Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Filmowy Remanent część 23. "Przypadkowy wieczór z Jamie Chung"

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie

Na początek chcę coś wyjaśnić. To nie jest tak, że z premedytacją uczyniłem sobie dziś tematyczny maraton filmowy pt. "Wieczór z Jamie Chung". Bo choć od czasu "Sucker Punch" uważam, że jest ona naprawdę ładną dziewczyną i zdania absolutnie nie mam zamiaru zmieniać. Po prostu samo jakoś tak wyszło.

1. Dragonball: Ewolucja {Dragonball: Evolution} 2009

DBE

Reż: James Wong

Gatunek: Fantasy, przygodowy

Przez moment myślałem nad tym, by przekornie napisać, że dzieło twórcy (trzeba przyznać, że całkiem udanej) serii "Oszukać Przeznaczenie" trafiło w mój gust i bardzo mi się podobało. Jaki bowiem jest sens by znęcać się nad produkcją, którą cały filmowy świat po prostu absolutnie zmasakrował (Skutkiem czego na IMDb ma ona "zacną" jak na wysokobudżetowy film notę 3,1), zwłaszcza jeśli nigdy nie było się wielkim fanem serii, z której amerykańską, aktorską adaptacją mamy tu do czynienia. Jednak szybko mi to przeszło.

Wielką sztuką jest bowiem zrobić kompletnie pozbawiony życia i nie angażujący film akcji, a to się niestety w tym wypadku stało. "Dragonball: Ewolucja" jest bowiem bardzo złym, nieudolnie opowiedzianym i zupełnie, dysponującym bohaterem o charyzmie pieńka z lasu i zupełnie nie satysfakcjonującym potencjalnego widza obrazem, którego jedyną zaletą jest uroda i wdzięk Emmy Rossum oraz, wspominanej tu już,  Jamie Chung.

Podsumowując. Po dłuższym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że istnieją tylko dwie możliwości by wyjaśnić to czego doświadczyłem oglądając "Dragonball Evolution": Albo James Wong jest po prostu beznadziejnym, pozbawionym szczypty talentu reżyserem, albo też "tak krawiec kraje, jak mu materiału staje" i japoński serial to bezwartościowa, przereklamowana szmira. Tertium non datur. Można tylko żałować, że tej produkcji nie nakręcili sami japończycy, tak jak to miało miejsce w przypadku serialu mojej młodości czyli "Yattaman". Wówczas mielibyśmy przynajmniej gwarancję dobrej zabawy. 

OCENA: 4/10

***

2. "Ty będziesz następna" {Sorority Row} (2009)

SR

Reżyseria: Stewart Hendler

Gatunek: Horror

Wydawać by się mogło, że ten film będzie niezwykle łatwy do zrecenzowania. Ładne dziewczyny (Jamie Chung, Briana Evigan); beznadziejna, głupia, nielogiczna i schematyczna aż do bólu zębów fabuła (przypominająca marną kopię "Koszmaru minionego lata". Nawet wygląd i motywacja antagonisty jakieś takie podobne); nudni, wkurzający bohaterowie w pełni zasługujący na to co ich spotyka. Ogólnie mówiąc należało więc wspomnieć o tym,  że nie lubię teen slasherów (zawsze o tym wspominam więc nie wiem czemu teraz miałoby być inaczej) a tu mamy tego gatunku idealnego przedstawiciela. Koniec. The End. Nic więcej nie trzeba dodawać. Można zabierać się za omawianie kolejnej pozycji z listy.

Sam jestem jednak swoim najgorszym wrogiem. Nie dość bowiem, że zmuszam się do oglądania czegoś, co nie sprawia mi choćby grama przyjemności to na dodatek muszę się o tym szeroko rozpisywać, nie patrząc na to, że przecież tworząc tak rozwlekłe notki jak ta powyżej nigdy nie uda mi się osiągnąć zamierzonego celu, którym jest opisanie więcej niż dwóch filmów w jednym, skondensowanym jak mleko w puszce, wpisie. Muszę więc napomknąć o tym (jakby to miało cokolwiek zmienić i podnieść prestiż tego dzieło), iż mamy tu do czynienia z kolejnym kiepskim, współczesnym remakiem klasyka z lat osiemdziesiątych (Tym razem trafiło na "Dom pani Slater"), o możliwości ujrzenia na ekranie Carrie Fisher. i  Rumer Willis (córki Bruce'a Willisa i Demi Moore) oraz dostrzec próby inteligentnego mylenia tropów co do tożsamości mordercy.

Podsumowując. W ogólnym rozrachunku "Ty będziesz następna" stanowi znacznie bardziej angażujący i po prostu lepszy film niż, omawiana tu wcześniej, "Dragonball: Ewolucja". Choć  nie było to chyba jakoś przesadnie trudne, zważywszy na poziom zaprezentowany przez produkcję Jamesa Wanga

OCENA: 5/10   

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci