Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Plusy i minusy: "Crawl" (2011) czyli tygodnia z Georginą Haig odsłona 1.

bradesinarus

Porzućcie wszystkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

Crawl

Na łamach mojego bloga gościły już produkcje z wielu krajów ale wydaje mi się, że tych z Australii a tym bardziej żadnego tamtejszego horroru chyba jeszcze na tym blogu nie przerabialiśmy. Ale zawsze musi być ten pierwszy raz. Tym bardziej, że nadarzyła się ku temu niebywała okazja ponieważ ostatnio w serialu "Fringe" ( Z którego najnowszego odcinka moje wrażenia możecie znaleźć tu ) coraz ważniejszą rolę zaczyna odgrywać Etta grana przez Georginę Haig więc postanowiłem bliżej przyjrzeć się filmografii tej australijskiej aktorki aby sprawdzić jak radzi sobie w innych produkcjach i innych klimatach. I ruszyłem z kopyta ściągając sobie aż dwa z czterech ( To znaczy jeden czyli "Szaleństwa młodości" miałem już od dawna w swoich planach tylko jakoś nie mogłem się do niego zabrać)  filmów z jej udziałem. Jednym z nich był "Crawl" w reżyserii Paula Chiny i to właśnie tym obrazem postanowiłem. Jednocześnie jest to idealna okazja do utworzenia cyklu recenzji poświęconego aktorce łączącej te produkcje, czyli wspominanej tu już Georginie Haig (Czyli podobnego patentu jaki ostatnio wykorzystałem przy okazji tygodnia z Cillianem Murphy). Z góry przepraszam jednak, że wykorzystuję do tego formułę plusów i minusów ale zdecydowanie najłatwiej i najszybciej mi się takie notki pisze. Zatem już nie przedłużam tylko przechodzę do rzeczy

+ Intrygująca i zapadająca w pamięć postać tajemniczego i małomównego chorwackiego zabójcy- prześladowcy głównej bohaterki (Nie tylko bowiem nie dowiadujemy się tu nic o jego przeszłości czy motywach ale również przez swój sposób poruszania się przypomina przybysza z innej planety lub cyborga)

+ Brak tu motywu nastolatków jadących na imprezę (Dla mnie to zawsze jest zaleta kiedy nie muszę oglądać kolejnej kopii tego samego motywu)

+ Ciekawe postacie drugoplanowe (Zwłaszcza ten wyglądający jak zaginiony brat bliźniak Ricky'ego Gervaisa właściciel baru)

+ Naprawdę dobra krwista końcówka ( Choć chyba trochę przegięta jeśli chodzi o odporność antagonisty na kule)

+ Porządna gra aktorska Georginy Haig (Choć to może jej uroda nie pozwala mi dostrzec mankamentów. A przecież nie ma ona ciemnych włosów)

+/- Parę scen co najmniej dziwnych i zupełnie oderwanych od reszty filmu (scena z językiem, scena wymierzenia kilku klapsów jednej z kelnerek przez "niemal Ricky'ego Gervaisa")

- Choćby po wymienionych w poprzednim punkcie scenach widać wyraźnie niedopracowany scenariusz bo nie bardzo wiadomo, w którą stronę twórcy chcieli podążyć

- Niepotrzebnie rozciągnięta w czasie scena początkowego zabójstwa w warsztacie samochodowym

- Jak na horror czy film grozy (Bo jakby nie patrzeć to w sumie raczej czysty thriller) w ogóle to zdecydowanie zbyt mało się tutaj dzieje ( Bo ważniejsze od rozwoju akcji są tu długie sekwencje bohaterki chodzącej po domu albo zmywającej naczynia, które przywodzą mi na myśl nudne jak flaki z olejem "Katakumby")

- Twórcy nie mogli się powstrzymać przed ukazaniem nam "niezwykle potrzebnej" sceny, w której bohaterka bierze prysznic ( Tak! Jedynym zastosowaniem mogłoby być tylko stworzenie męskiej części publiczności stworzenia okazji by się bezkarnie pogapić na niezłe ciało panny Haig. Szkoda tylko, że widać tak niewiele i tak niewyraźnie)

- Kolejny po operatorze "Enter Nowhere" kamerzysta, który odkrył, że kobiety mają niezłe i warte skoncentrowanego na nich kadrowania tyłki.

- Niezbyt wyszukana ścieżka dźwiękowa będąca w zasadzie wałkowaniem w kółko jednego motywu.

- Wspomniana tu już przeze mnie niezniszczalność czarnego charakteru

Podsumowując. Ten film jest wyraźnie próbą zrobienia niepokojącego kina w stylu Davida Lyncha. Tylko ktoś najwyraźniej zapomniał, że taka stylistyka nie zawsze przynosi pożądany efekt więc wyszedł mu śmietnik, który ciężko się ogląda (Dobrze, że jest to film tak krótki bo nie wiem czy jego oglądanie wytrzymałbym choćby minutę dłużej) 

OCENA GRY GEORGINY HAIG: 6/10

OCENA FILMU: 4/10

***

TYTUŁ: Crawl

REŻYSER: Paul China

SCENARIUSZ: Paul China

OBSADA: Georgina Haig, George Shevtsov, William Garvey, Lauren Dillon

ROK: 2011

KRAJ: Australia

GATUNEK: Thriller

CZAS TRWANIA: 80 minut.


 

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci