Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"The Sleepless" {Doo Gae-eui Dal} (2012) czyli niech żyje azjatycka kinematografia!

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

DK

Reżyseria: Dong-bin Kim

Kraj: Korea Południowa

Gatunek: Horror

Czas trwania: 86 minut

Nasze zamierzenia potrafią być czasem równie dalekie od osiągniętego rezultatu co Halle Berry od umiejętności aktorskich. Szczególnie jeśli ktoś, tak jak ja, nie potrafi pisać krótko, źwięźle i na temat. Wtedy z wpisu, który zgodnie z założeniem miał być zalążkiem do utworzenia zbioru recenzji kilku obejrzanych w ramach "OWMF" (Osobistego Wielkanocnego Maratonu Filmowego, co w sumie jest średnio mądrą ideą, kiedy ktoś nie potrzebuje żadnego pretekstu by zobaczyć jakiś film) tworzy się coś, co nadaje się tylko na osobną notkę. Zresztą może to i lepiej się składa, bo będzie okazja przyjrzeć się trochę bliżej tej mało znanej,(Do tego stopnia, że nie ma nawet swojej strony na IMDb) acz zdecydowanie wartej uwagi, koreańskiej pozycji (co przypomina mi tak na marginesie, że muszę kiedyś obejrzeć "Opowieść o dwóch siostrach"), którą chcę wam dzisiaj zaproponować jako interesującą alternatywę dla wszechogarniającej amerykańskiej tandety.

Wspominałem już wam kiedyś, że jestem neofitą wspaniałości azjatyckiej kinematografii, która (choć oczywiście muszę zaznaczyć, że nie wszystkim produkcjom z tamtego rejonu świata udaje się do samego końca utrzymać odpowiedni poziom. Przykładem niech będzie tu słynny "Oldboy", w którym po naprawdę kapitalnym początku nie dostajemy satysfakcjonującego zakończenia, tylko kompletnie irracjonalny twist)zdecydowanie przoduje w tworzeniu klimatycznych horrorów, nie potrzebujących przerysowanych efektów gore, rozpasanego erotyzmu i nadmiaru jump scenek by zadowolić potrzeby nawet najbardziej wybrednego widza.

I takie właśnie jest "The Sleepless". To kapitalna, klaustrofobiczna, niezwykle pomysłowa, wciągająca, porządnie zrealizowana, dobrze zagrana, powoli odkrywająca swoje sekrety, intrygująca,  udanie stopniująca napięcie (dzięki idealnie dobranej ścieżce dźwiękowej) i prowadząca do zaskakującego zakończenia opowieść o trójce nieznajomych sobie młodych ludzi, którzy pewnego dnia budzą się w tajemniczym domku położonym głęboko w lesie (dobrze, że nie w tym) i próbują ustalić skąd się tam właściwie wzięli. Tak swoją  drogą motyw  odkrywania wraz z bohaterami ich tożsamości to fantastyczny i zawsze  działający na mnie patent , przywodzący na myśl genialne "The Cube", kapitalne "Memento" czy co najmniej  przyzwoite "Enter Nowhere". Ba! Znalazło się się tu nawet miejsce dla postmodernistycznych nawiązań do tak znanych dzieł innych twórców jak między innymi "Rec" czy "Psychoza"

Na koniec pozwólcie, że podzielę się z wami pewną refleksją na temat polskiego kina jaka nieoczekiwanie nasunęła mi się podczas oglądania dzieła stworzonego przez Kima Dong-bina.  (Tak wiem, że możecie uznać, iż z uporem maniaka wracając na nasze podwórko jestem monotematyczny ale ja po prostu chciałbym móc kiedyś obejrzeć dobry, krajowy horror. Wiem, że pewnie się nie doczekam, jednak nadzieja, jak to mówią, umiera ostatnia). Dziwię się, że nasi rodzimi twórcy, poza nielicznymi wyjątkami pokroju twórców "Gdzie Diabeł mówi Dobranoc", nie chcą (lub, co gorsze, nie potrafią) nie potrafią nakręcić podobnej pozycji. I proszę! Nie tłumaczcie mi, że chodzi tylko o kwestie finansowe. Przecież takie minimalistyczne dzieło jak to, które jest tematem tej notki, ograniczające się niemal wyłącznie do jednej lokacji i pozbawionej jakichś spektakularnych efektów specjalnych, nie wydaje się wymagać szczególnie dużych nakładów pieniężnych. Wystarczy tylko zaangażować wyobraźnie, napisać interesujący oraz pomysłowy scenariusz, znaleźć wiarygodnych "nie ogranych" aktorów (A takich w naszym pięknym kraju bez wątpienia nie brakuje) i można już tylko liczyć przychód.  

Podsumowując. Szkoda, że dopiero teraz dowiedziałem się o istnieniu tego tytułu bo (biorąc pod uwagę fakt, iż "The Sleepless" to pozycja, która mnie wprost zachwyciła, i którą mogę śmiało polecić wszystkim  miłośnikom dobrego, enigmatycznego i wieloznacznego kina grozy) miałby on  zagwarantowane wysokie miejsce na liście najlepszych filmów ubiegłego roku.  

 OCENA: 8/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci