Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Coffin Baby" A.K.A. "TBK: The Toolbox Murders 2" (2013)

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

CB

Reżyseria: Dean Jones

Scenariusz: Dean Jones

Kraj: USA

Czas trwania: 92 minuty

Po wczorajszym, niezbyt wyrafinowanym (tak to jest kiedy na pomysł niezłej zgrywy wpada się niemal w ostatniej chwili, tuż przed samym deadlinem) żarcie primaaprilisowym jakim była recenzja rzekomo genialnego, a w rzeczywiście będącego całkowicie wytworem mojego umysłu (Nie obraziłbym się jednak gdyby ktoś z branży potraktował to jako źródło inspiracji i stworzył faktycznie udane dzieło) polskiego horroru w reżyserii Patryka Vegi, dziś zajmiemy się produkcją jak najbardziej istniejącą i namacalną. Produkcją, która otwiera mój filmowy kwiecień, będzie "Coffin Baby"

Opowiada ona  historię, granej ze świetnym skądinąd skutkiem przez Chauntal Lewis, Samanthy- Młodej dziewczyny, która zostaje porwana przez tajemniczego mężczyznę odpowiedzialna za serię makabrycznych morderstw, tylko po to aby była ona świadkiem torturowania i zabijania setek ludzi. Kobieta postanawia za wszelką cenę przeżyć.

Zanim jednak przejdziemy dalej, i zagłębimy się w odmęty serwowanej nam tu nieoryginalności (Nie ma tu bowiem nic takiego czego gdzieś byśmy już nie widzieli), warto by było odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy sequel beznadziejnej pozycji (Jaką niewątpliwie była stworzona przez Tobe'a Hoopera, luźno oparta na wydarzeniach przedstawionych w "Toolbox Murders"  z 1978 roku "Krwawa Masakra w Holywood", którą w skali dziesięciostopniowej mógłbym ocenić co najwyżej na słabą trójkę) robiony przez niemal zupełnie inną ekipę (do swojej roli wraca tu bowiem grający prześladowcę Christopher Doyle) i w dodatku posiadający więcej tytułów alternatywnych niż było sensu w kontynuowaniu tej opowieści, miał jakiekolwiek szanse by stać się ciekawym, angażującym widza produktem? Bo, że w drugą stronę (czyli beznadziejna "kontynuacja" świetnego filmu) działa to na pewno mieliśmy okazję przekonać się choćby się ostatnio wielokrotnie, choćby przy okazji opisywanej tu nie tak dawno "Celi 2".

Moim zdaniem na pewno tak. Można bowiem narzekać na to, że u Hoopera mieliśmy do czynienia z ciut wyższym i bardziej wyrównanym poziomem gry aktorskim (Bo ilu tu wyróżnia się tylko Lewis, tak tam dostaliśmy Angellę Bettis, Juliette Landau i Sherry Moon Zombie) a osiągnięty przez twórców finalny efekt sprawia wrażenie przynależności tego tytułu do, wcale nie tak małego jak mogłoby się wydawać, grona dzieł, w których (tak jak to cyło chociażby z "Piłą 2") ktoś usiłować podpiąć mającą być podstawą autonomicznego obrazu fabułę, pod rozpoznawalną franczyzę. Trzeba jednak niewątpliwie docenić, że debiutujący tym tytułem Dean Jones nie sili się na na jakiekolwiek eksperymenty (Bo kiedy już usiłuje być wyrazisty i wplata w swą historię duchy i gadające zwłoki to wychodzi mu to wręcz żałośnie), tylko skwapliwie korzysta ze  starannie wydeptaną przez twórców pokroju Eli Rotha, Marcusa Dunstana i Roberta Halla (Że pozwolę sobie wymienić tylko tych, z których dziełami zetknąłem się podczas pisania tego bloga) dróżki, prowadzącej w stronę eskalacji ekranowej masakry naprawdę ładnych dziewczyn (w tym znanej nam już z "ChromeSkull" Allison Kyler) dokonanej kosztem fabuły, która staje się tu równie istotna co dialogi w filmie porno. Czyli jednym słowem w stronę czystego i rasowego "torture porn" (Za którym to gatunkiem ja osobiście jakoś nie szczególnie przepadam, ale akceptuje jego istnienie i czasami z przyjemnością obejrzę jakąś produkcję z tego nurtu)

Podsumowując. Choć, tak jak to miało miejsce w przypadku "Kolekcji" kontynuowania zawartej w pierwowzorze historii nie uważałem za absolutnie konieczną, a i sam film jakoś wyraźnie mnie nie zachwycił to przynajmniej nie żałuje czasu spędzonego przy okazji oglądania "Coffin Baby", czego nie mogę powiedzieć o wielu innych dziełach które zdarzyło mi się obejrzeć.

OCENA: 4/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci