Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Świąteczny Maraton Filmowy część 2: "Na Desce" {Chalet Girl} 2011 i "Zakochany Szekspir" {Shakespeare in love} 1998

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

Po raz kolejny przyszedł czas by przełożyć opisywanie filmów z tego roku a w zamian dokończyć to co zacżąłem i wypowiedzieć się na temat kilku produkcji, które miałem przyjemność widzieć w czasie świąt dzięki "uprzejmości" Canal+.

1. Na Desce {Chalet Girl}

Chalet Girl

Reżyser: Phil Traill

Scenariusz: Tom Williams

Obsada: Bill Nighy, Felicity Jones, Ed Westwick, Tamsin Egerton

Kraj: Austria, Niemcy, Wielka Brytania

Gatunek: Komedia Romantyczna

Czas trwania: 97 minut

No cóż. Ten film to naprawdę nic specjalnego więc i za bardzo nie mam co pisać. Taki typowy średniak, którym będzie się zachwyconym tylko jeśli ktoś lubi produkcje, w których aż kipi od schematycznych i przewidywalnych rozwiązań fabularnych, w których pomiędzy parą głównych bohaterów nie stwierdzono absolutnie żadnej chemii i w końcu w której główny amant nie tylko łudząco przypomina Roberta Pattinsona ale również gra jak on to będzie zachwycony. Dla pozostałych jedynym powodem aby po ten tytuł ewentualnie sięgnąć może być niesamowita uroda i wdzięk wschodzącej gwiazdy kina Felicity Jones (Wyglądającej jednak momentami jak czystej wody pedofilia), niezły Bill Nighy oraz przepięknie sfotografowane Alpy.  Dlatego ja wolę pozostać przy wspominanej już wczoraj zeszłorocznej rewelacji czyli "Listach do M.", które mają zdecydowanie więcej uroku i kreatywności.

OCENA: 5/10

***

2. Zakochany Szekspir {Shakespeare in Love}

SIL

Reżyser: John Madden

Scenariusz: Marc Norman, Tom Stoppard

Obsada: Gwyneth Paltrow, Joseph Fiennes, Ben Affleck, Judy Dench

"Zakochany Szekspir" to produkcja, która niemal powszechnie została uznana za największą wpadkę Amerykańskiej Akademii Filmowej jeśli chodzi o wybór obrazu wartego nagrodzenia Oscarem w kategorii "Najlepszy film roku" ( Gwoli ścisłości w pokonanym polu zostawiła takie dzieła jak "Truman Show", "Szeregowiec Ryan" czy "Więzień Nienawiści") i dowód na sprawność marketingu braci Weinstein oraz Miramaxu. Musiałem więc sam przekonać się czy te opinie są słuszne. I wiecie co? Zostałem pozytywnie zaskoczony jakością tego produktu. Nie mam tu oczywiście na celu udowadniać jak bardzo fałszywa jest  teza, którą przytoczyłem wyżej, bo sam uważam, iż mimo wszystko nie była to nagroda w pełni zasłużona, zwłaszcza w obliczu klasy konkurentów, to jednak John Madden absolutnie nie ma się czego wstydzić.

Mamy tu bowiem do czynienia z umiejętnie zrobioną (Tak na marginesie warto dodać, że w pisanie scenariusza zaangażowany był Tom Stoppard odpowiedzialny za świetny {i również wykorzystujący twórczość wielkiego Willa} "Rosencrantz i Guildenstern nie żyją", któremu w swoim czasie się przyglądaliśmy) , dobrze zagraną (Choć trzeba dodać, iż mimo, że Joseph Fiennes i Gwyneth Paltrow tworzą naprawdę udany duet, z wyraźnie wyczuwalną chemią pomiędzy ich postaciami to jednak zostali oni przyćmieni przez Toma Wilkinsona i Geoffreya Rusha, którzy spijają całą śmietankę), pełna uroku, czarująca, lekka i wiarygodną opowieścią  o wielkich uczuciach w czasach powszechnych konwenansów oraz o  wpływie zauroczenia na proces twórczy ( Bo przecież każdy artysta potrzebuje muzy, natchnienia, inspiracji czyli krótko mówiąc swojej Beatrycze nawet jeżeli miałby ją spotkać tylko raz w życiu na bardzo, bardzo krótko). A najbardziej warte uwagi (zwłaszcza dla kogoś kto, tak jak ja, interesuje się teatrem i udziela się jako aktor amator) jest to, że  dzieło uchyla nam okienko, przez które możemy spojrzeć na fragment historii tej instytucji z czasów kiedy o emancypacji nawet nie śniono więc  kobietom nie wolno było brać czynnego udziału w przedstawieniach w związku z czym partie przeznaczone dla niewiast musieli grać mężczyźni

.Podsumowując. Jeżeli ktoś tego jeszcze nie zrobił, to przy najbliższej możliwej okazji powinien bez wachania na tę produkcję rzucić okiem bo mimo wszystko zdecydowanie warto.

OCENA: 8/10

 

 

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci