZ

Wszystko co dobre kiedyś się kończy. Mniej więcej tak mógłbym opisać fakt, że wczoraj musieliśmy pożegnać się z tegoroczną edycją akcji "Lato w Mieście", w której kolejnych odsłonach miałem niebywałą przyjemność uczestniczyć, możliwość dzielenia się z wami wrażeniami i spostrzeżeniami oraz mieć pewność, że wrażenia z nich na długo pozostaną w mej pamięci. I oczywiście nie mogło z tej okazji zabraknąć w tym miejscu choćby króciutkiej noteczki. Ale po kolei. Zanim bowiem przejdę do sedna materii i odkryję przed wami czy i tym razem ostatni akord stanowił w moim odczuciu godne zwieńczenie całego dzieła pozwólcie mi na małą dygresję.

Mało bowiem brakowało abym nie napisał dziś na ten temat ani jednej litery i nie postawił ani jednego przecinka. I proszę. Nie doszukujcie się w tym niewiadomo czego w stylu intryg ruskiej mafii.  Powód tego mógł być najbardziej prozaiczny z możliwych. Po prostu gdyby nie szczęśliwy zbieg okoliczności nie było by mnie dziś na placu przed kinem "Forum" dlatego, iż byłem święcie przekonany (mimo, że plakaty porozwieszane były chyba po całym mieście i sprawdzałem na nich datę wielokrotnie), że ten cały event będzie miał miejsce w następny weekend więc, tak jak wam to już oznajmiłem nie dalej jak w piątek, radosny jak skowronek mogłem udać się na ładowanie akumulatorów ( To nie znaczy, że się tam nie leniłem i nie oglądałem filmów. Przerwy w oglądaniu nie było nawet w moich planach bo bez tej drobnej przyjemności  chyba bym oszalał. Zresztą o wszystkim będziecie się mogli przekonać w moim następnym dzisiejszym wpisie więc na razie radzę uzbroić się w cierpliwość.). I zupełnym przypadkiem coś mnie podkusiło, żeby jeszcze raz sprawdzić datę. No cóż nie będę ukrywać, że byłem w szoku kiedy prawda wyszła na jaw, ale na całe szczescie zrobiłem to odpowiednio wcześnie, jak również nie wyjechałem (bogu dzięki) tak znowu daleko więc udało się wszystko rozegrać tak, że punktualnie o 21. mogłem zasiąść przed ekranem w oczekiwaniu na seans.

Zacznę od tego, że jeśli spojrzymy na zaprezentowany nam wczoraj film wyłącznie z perspektywy odbiorcy z XXI wieku obcującego z dzisiejszą formą kutury to "Znak Zorro" nie należy do jakoś szczególnie zachwycających pozycji i bardzo łatwo byłoby powiedzieć, że to zdecydowanie "wiele hałasu o nic". Jak na dłoni  bowiem widać, że ząb czasu zdecydowanie odcisnął na nim swoje piętno i można nawet pokusić się o stwierdzenie, że jak wiele filmów ze swoich czasów jest już zdecydowanie po terminie przydatności do spożycia. Bo o ile w swoich czasach mógł robić i pewnie robił wrażenie swoim rozmachem i tempem akcji o tyle dziś dla współczesnego widza przyzwyczajonego do zupełnie innego filmowego stylu jest to dzieło po prostu nudne i mało angażujące. Muszę szczerze powiedzieć, że jak dla mnie najjaśniejszym punktem całej imprezy była fantastyczna oprawa muzyczna zapewniona przez zespół "Kochankowie Gwiezdnych Przestrzeni'. Zespołu o którym (co z lekkim zażenowaniem przyznaję) do tej pory nawet nie słyszałem, a którego niezwykle energetyczny występ (prawie tak dobry jak zespołu "Łąki Łan" na tegorocznych Juwenaliach) udowodnił mi, że termin "polska muzyka rozrywkowa" nie jest tylko wytrychem do określania takich muzycznych wynalazków jak Gosia Andrzejewicz tylko naprawdę oznacza niekiedy wysoką jakość i potrafił zmusić mnie do poszperania w poszukiwaniu innych kawałków tej grupy. Gdyby nie to nie wiem czy dotrwał bym do końca, zwłaszcza że i tak spoglądałem na zegarek średnio co pięć minut.  Bo trudno mi było zachwycać się nadmiernie ekspresyjną grą aktorską, raczkującą techniką filmową, schematyczną i zupełnie niewciągającą akcją czy zdecydowanie innym od w tej chwili miłościwie nam panującego ideału piękna ( Wystarczy spojrzeć na grającego tu główną rolę Douglasa Fairbanka na widok, którego mdlała nie jedna fanka a dziś pewnie mógłby mówić o dużym szczęściu gdyby nie został gremialnie wyśmiany) kiedy widziało się takiego np. "Mrocznego Rycerza". Nie mogę jednać pomijać faktu, że jest to film ważny, któremu kultura popularna bardzo dużo zawdzięcza więc jako taki ma już swoje miejsce w historii.  Nie da się bowiem rzetelnie mówić o takich bohaterach jak Spiderman czy Batman bez choćby słówka wspomnienia o tej produkcji, która była pierwszą próbą przeniesienia na taśmę filmową legendy o zamaskowanym mścicielu i która niewątpliwie położyła podwaliny i stanowiła poważne źródło inspiracji pod  powstanie powyższych bohaterów. Poza tym mamy tu przecież w roli głównej wspomnianego tu już Douglasa Fairbanksa czyli człowieka- legendę (Który jeśli wierzyć twórcom książki "501 gwiazd filmowych" wynalazł grę na granicy autoparodii, przecierając szlak dla licznych następców m.in. Bruce'a Willisa) i megagwiazdę kina niemego w jednej osobie więc stwarza nam to niebywałą i niepowtarzalną możliwość aby przyjrzeć się jego grze aktorskiej w roli, która utorowała mu drogę na szczyt. Ja ogólnie wystawił bym tej produkcji taką mocną szóstkę. 

Podsumowując. Tegoroczną odsłonę akcji "Lato w Mieście uważam za ogólnie udaną nawet mimo faktu, że zabrakło tu jakiegoś wielkiego hitu na zakończenie pokroju zeszłorocznego "Nosferatu". Zdecydowanie wyróżnić trzeba "Amerykański Film Reklamowy" jaki został nam zaprezentowany dwa tygodnie temu. Był on bowiem najlepszą rzeczą jaką nam w ramach tego przedsięwzięcia zaproponowano i zdecydowanie wynagrodził nam wszystkie mankamenty. Nie mogę się już doczekać przyszłego roku bo mam nadzieję, że tak dobra i przyciągająca (mimo początkowego lekkiego niewypału, co jednak wypomniałem stosownym wpisem i nie ma sensu do tego wracać) tłumy akcja będzie kontynuowana gdyż zdecydowanie jest na nią zapotrzebowanie i zdecydowanie robi wiele dobrego w kierunku propagowania kultury (Tak jak choćby było u mnie z wymienianym tu już zespołem, o którym w innym wypadku nigdy bym nie słyszał). 

OCENA FILMU: 6/10

Ocena całej akcji: 8/10

***

Tytuł: Znak Zorro

Oryginalny: The Mark of Zorro

Reżyser: Fred Niblo

Scenariusz: Johnston Mc Culley, Eugene Miller, Douglas Fairbanks

Obsada: Douglas Fairbanks, Noah Berry, Marquerite De La Motte

Rok: 1920

Kraj: USA

Gatunek: Przygodowy, Niemy

Czas trwania: 107 min.


 



© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci