Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Train. Rzeźnia na szynach {Train} (2008) czyli "Hostel" na tory przeniesiony

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

Train

To się nawet dobrze składa, że ten wpis ukazuje się właśnie dziś. Mieliśmy tu bowiem ostatnio stanowczo zbyt dużo produkcji, które dostały ode mnie wysokie noty (W niektórych wypadkach pewnie nieco naciągane ale jak pewnie dobrze wiecie kieruje się pierwszym wrażeniem wyniesionym z seansu danego tytułu) więc dla równowagi przyda się też dzieło koszmarne. Dobrze wiecie, że nie jestem człowiekiem, który nie trawi horrorów pod żadną postacią, i że zupełnie nie przeszkadza mi przerysowana przemoc i kompletne fabularne szaleństwo (Jak chcecie się o tym przekonać, wystarczy przeczytać choćby moje entuzjastyczne wpisy nt. japońskiego kina exploitation, które po prostu pokochałem od pierwszego wejrzenie, właśnie za jego bezpretensjonalność i czystą przyjemność wynikającą z oglądania). Nie toleruję po prostu złego kina, takiego które, jak w wypadku dzieła Gideona Raffa, skłania mnie tylko do zadania jednego pytania: Po co w ogóle powstają takie filmy? 

 Nie zrozumcie mnie źle. Tą całą żółć, którą mam zamiar teraz przelać na klawiaturę komputera, by kompletnie zmiażdzyć ten wytwór beztalencia pewnie i tak bym z siebie wydobył nawet gdyby "Train" się jakoś wyjątkowo pod względem nieudolności nie wyróżniało.  Ja po prostu nie mogę znieść tego wszystkiego co sobą reprezentuje, więc był on po prostu katalizatorem myśli, które zbierały się we mnie już od jakiegoś czasu i kiedyś musiały eksplodować z siłą dwudziestu ton trotylu. Wracając jednak do rzeczy. "Train" to produkcja, która totalnie nie spełnia obietnicy danej przez własny tytuł. Mamy tu bowiem wzorcowy przykład na szkodliwość dla gatunku tendencji zapoczątkowanej, a może raczej doprowadzonej do "perfekcji" bo symptomy takiego podejścia były w kinie obecne już dawno, przez wyreżyserowany przez Eli Rotha "Hostel" a w skrócie sprowadzającej się do tego, że główną rolę mają tu pełnić wymyślne tortury i okrucieństwo a fabuła (płaska jak deska do prasowania) i wyrazistość postaci zostały tu sprowadzone wyłącznie do roli psa pałętającego się gdzieś na czwartym planie. Co samo w sobie może byłoby do przełknięcia, bo przecież można w nieskończoność rzucać przykłady filmów takich jak "Urodzeni Mordercy" czy mój ukochany "Dom 1000 Trupów" w których podobny manewr absolutnie zdał egzamin,  gdyby twórcy dali nam w zamian coś co sprawiłoby, żebyśmy się emocjonalnie zaangażowali. Niestety mimo swojej pozornie niepokojącej tematyki, interesującej lokacji  (choć trzeba przyznać, że niejednokrotnie wykorzystanej już na ekranie z lepszym skutkiem. Wystarczy wspomnieć chociażby świetnych, choć niedocenionych " Wspólników z Przypadku" {Night Train}) oraz kilku brutalnych scen {Szczególnie tej towarzyszącej napisom początkowym} ten obraz ani razu nie daje nam powodów abyśmy siedzieli jak na rozżarzonych gwoździach i nerwowo oczekiwali na to co wydarzy się za chwilę.  W zamian mamy tu tak potworną nudę jak przy oglądaniu meczu polskich piłkarzy i coś będące idealną kopią torture- porn od Rotha, tylko dla nie poznaki ulokowane w innym miejscu. Sprytne prawda?

Przywitajcie więc beznadziejnych i pozbawionych jakiegokolwiek charakteru bohaterów (Czy to naprawdę tak trudno zrozumieć, że widz potrzebuje choć jednej postaci, której los nie będzie mu obojętny, i za którą może trzymać kciuki? Czy wszystkie postacie koniecznie muszą być antypatyczne? ) skoncentrowanych wokół seksu i rozrywki, którzy przybywają z Ameryki do Bułgarii (Pokazanej tu niemal tak dokładnie jak Słowacja we wspomnianym tu już klasyku kina gore. Amerykanie mają chyba jakiś kompleks Europy Wschodniej, skoro kojarzy im się ona wyłącznie z jakimiś obskurnymi lokacjami zamieszkałymi przez jakieś potworne kreatury i szerzącym się jak zaraza zepsuciem, zboczeniem i zgnilizną moralną) w poszukiwaniu tych dwóch cech a znajdują  ból i w konsekwencji śmierć. Czyli dokładnie tak jak w "Hostelu"!

Przywitajcie kompletnie wyjałowioną z wszelkich emocji grę aktorską ( A przecież gra tu Thora Birch, która tego, że jest utalentowaną aktorką dysponującą imponującym warsztatem, czego dowiodła chociażby w rewelacyjnym "Bunkrze", więc można by się spodziewać choć jednej porządnej kreacji.  Tu niestety, obsadzona w roli naszej głównej protagonistki, zawodzi czym ciągnie za sobą w dół cały film. Choć dla jej lekkiego usprwiedliwienia trzeba dodać, iż z pustego i Salomon nie naleje a scenariusz naprawdę nie daje jej tu pola do wielkiego manewru). Czyli dokładnie tak jak w "Hostelu"

I w końcu przywitajcie abstrakcyjne zbiegi okoliczności spowodowane niczym innym jak tylko wymaganiami fabularnymi (Jak by tu w ogóle była jakaś fabuła. Wciąż bowiem mam wrażenie jakby ktoś próbował sprzedać nam film o rzeź). Żeby nie być gołosłowny przytoczę jeden przykład, ale zapewniam was, że im dalej w las tym śmieszniej: Nasi bohaterowie potrzebują dostać się do Odessy, niestety w kasie dworcowej nikt nie jest w stanie im pomóc bo najwyraźniej w Bułgarii nie rozumieją angielskiego. Wtedy do akcji wkracza tajemnicza kobieta, która mówi im, że- uwaga!- jej pociąg, będący jednocześnie tytułowym- jedzie właśnie tam. A to naprawdę tylko wierzchołek góry lodowej.

Jako, że nie chcę mi się już dłużej o tej produkcji rozpisywać to wspomnę tylko krótko o chyba jedynym pozytywie jaki udało mi się zaobserwować, czyli przyzwoite efekty gore, do których nie można się przyczepić bo wyglądają po prostu przekonująco

Podsumowując. Wracając do postanowionego we wstępie pytania muszę powiedzieć, że odpowiedź może być tylko jedna: dla kasy. Jakiś "geniusz" faktycznie uznał, że "Train" to coś co przyniesie kokosy i przyciągnie do kin tłumy baranów, którym można sprzedać najgorszy chłam a oni jeszcze będą się z tego cieszyć. "Rzeźnia na szynach" bowiem to produkcja totalnie niepotrzebna,  zwłaszcza jeśli widziało się wcześniej "Hostel". To film, którego oglądania nie poleciłbym nawet najgorszemu wrogowi. Są bowiem granice okrucieństwa i są lepsze sposoby marnowania czasu. 

OCENA:

3/10 

***

Tytuł:"Train: Rzeźnia na szynach"

Oryginalny: "Train"

Reżyser: Gideon Raff

Scenariusz: Gideon Raff

Obsada: Thora Birch, Valentin Ganew (bułgarski Adam Ferency :)), Gideon Emery, Gloria Votsis

Kraj: USA

Gatunek: Horror

Czas trwania: 94 minuty

 

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci