Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Plusy i minusy: "Road Train" (2010) czyli tygodnia z Georginą Haig odsłona 2

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

RT RK

Nadszedł czas by przyjrzeć się kolejnej produkcji z piękną Georginą Haig w ramach (nieco naciąganego bo przecież w międzyczasie obejrzałem choćby "Big Love", które tak na marginesie jest od australijskiego obrazu nieporównywalnie lepsze i o wiele bardziej wciągające) tygodnia z tą aktorką tym razem biorąc pod lupę typowy slasher. Powiem jednak szczerze . Powinienem się bać tego filmu zanim jeszcze włożyłem płytę do odtwarzacza. Jest to bowiem trzecia produkcja z omawianych tu w ostatnim czasie, która wprowadza dezorientację  już samym faktem posiadania dwóch zupełnie różnych tytułów (Z których jeden czyli "Road Kill" jest jednocześnie nazwą irlandzkiego horroru, którego fragment przez pomyłkę obejrzałem myśląc, że oglądam tę produkcję jaką zamierzałem, i że ona się po prostu zaczyna w Irlandii. Taki jestem domyślny)  bo to nigdy nie wróży nic dobrego. Zwłaszcza, że doświadczenia z "Freakdog" (a.k.a. "Red Mist") czy "The Incident" (a.k.a. "Asylum Blackout") mówią mi, że szansa na dobry seans wynosi tylko pięćdziesiąt procent. Ale w końcu dałem mu szansę. I się zawiodłem.

+ Nasuwające się, choćby przez sam koncept prześladującej bohaterów wielkiej ciężarówki, skojarzenia z kapitalnym "Pojedynkiem na Szosie" {Duel} 

+ Na całe szczęście nie ma tu kadrów tyłko- centrycznych

+ Ewidentnie widać, że reżyser tej produkcji Dean Francis próbował wyrwać się poza schemat typowego slashera i wplątując ujęcia, motywy oraz symbole rodem z kina artystycznego (te wszystkie wizje bohaterów, wilki ze świecącymi czerwonymi oczami) zasugerować, że mamy tu do czynienia z czymś głębszym.

- Niestety taka forma jaką przyjęto, się tutaj ewidentnie nie sprawdza i sprawia wrażenie wydumanej 

- Właściwie nie wiem o co w tej historii chodziło bo sprawia ona wrażenie jakiegoś na siłę rozciągniętego w czasie do rozmiarów pełnometrażowego filmu odcinka słabego serialu.

- Ten film wydaje się ciągnąć w nieskończoność niczym najnudniejszy i najbardziej monotonny wykład

- Dlaczego pierwszym co widzimy w tym filmie jest para uprawiająca seks i to przez dobrych kilka minut? Nie można było tego czasu poświęcić choćby na przedstawienie bohaterów?

- Próby nakręcenia interesującej produkcji zostały koncertowo zmarnowane przez postacie, którym brak jakiegokolwiek zarysowania charakterów i brak jakiejkolwiek szansy byśmy mogli je polubić. Jedyne bowiem czym zajmują się nasi protagoniści jest ciągłe wrzeszczenie na siebie.

- Film zdecydowanie nie wciąga, wydarzenia nie bardzo chcą się ze sobą zazębiać a przez większość czasu z ekranu wieje nudą przez co wydaje się ciągnąć w nieskończoność niczym najnudniejszy i najbardziej monotonny wykład (Zwłaszcza jak jesteśmy katowani widokiem bohaterów jadących dobre kilka minut drogą przez jakiegoś większego celu niż tylko zapchanie czasu bo nic z tej jazdy nie wynika)

- Tak wygląda efekt pracy scenarzysty, który nie ma za grosz wyczucia i talentu a próbuje zamarkować to przesadnie wydumaną formą

- Gra aktorska zdecydowanie kuleje. Najlepszym elementem była tu oczywiście Georgina Haig (Zwłaszcza kiedy mogła grać czarny charakter, co biorąc pod uwagę ostatni odcinek "Fringe" wychodzi jej chyba najlepiej.) ale przy całej mojej sympatii do tej aktorki to obiektywnie rzecz biorąc dostosowała się do poziomu całej produkcji  i była to jej najsłabsza dyspozycja z tych, które do tej pory widziałem 

Podsumowując. Nie wiem jak mam ocenić tą produkcję. Bo z jednej strony powinienem pewnie docenić próbę odejścia od schematu i nawiązanie do klasyki kina ale z drugiej mam nieodparte wrażenie obcowania z potencjałem niewykorzystanym nawet w połowie. Ale chyba jednak zdecyduje fakt, że mimo szczerych chęci nie udało mi się wsiąknąć w jego klimat. No cóż! Australijskie produkcje chyba po prostu mi nie leżą.

Gra aktorska Georginy Haig: 4/10

OCENA FILMU: 3/10

***

Tytuł: Road Train

Reżyser: Dean Francis

Scenarzysta: Clive Hopkins

Obsada: Xavier Samuel, Sophie Lowe, Bob Morley, Georgina Haig

Rok: 2010

Kraj: Australia

Gatunek: Thriller, SF

Czas trwania: 90 minut

 

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci