Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Nieproszeni goście" {The Uninvited} (2009) czyli Ach! Ta cudowna amerykańska nie oryginalność!

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

UI

Wbrew pozorom film, po którym dziś chcę dla was opisać swoje wrażenia nie był moim pierwszym wyborem na temat tej notki. I to nawet mimo, że jakiś czas temu zakomunikowałem wam swoją chęć przyjrzenia się "Opowieści o dwóch siostrach" (Co zaraz w pewnym sensie uczynimy, wszak mamy tu do czynienia z amerykańską wersją koreańskiego obrazu. Znów jednak, tak jak przy "Silent House",zaczynając od remaku pozbawiam się możliwości porównania tych dwóch wizji tej historii. ) Pierwotnie zamierzałem napisać kilka słów o widzianych przeze mnie wczoraj dwóch produkcjach stanowiących nostalgiczną podróż w przeszłość czyli  "Z archiwum X: Pokonać przyszłość" (Pierwszy i zdecydowanie najlepszy film kinowy o Mulderze i Scully) i "Jumanji" (Tytuł, który kiedyś zrobił na mnie duże wrażenie, ale niesamowicie szybko się zestarzał i dziś wygląda po prostu średnio) ale doszedłem do wniosku, że byłoby to pójściem na łatwiznę. Poza tym w tamtej opowieści nie występują takie znane nam już aktorki jak chociażby pamiętna Baby Doll z "Sucker Punch" Emily Browning (Która tu prezentuje znacznie lepszą dyspozycję niż w dziele Zacka Snydera, i na którą zawsze przyjemnie popatrzeć bo nie dość, że jest ładna to na dodatek wyrasta na niezwykle obiecującą aktorkę) czy rehabilitująca się za kiepski "Red Mist" Arielle Kebbel. Ale dość rozwodzenia się nie na temat. Czas odpowiedzieć sobie na pytanie, które brzmi: Jak przedstawia się cały film braci Guard?

Ale zanim do tego przejdziemy wypadałoby przedstawić wam krótki zarys tego o czym to w ogóle jest. A więc tak. Naszą protagonistką jest Anna(grana przez Emily Browning, która ma jakieś niesamowite szczęście do wcielania się w bohaterki "z problemami"), nastolatka, która na skutek koszmarnych przeżyć związanych z tajemniczą śmierci matki przez dłuższy czas przebywała w szpitalu psychiatrycznym. Po wyjściu zaczyna miewać przerażające wizje sugerujące, że za wszystkim może stać była opiekunka jej matki Rachel (Elizabeth Banks), która teraz stała się jej macochą. Wkrótce okazuje się, że kobieta może nie być tym za kogo się podaje

No cóż! Chyba oglądałem zbyt wiele słabych i zrobionych bez jakiegokolwiek pomysłu produkcji takich jak chociażby wczorajszy "Down the Road" gdzie nacisk położony był na wszystko z wyjątkiem posiadania zajmującej historii do opowiedzenia czy utalentowanych aktorów do obsadzenia kluczowych ról. Nie możecie się zatem chyba dziwić, że moja poprzeczka oczekiwań była ustawiona bardzo nisko i nie trzeba było wiele  by "Nieproszeni Goście", produkcja, która teoretycznie nie powinna mi się podobać, zważywszy na fakt, że jakoś niespecjalnie przepadam za historiami o duchach, jawili mi się jako niemal wzór tego jak powinno się kręcić dobry horror. Dostałem bowiem nie tylko jeden z lepszych remaków jakie widziałem w życiu, ale przede wszystkim jeden z ciekawszych i zapadających w pamięć horrorów a przede wszystkim o wiele  bardziej udany tytuł niż mogłem tego oczekiwać przed seansem. Nie spodziewałem się, że twórcom uda się przenieść na amerykański grunt (łamane przez nie spauperyzować ) symbolikę z zupełnie innego kręgu kulturowego. Bo choć pewnego spłycenia niewątpliwie nie dało się uniknąć to jednak udało się twórcom stworzyć produkcję w udany sposób i w odpowiednich proporcjach łączącą wątki rodem z oscarowego dramatu obyczajowego z tymi o horrorowej proweniencji a przy tym pozostającą autentycznie niepokojącą i intrygującą. Pozycję zaskakującą, przepełnioną kapitalnym i gęstym klimatem zamiast skąpania wszystkiego w dużej ilości krwi oraz dysponującą intrygującą i niesamowicie wciągającą fabułą z masą odrealnionych, onirycznych scen towarzyszących wizjom naszej głównej bohaterki oraz totalnie nieprzewidywalnym zakończeniem o 180 stopni zmieniającym nasze myślenie o fabule (Tak wiem, że jestem hipokrytą bo nic szczególnie oryginalnego tu nie wymyślono a podobny motyw z jakim mamy do czynienia w finale "Nieproszonych gości" zastosowany w takich pozycjach jak przywołany tu już "Silent House" czy "Haute Tension" został przeze mnie zaliczony do grona minusów. Jednak kto powiedział, że muszę być konsekwetny? A poza tym to kwestia o wiele lepszego wykonania i efektu jaki udaje się dzięki temu osiągnąć) Ważnym i godnym wspomnienia elementem jest tu także, dobra i wiarygodna gra aktorska (Szczególnie jeśli chodzi o postawę wspomnianych tu już dziewczyn czy Elizabeth Banks udowadniającej, że potrafi grać o wiele normalniej niż to miało miejsce w "Igrzyskach Śmierci").

Podsumowując. Gdyby była to produkcja w 100 procentach oryginalna,  mógłbym z czystym sumieniem i bez chwili wahania postawić najwyższe noty. Mamy tu bowiem do czynienia z niezwykle dobrze wykonaną i niezmiernie satysfakcjonującą robotą, która odwrotnie niż w przypadku poprzednio omawianego tu remaku "Cichej chałupki" gdzie nie bardzo mam ochotę na sięgnięcie po urugwajski oryginał (Bo nie chcę się po raz kolejny śmiertelnie wynudzić) zachęca do tego by porównać te dwie wizje i sprawdzić, która okaże się w ostatecznym rozrachunku lepsza (Naprawdę jestem tego niezmiernie ciekawy i będę musiał sobie niedługo taki seans urządzić). Zdecydowanie polecam ten film każdemu kto chce się przekonać, że horror nie musi koniecznie być głupią siekanką postaci o kartonowej osobowości ale może być kinem inteligentnym, poruszającym ważne problemy i zmuszający do myślenia. 

 OCENA: 8/10

***

Tytuł: Nieproszeni Goście

Tytuł Oryginalny: The Uninvited

Reżyseria: Charles Guard, Thomas Guard

Scenariusz: Craig Rosenberg, Carlo Bernard, Doug Miro

Obsada: Emily Browning, Arielle Kebbel, David Strathairn, Elizabeth Banks

Gatunek: Horror, Thriller

Kraj: USA, Niemcy, Kanada

Polska premiera: 17.04.2009

Czas trwania: 87 minut

Trailer

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • ilsa333

    Zdziwisz się, ale amerykańska wersja zerżnęła z Koreańczyków tylko wątek wyparcia śmierci siostry. Wszystko inne, wątek macochy, kolegi Anny, matki, jest dziełem autorskim amerykanów. Więc możesz ich trochę ułaskawić, bo Koreańczycy też ameryki nie odkryli, bo bliźniacze rozwiązanie zastosowano chociażby w "Odmieńcu"amerykańskim horrorze z lat 70.

  • bradesinarus

    Czyli jednym słowem da się zrobić coś co zamierzam, a co w przypadku wielu innych remaków jest nieomal niemożliwe czyli obejrzeć oryginał po obejrzeniu kopii i wiele na tym nie stracić prawda?

  • ilsa333

    W niewielu, ale w tym konkretnym jak najbardziej. Te dwa filmy naprawdę baaardzo się różnią, zwłaszcza pod względem formy, Azjaci jednak mają inną estetykę.

  • bradesinarus

    Skoro tak mówisz to nie pozostaje mi nic innego jak obejrzeć

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci