Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Płytko pod ziemią" {Shallow Ground} (2004)

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

Jako, że ostatnie dni byłem zajęty różnymi nie filmowymi sprawami (Nie mogę jednak powiedzieć, żebym żałował bo przecież oglądałem w tym czasie choćby spektakle teatralne, które również potrafią być fascynujące).to zdążyłem już zatęsknić za typowo filmowymi wrażeniami. Jaki więc film może być najlepszym wyborem po tak długim czasie? Oczywiście jakiś horrorek. Nie ma to bowiem jak popatrzeć na radośnie bryzgające flaki i drewnianą grę aktorską. Oczywiście żartuję. PTak naprawdę wybrałem ten film tylko dlatego, że jakimś cudem pomylił mi się z filmem Danny'ego Boyle'a "Płytki Grób", który chciałem sobie przypomnieć bo już od dłuższego czasu za mną chodził. Kiedy jednak zorientowałem się, że niestety obserwuję troszkę inny film (A przyznam się szczerze, że to zajęło mi to sporą chwilę) to nawet mimo faktu, że z reguły nie jestem jakimś wielkim fanem slasherów, postanowiłem go nie wyłączać i dać mu szansę (Jak robię ze wszystkim nawet z teatrem tańca). Czy było warto?

SG

Czytając opis fabuły na tylnej stronie okładki (Co powinienem był zrobić wcześniej, wówczas uniknąłbym wzmiankowanego tu już nieporozumienia. Ale jak już pewnie zdążyliście zauważyć jestem z gatunku ludzi, którzy lubią sobie wszystko komplikować) można wywnioskować dwie rzeczy: 

Po pierwsze- To nie jest "Płytki Grób" i nie wiem jak można te rzeczy w ogóle pomylić 

Po drugie- Fabuła w zapowiedzi wygląda naprawdę interesująco. Do tego stopnia, że aż wam zacytuję ten opis bo zapewne chcecie wiedzieć o czym to w ogóle jest a sam wam lepiej tego nie wyjaśnię. Pozostawię sobie jednak prawo do skomentowania lub dodania kilku faktów. Moje dopiski będą umieszczone czerwonym czyli odpowiednim do filmu kolorem. " W rok po niewyjaśnionym brutalnym morderstwie młodej dziewczyny (Notabene żony miejscowego szeryfa) na posterunku policji pojawia się nagi, pokryty od stóp do głów krwią nastolatek. Badania wykazują, że krew ta pochodzi od co najmniej  trzech różnych osób, które stosunkowo niedawno zginęły. Szeryf Jack Shepard (Po cudownym zmartwychwstaniu, powrocie z wyspy, wizycie u chirurga plastycznego i zmianie profesji. Przepraszam ale jako fan serialu "Zagubieni" po prostu nie mogłem się powstrzymać i myślę, że każdy kto obejrzał "Lost" miałby dokładnie takie samo skojarzenie), nękany wyrzutami sumienia z powodu zabójstwa sprzed roku próbuje ustalić tożsamość chłopca, który staje się głównym podejrzanym. Ten jednak znika równie niespodziewanie jak się pojawił. Jack będzie musiał zmierzyć się z własnymi demonami i podążyć drogą, która doprowadzi go do niewyobrażalnego koszmaru. Jeszcze przed wschodem słońca  żywi zapłacą  za cierpienia umarłych.". Przecież to materiał na naprawdę dobry klimatyczny horror!

I muszę przyznać, że o dziwo taki właśnie jest i bardzo mi się podobało to co tu widziałem. Może dlatego, że tak jak już wspomniałem, podobał mi się serial "Lost", który ten film pod względem konstrukcji w niektórych momentach przypomina (Choćby w postaci zostawienia kilku niedopowiedzeń i pytań bez odpowiedzi co jednak łatwo mogłoby zostać uznane za minus) ; może dlatego, że cenię sobię inteligencję i pomysłowość twórców, którzy mają swój własny oryginalny pomysł i podążają konsekwentnie w wyznaczonym przez siebie kierunku zamiast iść na łatwiznę i korzystać z utartych schematów a tu właśnie z przejawem tych cech mamy do czynienia a może po prostu dlatego, że jest to naprawdę świeża, pomysłowa i intrygująca produkcja z niezłą grą aktorską, przekonująco wykonanymi krwawymi scenami ( Choć za wiele to ich w filmie niestety nie uświadczymy), wieloma zagadkowymi motywami wplecionymi w opowiadaną historię (jak np. intrygujące zakończenie mogące sugerować powstanie ewentualnego sequela)  oraz naprawdę interesującym i pomysłowym antagonistą. Produkcja, która zwodzi nas i nie jest tym czym wydaje się być na pierwszy rzut oka. Nie uświadczymy tu więc typowej dla tego typu filmów (I wyśmianej w sposób fantastyczny w filmie "Cabin in the woods") grupki wyluzowanych nastolatków na wycieczce w odludne miejsce, gdzie mogliby spokojnie oddawać się cielesnym rozkoszom, że tak eufemistycznie to nazwę.) 

Podsumowując. W odpowiedzi na pytanie zawarte we wstępie muszę odpowiedzieć, że zdecydowanie tak. Muszę bowiem przyznać, że zostałem przyjemnie zaskoczony, bawiłem się wyśmienicie i myślę, że każdy fan horroru, zwłaszcza jeśli jest równocześnie fanem klimatu godnego odcinka "Z archiwum X", "Twin Peaks" czy "Lost" powinien na tą produkcję rzucić okiem. 

OCENA OGÓLNA

8/10

***

Tytuł Polski: Płytko pod ziemią

Tytuł Oryginalny: Shallow Ground

Reżyser: Sheldon Wilson

Scenariusz: Sheldon Wilson

Obsada: Timothy V. Murphy, Stan Kirsh, Rocky Marquette, Natalie Avital

Rok: 2004

Kraj: USA

Gatunek: Horror

Czas trwania: 90 min.

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci