Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Dzień dobrego kina w TV ( Obcy kontra Predator 2, Klasa 1999)

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

Jako, że wczoraj wróciłem dośćźno do domu z imprezy kabaretowej ( Tak na marginesie jakby ktoś był zainteresowany szczegółami to powiem, że była to improwizacja kabaretowa w wykonaniu grupy ŻBIK połączona z występem naszego rodzimego kabaretu Inaczej i że jestem absolutnie pod wrażeniem zaprezentowanego programu. Tylko szkoda, że to tak krótko trwało bo aż chciałoby się tak literacko zakrzyknąć „Chwilo trwaj!”) ) i nie bardzo miałem możliwość i siły by cokolwiek napisać pewnie mogliście poczuć się nieswojo widząc na tych łamach puste miejsce ( No dobra! Wiem, że zdążyliście już do tego przywyknąć). Zapewniam więc, że nie musicie już wodzić tęsknym wzrokiem za żyletkami i rozmyślać nad sensem życia bo powracam ze sporą dawką krótkich recenzji.

Obcy kontra Predator 2 {AVPR: Alien vs Predator Requiem} (2007)

AVPR

Reżyseria: Greg Strause, Colin Strause

Scenariusz: Shane Salerno

Obsada: Kristen Hager, Stephen Pasquale, Gina Holden, John Ortiz

Rok: 2007

Kraj: USA

Gatunek: Horror, SF

Czas trwania: 94 minuty

 Muszę szczerze przyznać, że po gigantycznym rozczarowaniu jakim okazała się długo oczekiwana przeze mnie część pierwsza (Omawiana tu już przeze mnie na blogu) w ogóle nie miałem w planach oglądać kontynuacji tych kosmicznych wypocin, wychodząc z założenia, że może być już tylko gorzej. Ponieważ jednak nie było w telewizji nic innego ( To znaczy było, ale same powtórki obrazów, które albo już widziałem, albo mam w swojej kolekcji DVD.)Trzeba więc było zabrać się za coś czego jeszcze nie oglądałem. A że akurat przypadkiem padło na tą produkcję...

I muszę powiedzieć, że nie żałuje. Nie wiem! Może to kwestia wspomnianej tu już nisko zawieszonej miernym poziomem poprzedniej odsłony poprzeczki ale ten film mi się nawet podobał i obejrzałem go z nieskrywaną przyjemnością. Bo choć nie jest to produkcja choćby w połowie dorównująca rewelacyjnym pierwowzorom i wiele rzeczy (beznadziejnie napisane dialogi, papierowo zarysowane postaci czy fakt, że najczęściej trudno powiedzieć co się właściwie dzieje bo na ekranie jest stanowczo zbyt ciemno) wymaga natychmiastowej naprawy, to jednak trzeba powiedzieć, że bracia Straus, którzy zastąpili na reżyserskim stołku Paula W. S. Andersona podeszli do starcia tych dwóch kultowych i zasłużonych dla popkultury ras z o wiele większym szacunkiem i bardziej rozwiniętym wyczuciem konwencji. Dostajemy tu więc dzieło tak mroczne i krwawe ( Możemy tu podziwiać takie sceny jak np. działalność chestburstera w pełnej okazałości czy efekty skalpowania), że w porównaniu ze sterylnie czystą i pozbawioną jakiejkolwiek dawki emocji wydmuszki jaką niewątpliwie był „Obcy kontra Predator” ( mimo że stał na o wiele wyższym poziomie aktorskim bo o ile tu mamy totalnych filmowych amatorów o tyle Anderson miał to szczęście, że studio sypnęło kasą więc mieliśmy tam Lance'a Hendriksena czy Colina Salmona)ta część wygląda jak z zupełnie innej filmowej galaktyki.

Podsumowując. Nie będę nikogo specjalnie zachęcał do oglądania tej produkcji ale na pewno jeśli ktoś jest zainteresowany filmową wersją konfrontacji dwójki najsłynniejszych pozaziemskich przybyszów to polecam obejrzenie tej części (Tym bardziej, że znajomość jedynki nie jest w tym wypadku koniecznie niezbędna więc można ją sobie spokojnie pominąć).

Oceny

Aktorstwo 4/10

Fabuła: 7/10

Sprawy techniczne: 7/10

Innowacyjność: 4/10

Walory estetyczne: 6/10

Ogólna Ocena: 6/10

***

Klasa 1999 {Class of 1999} (1990)

K99

Reżyseria: Mark L. Lester

Scenariusz: Bradley Gregg, C. Courtney Joyner

Obsada: Bradley Gregg, Traci Lind, Malcolm McDowell, Pam Grier, Stacy Keach

Rok: 1990

Kraj: USA

Gatunek: Thriller, SF

Czas trwania: 93 minuty

Nawet gdybym nie znał dokładnej daty powstania tej produkcji to sądząc po specyficznym klimacie mógłbym zaryzykować stwierdzenie ( I byłoby ono bliskie prawdy), że mamy tu do czynienia z produktem lat osiemdziesiątych. Teraz bowiem już się takich filmów nie kręci (Chyba, że jako pastisz bądź hołd dla tamtych lat). Filmów świadomie balansujących na cienkiej linii między niezamierzoną śmiesznością ( No bo powiedzcie szczerze. Czy pomysł na fabułę w postaci nauczycieli-cyborgów mających być panaceum na szkolną agresję { Co i tak jest chyba lepszą i bardziej humanitarną propozycją od tego co proponowano w „Battle Royale”) wygląda wam jak coś co da się rozwinąć w stuprocentowo poważną produkcję?) a przerysowaną wizualnie przemocą przy użyciu strasznie śmiesznie dziś wyglądającej animatroniki ( Chociaż i tak wolę nawet najgorsze wykonane ręczne efekty niż paskudnie zrobione CGI). nijako przy okazji zapewniając widzom kawał porządnej rozrywki.


Ten film, a raczej technologie w nim użyte się w mojej opinii niesamowicie zestarzały i już nie robią takiego wrażenia jakie mogły i przed laty pewnie robiły. Powiem więcej w dzisiejszej dobie remakowania każdego tytułu z dawnych lat to byłby idealny kandydat bo takie odświeżenie mogłoby mu tylko pomóc. Bo choć przyjemnie popatrzeć jak kilkanaście lat temu wyobrażano sobie przyszłość systemu edukacji oraz podziwiać dobrą kreację Malcolma McDowella (Choć długo się nim niestety nie nacieszymy), charyzmatyczne Stacy'ego Keacha czy piękną Traci Lin to jednak całość trąci już nawet nie myszką a jakimś gigantycznym szczurem.

Podsumowujac. „Klasa 1999” to dość interesująca choć chyba nie do końca dobrze wykorzystana wizja przyszłości edukacji.
Oceny:
Aktorstwo: 5/10

Fabuła: 7/10

Sprawy techniczne: 5/10

Innowacyjność: 6/10

Walory estetyczne: 7/10

Ogólna Ocena: 6/10

***

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci