Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Plusy i minusy: "Mr. Brooks" (2007)

bradesinarus

"Inside every one of us there exist a dark side"

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

MR B

Jak widzicie znów uciekam od potrzeby recenzowania "Cosmopolis" ale jakoś nie mam do niej serca i chwytam się każdej możliwej wymówki, żeby się tylko nie zbliżać do tej recenzji na odległość trzydziestu centymetrów dzielących koniuszki palców od klawiatury. Wiem, że w końcu będę musiał wypełnić swoje przeznaczenie ale myślę, że mi wybaczycie jeśli stanie się to później niż wcześniej. Zważywszy bowiem na klasę filmów jakie zaprezentowałem wam przez te dwa dni naprawdę nie macie czego żałować. Ale zanim przejdziemy dalej to na początek mam dwie wiadomości: jedna jest dobra a druga zła. Którą chcecie najpierw? Oczywiście wiedziałem, że złą. Otóż dla koneserów piękna (czyli między innymi dla siebie choć mogę się pocieszać tym, że i tak miałem na co popatrzeć. Wszak występuje tu Danielle Panabaker) mam niestety smutną wiadomość: W tym filmie nie występuje niestety Sara Paxton, więc będziemy musieli się obyć bez jej magnetyzujących oczu. Więc w ramach rekompensaty możecie sobie popatrzeć tu. A ta dobra nowina? Dziś obejrzałem film, który powinien się spodobać każdemu wielbicielowi (I każdej wielbicielce) tematyki seryjnych morderców i po fakcie muszę przyznać, że to kolejna produkcja, z której obejrzeniem czekałem stanowczo za długo. Ale czas na meritum:

+ Ciekawy i innowacyjny pomysł na odwrócenie wektora i uczynienie bohaterem nie stróża prawa na tropie seryjnego mordercy ale  samego mordercy ( Czyli coś co bardzo dobrze sprawdziło się chociażby w "Ostatnim horrorze") oraz ukazanie meandrów jego rozdwojonej psychiki i wewnętrznej walki poprzez zastosowanie wariantu z "mrocznym pasażerem" rodem z doktora Jekylla i pana Hyde'a  Jeżeli ma to na celu wzbudzenie w widzu sympatii i współczucia to muszę powiedzieć, że zdecydowanie zdaje to egzamin.

+ Kapitalna gra aktorska zwłaszcza Kevina Costnera (Którego notabene zawsze mylę z Harrisonem Fordem więc musiałem sprawdzić, który z nich gra w tym filmie) i Williama Hurta tworzących świetnie uzupełniający się duet. 

+ Mroczny klimat, któremu pomagają dobre zdjęcia, niezła muzyka oraz fakt, że większość "akcji" ( Z wyjątkiem porwania policjantki granej przez Demi Moore przez jakiegoś innego psychopatę zwanego "Katem", który miał z nią porachunki) dzieje się w ciągu nocy.

+ Fabuła jest naprawdę wciągająca i zawiera w sobie sporą dawkę perwersji  (Zwłaszcza jeżeli o postać, zdawało by się pozornie nieistotnej, granej przez Danielle Panabaker {Której wbrew moim obawom nie obsadzono tylko dlatego, że ładnie wygląda ale również dano jej coś do zagrania}  córki głównego bohatera i jej przeszłość)

- Niektóre wątki takie jak np. problemy rozwodowe Demi Moore nie dość, że wydają się równie potrzebne co buty osobie, która nie ma nóg, to jeszcze niemiłosiernie się wloką.

- Słaba kreacja aktorska Demi Moore, która wydaje się zupełnie tu nie pasować i grać tak jakby jedynym powodem, że jest w tym filmie była potrzeba opłacenia zaległych rachunków. 

- Można było trochę bardziej pogłębić całą opowieść.

Podsumowując. "Mr. Brooks" to naprawdę coś więcej niż tylko dobry film dowodzący, że moja teoria o tym jakoby taka tematyka była filmowym samograjem jeżeli nie wplata się w nie jakiś duchów i tym podobnych dziwactw. To interesujący kawałek inteligentnie napisanego kina, które zdecydowanie zasługuje na obejrzenie. 

OCENA: 8/10

***

Tytuł: Mr. Brooks

Reżyser: Bruce A. Evans

Scenariusz: Bruce A. Evans, Raynold Gideon

Obsada: Kevin Costner, Demi Moore, Dane Cook, William Hurt

Rok: 2007

Kraj: USA

Gatunek: Thriller

Czas trwania: 120 minut

 

 


© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci