Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Playback" (2012) czyli absolutny rekordzista

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

Playback

Liczba dnia: 27375 (liczba wyświetleń mojego bloga przez cały poprzedni tydzień czyli prawie pięciokrotne przebicie najwyższego do tej pory wskazania. Dziękuję wszystkim tym, do ustanowienia tak imponującego rekordu! Mam nadzieję was nie zawieść). 

Skoro podsumowaliśmy już rok ubiegły, to najwyższa pora na otwarcie nowego sezonu recenzowania przeróżnych produkcji (Najchętniej spod znaku grozy i horroru). Wiem, że obiecywałem wam opisanie swoich wrażeń po dwóch zaległych produkcjach tego roku, które odegrały całkiem poważną rolę w moim podsumowaniu, czyli "Królewnie Śnieżce i Łowcy" oraz "The Avengers" ale to nie zając, może poczekać (zwłaszcza, że jest już napisane potrzebuje tylko ostatnich szlifów).  Trzeba bowiem zapoczątkować 2013 rok z wielkim przytupem. Przyszła bowiem pora na absolutnego rekordzistę ubiegłego roku jeśli chodzi o stosunek budżetu do kwoty zarobionej z wejściówek. To bowiem wielki wyczyn by film, który kosztował 7,5 miliona dolarów, z co najmniej jednym niezłym aktorem w obsadzie (Bo nie można zaprzeczyć, że Christian Slater miewał w swojej karierze przebłyski wysokiej formy. Jeśli nie wierzycie, to polecam choćby 'Imię Róży" albo "Prawdziwy Romans") oraz dysponujący całkiem ciekawym zarysem fabularnym ( Harlan Diehl bez żadnego powodu morduje całą swoją rodzinę i uwiecznia to zabójstwo na taśmie. 15 lat później, grupka licealistów, kręcąca film dokumentalny o tej przerażającej historii nieświadomie, uwalnia złego ducha, który niszczy swe ofiary przez odtwarzanie kasety i nie cofnie się przed niczym, dopóki nie znajdzie swego prawdziwego spadkobiercy.) zarobił, uwaga, 264 dolary podczas całego okresu bytności na ekranach (Czyli tygodnia!).  Czy zatem możecie się dziwić, że z powodu swego wrodzonego masochizmu postanowiłem zobaczyć czy jest on w istocie aż tak zły.

I wiecie co? Czuję się odrobinę rozczarowany. Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Nie będę was przekonywał, że "Playback" nieoczekiwanie okazał się niedocenioną perełką, którą koniecznie musicie zobaczyć (W gruncie rzeczy to nawet nie jestem przekonany, co do tego, że gdyby nie rozgłos spodowany przywołanymi tu już statystykami ktokolwiek by o nim usłyszał). To słaby, antyklimatyczny i potwornie nużący obraz o bandzie idiotów bez jakiegokolwiek charakteru. Film, w którym nie wiadomo o co chodzi (Zwłaszcza w aspekcie motywacji naszego antagonisty), akcja poprowadzona jest niezdarnie, fabuła próbuje nas zaintrygować wrzucając i nieudalnie mieszając ze sobą motywy zaczerpnięte z przeróżnych głośnych tytułów (takich jak "Krąg", "Dziecko Rosemary",  czy filmy o żywych trupach) za nic sobie mając związek przyczynowo-skutkowy a jedyne elementy potrafiące zwrócić naszą uwagę stanowią całkiem urodziwe aktorki (zwłaszcza Jennifer Missoni) oraz poschizowana atmosfera niektórych ujęć. Obraz dowodzący tego, że jeżeli ktoś nie ma ani grama pojęcia o snuciu zajmujących opowieści to nie powinien się za to zabierać a Christian Slater ( który reklamowany jest jako główna atrakcja tego dzieła, a widzimy go tu przez góra sześć minut w roli, jaką mógłby zagrać nawet ktoś prosto z ulicy) zdecydowanie musi zastanowić się nad lepszym doborem scenariuszy. Mimo wszystko jednak nie mogę powiedzieć, że "Playback" to najgorszy film jaki w życiu widziałem (Ba! Prz takim "Madison County" wygląda nawet na arcydzieło!). Oglądałem bowiem całą masę gorszych produkcji, które nie oferowały mi absolutnie nic, będąc po prostu idealnym lekarstwem na bezsenność (Np. "Paranormal Activity") a mimo to jakimś cudem udawało im się  oszukać odpowiednią dużą grupę ludzi by zarobić przynajmniej na zwrot kosztów i spodziewałem się, że historia, której  się ta sztuka nie powiodła będzie czymś zdecydowanie gorszym. Prawdę mówiąc,  miałem nadzieję na koncert nieudolności filmowców, wywołujący mimowolne i zupełnie nie zamierzone salwy śmiechu, czyli coś na podobieństwo omawianej tu nie tak dawno "Kac Wawy" ale nawet takiego efektu twórcom nie udało się osiągnąć. 

Podsumowując. Jeśli ktoś ma ochotę na obejrzenie dobrego filmu o mordercy nagrywającym swoje dzieła na taśmę wideo, a nie chce podczas oglądania potwornie się wynudzić nie dostając nic w zamian,  powinien raczej sięgnąć po "Poughkeepsie Tapes" albo tegorocznego "Sinistera" niż po dzieło Michaela Nicklesa. Zapewniam, że będzie miał z tych seansów zdecydowanie więcej frajdy. 

OCENA: 3/10

***

Tytuł: Playback

Reżyseria: Michael A. Nickles

Scenariusz: Michael A. Nickles

Obsada: Johnny Pacar, Ambyr Childers, Christian Slater, Jennifer Missoni

Kraj: USA

Gatunek: Thriller

Trailer

 

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci