Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Plusy i minusy: "Droga Donikąd" {Enter Nowhere} (2011)

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

EN

  Wczoraj obiecałem, że dziś nie będę się bawił w półśrodki tylko umieszczę tu recenzję. I kiedy dziś tak sobie rozmyślałem nad tym jaką notatkę chcę umieścić  miałem jasno określony cel: poświęcić kilka zdań filmowi "Cosmopolis" Davida Cronenberga, który ostatnio udało mi się wreszcie obejrzeć. Miałem napisany nawet niemal cały tekst, który wystarczyło tylko opublikować. Niestety postanowiłem go jeszcze przed wysłaniem w świat przeczytać. Dało to tylko tyle, że im bardziej zagłębiałem się w jego treść  tym bardziej dochodziłem do wniosku, że muszę nad nim jeszcze popracować. Więc dziś przyjrzymy się innemu filmowi, który również od pewnego czasu miałem na oku (Konkretnie od seansu "Innkeepers" z rewelacyjną Sarą Paxton.) a ponieważ wymienienie plusów i minusów wychodzi najszybciej (Choć w mojej ocenie ten film zasługiwałby na odrębną notkę) to zastosuję wobec niego właśnie tą metodę. Oto "Droga Donikąd". Zaskakująco wciągająca opowieść o trójce nieznajomych, którzy z jakichś tajemniczych powodów trafiają do opuszczonej chatki w głębi lasu.

 Ale zanim zanurzymy się w gęstym jak smoleńska mgła klimacie tej produkcji najpierw proste pytanie: Co wam przychodzi do głowy kiedy spytam was o składniki potrzebne by zrobić film? Chociaż nie! Mogę się mniej więcej spodziewać odpowiedzi czysto technicznych typu: kamery czy aktorzy. Więc spytam inaczej. Co jest potrzebne by zrobić DOBRY film? I tu już sprawa zaczyna się komplikować. Nie gwarantuje tego bowiem ani super wysoki budżet (Patrz "Prometeusz") ani kapitalna gra aktorska (Patrz "Prometeusz") ani nawet interesujący zarys fabularny (Patrz np. "Zakochana na Zabój"). Do tego trzeba mieć albo masę szczęścia albo jeszcze więcej talentu (A najlepiej i to i to). W każdym razie Jack Heller w swoim debiucie posiadł tą umiejętność. A teraz przejdźmy do konkretów.

+ Bardzo dobra kreacja aktorska Sary Paxton (Zdecydowanie najbardziej interesującej charakterologicznie w tej produkcji) dowodząca jej wielkiej umiejętności wcielania się w diametralnie różne postaci. ( Porównując chociażby z Claire czyli bohaterką świetnego "Innkeepers" to po prostu ogień i woda). 

+ Przy takich filmach można odzyskać wiarę w to, że kino grozy może bazować na interesującym pomyśle i świetnym nastroju zamiast  jechać na schemacie: grupa młodych ludzi o osobowości zrobionej z kartonu wyjeżdza na odludzie by imprezować, uprawiać seks i zginąć (Liczę na to, że może kiedyś ktoś zrozumie jak wiele daje ulokowanie w filmie bohaterów, którym chce się kibicować i takie sytuacje jak w tym filmie nie będą wartymi wspominania innowacjami ale czymś naturalnym jak oddychanie)

+ Pierwsza scena (napaść na sklep, która notabene została powtórzona w samej końcówce ale w nieco inny sposób) wygląda jak hołd złożony "Pulp Fiction" oraz "Urodzonym Mordercom"

+ Intrygująca i niepokojąca atmosfera zagubienia bazująca na kreowaniu klimatu a nie jump scenkach i fontannach krwi doprawiona stroboskopowo zmontowanymi przebłyskami z przeszłości bohaterów ( Czyli znów wracamy do czegoś co przypomina mi o "Lost")

+ Polski wątek w postaci ulokowanych w odnalezionym przez bohaterów bunkrze niemieckich map z czasów II wojny światowej dotyczących terytorium naszego kraju

+ Szkatułkowa kompozycja fabuły z jej powolnym odkrywaniem kolejnych informacji, które prowadzą do naprawdę pomysłowego rozwiązania

+ Bardzo dobrze wplecione wątki komediowe oraz popkulturowe nawiązania ( Do Michaela Myersa i Pac-Mana), które pozwalają odrobinę rozluźnić atmosferę

- Niektóre ujęcia kamery są co zastanawiające ( Np. we wspomnianej tu już scenie początkowej kadrowanie ma nam chyba uświadomić szokującą prawdę, że Sara Paxton... ma zgrabny tyłek i niezłe nogi bo na tym kamerzysta koncentruje swoją uwagę. {Swoją drogą wcale mu się nie dziwię bo naprawdę walorów fizycznych tej aktorki nie można oderwać wzroku})

- Strasznie monotonny, usypiający i pozbawiony jakiejkolwiek emocji głos i charakter granej przez Katherine Waterston Samanthy. Może i było to celowym zabiegiem, aby stworzyć dystans z żywiołową Paxton, ale  moim zdaniem nie wyszło najlepiej. 

  Podsumowując. Mógłbym się oczywiście rozpisywać na wiele stron, ale pomyślałem, że nie będę wam zbyt dużo zdradzał i tym samym psuł przyjemności odkrywania samemu kolejnych niespodzianek jakie twórcy dla nas przygotowali. Napiszę więc tylko jedno. To naprawdę udana produkcja, którą zdecydowanie warto zobaczyć, zwłaszcza jeżeli komuś podobały się takie produkcje jak "Lost" lub inne filmy zmuszające do myślenia.

OCENA: 8/10

***

Tytuł Polski: Droga Donikąd

Tytuł Oryginalny: Enter Nowhere

Reżyseria: Jack Heller

Scenariusz: Shawn Christensen, Jason Dolan

Rok: 2011

Kraj: USA

Gatunek: Dramat, Horror

Czas trwania: 90 minut


 



  


 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci