Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Gdzie diabeł mówi dobranoc" (2012) czyli jest nadzieja na dobry polski horror!

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

GDMD

Reżyser: Michał Wieliszewski

Scenariusz: Michał Wieliszewski, Paweł Marszałkowski

Gatunek: Thriller

Czas trwania: 49 min. 

Ponieważ obiecywałem sobie, że postąpię zgodnie z niepisaną tradycją tego bloga (która każe mi, dla mojego własnego psychicznego zdrowia, przeplatać dzieła brutalne tymi ze zdecydowanie lżejszej półki) i po wczorajszym ekstremalnym doznaniu przeznaczonym dla fanów mocnych wrażeń czyli  kapitalni "Ludzie Zza Słońca" dziś zaaplikuje sobie lekarstwo w postaci totalnego rozluźnienia, więc nie miałem innego wyjścia jak tylko czegoś co spełniałoby tak postawione kryterium. I choć początkowo skłaniałem się raczej ku kinu japońskiemu (Uznałem jednak, że nawet jak na mnie, było by to zbyt perwersyjne w kontekście wymienionej produkcji) to wkrótce mój wzrok przykuła witryna Kinoamatorskie.pl. A jako, że do tej pory, po kontakcie z polskimi filmami nieprofesjonalnymi takimi jak np. "Flesh Area", "Oka Mgnienie" (w którym, tak na marginesie zagrałem nawet mały epizod) czy "Koszmar Minionej Zimy mam raczej mieszane odczucia(Bo choć nie mogę przymknąć oczu na ewidentne warsztatowe mankamenty i niezbyt naturalną grę aktorską to oczywiście doceniam włożoną pracę i widzę pasję. Zresztą trudno aby było inaczej skoro, jak zdążyliście zauważyć sam param się) to postanowiłem usiąść i sprawdzić co twórcy nam tu proponują. Szczególnie, że w naszym pięknym kraju nie można sobie za bardzo pozwolić na wybrzydzanie w horrorach gdyż za wiele ich u nas nie powstaje i kiedy ma się okazję obejrzenia rodzimego przedstawiciela tego szlachetnego gatunku to po prostu trzeba to zrobić  (Nie ważne, że później będzie się narzekać i mieć moralnego kaca jak ja po seansie, słabej jak gra naszej reprezentacji piłkarskiej, "Watahy". Obowiązek to obowiązek). Szczególnie, że alternatywa nie rysuje się przecież w zbyt kolorowych barwach. Ale dość tego gadania nie na temat. 

Myślę, że nie ma większego sensu zagłębiać się w szczegóły fabuły (nawet z rymem mi wyszło) skoro każdy kto obejrzał choć jeden slasher doskonale wie czego może się tu spodziewać (choć twórcy przygotowali tu kilka zaskakujących i nieprzewidywalnych niespodzianek, których nie zamierzam tu zdradzać). Wydawać by się zatem mogło, że będziemy mieli tu do czynienia z kolejnym wariantem historii o grupce nastolatków, którzy jadąc się zabawić w odludne miejsce, trafiają na tereny łowieckie złych charakterów (czyli w tym wypadku satanistów w białych maskach). Jednak będą to tylko złudzenia 

Muszę bowiem powiedzieć, że ten krótki film to najlepszy dowód na to jak wiele daje posiadanie odrobiny talentu oraz ciekawego pomysłu. Przecież ta historia mogła w prosty sposób przerodzić się w coś na kształt beznadziejnego "Madison County", w którym wydarzenia wydają się po prostu dziać bez żadnego wyraźnego powodu i bez sensu. Tu jednak, jeżeli oczywiście zastosuje się zasadę "suspension of disbelieve" ( co wbrew pozorom naprawdę nie jest takie trudne)  i nie zwraca większej uwagi na fakt, że fabuła trzyma się momentami "na słowo honoru", trzeci akt jest trochę zbyt rozciągnięty (choć sam finał nam to trochę rekompensuje) a wykonanie zawiera  wszystkie wymienione we wstępie mankamenty  oraz kilku nowych, w rodzaju niezbyt rozgarniętych, schematycznych do granic możliwości i sympatycznych niczym panie z dziekanatu bohaterów (tak wiem, że to element slasherowego elementarza. Nic nie poradzę jednak na to, że mnie tacy protagonisći niesłychanie irytują i uważam, iż stosowanie tego akurat wariantu w kolejnych masowo produkcjach jest zwyczajnym pójściem na łatwiznę i nie świadczy zbyt dobrze o kreatywności. Kreatywnym byłoby bowiem podążanie ścieżką podobną do tej, którą obrał Ti West w "Innkeepers" ) to obraz Michała Wielszewskiego potrafi wywrzeć naprawdę pozytywne wrażenia, zapewnia satysfakcjonujący poziom rozrywki, intryguje oraz posiada fragmenty udanie wykreowanej i trzymającej w napięciu atmosfery. Mało tego. Wytrawny fan horrorów znajdzie tu całą masę odwołań do takich dzieł jak choćby "Cabin in the woods" czy "Nieznajomi" stanowiących również niewątpliwe źródło inspiracji. 

Podsumowując. Przyznaję, że jestem pod wrażeniem i naprawdę nie wiem dlaczego wcześniej nic o tym projekcie nie słyszałem. Nie spodziewałem się, że Polakom uda się stworzyć tak fajną i ciekawą produkcję, do której, mimo rozlicznych wad będzie chciało się wracać. Dzieło, po którym wyraźnie widać, że jest stworzone przez pasjonatów gatunków doskonale wiedzących co w horrorowej trawie piszczy, którzy mogą w przyszłości, jeśli tylko ktoś da im szansę, sporo namieszać i doprowadzić do narodzenia się polskiego kina grozy z prawdziwego zdarzenia. Czego im serdecznie życzę bo na pewno na to zasługują

OCENA: 7/10 (Na zachętę)

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • ilsa333

    Gdzie ten film oglądałeś, tj. skąd??

  • bradesinarus

    Witam! Jest wrzucony przez twórców na youtube
    www.youtube.com/watch?v=uVahru9HU8o

  • ilsa333

    ok, ogarnę sobie, dzięki;)

  • bradesinarus

    Cieszę się, że mogłem pomóc ;)

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci