Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Intruz" {The Host} (2013)

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

Intruz

Reżyseria: Andrew Niccol

Scenariusz: Andrew Niccol

Gatunek: Thriller, SF

Kraj: USA

Czas: 125 minut

Pomyślicie pewnie, że musiałem zwariować skoro obejrzałem ekranizację powieści Stephani Meyer, autorki powszechnie odsądzonego od czci i wiary jako naiwna opowieść dla nastolatek "Zmierzchu" ale zapewniam: Jestem w pełni władz umysłowych. Nie zamierzam również kreować się na jakiegoś wielkiego nonkomformistę. Nie muszę bowiem ukrywać, zwłaszcza od kiedy pośrednio zdradziłem swe zainteresowanie tą produkcją przy okazji umieszczania tu trailera, iż stęskniłem się za inteligentnym SF w rodzaju "Blade Runnera" czy "Matrixa". Uznałem zatem, że skoro za ten projekt zabrał się tak utalentowany reżyser jak Andrew Niccol, twórca odpowiedzialny za udane, pogłębione psychologicznie i satysfakcjonujące dzieła jak "Gattaca" czy "Wyścig z Czasem" to znaczy, iż musiał dostrzec w tej historii jakiś potencjał. Nie może to być zatem kolejna sztampowa i płytka opowieść miłosna. Czy było to dobre założenie?

Jak najbardziej tak! Zanim jednak przejdziemy do meritum, wypadałoby poświęcić chwilę czasu na przybliżenie ciekawego konceptu, na którym został oparty. Zatem akcja tego filmu dzieje się w niedalekiej przyszłości kiedy w wyniku inwazji panowanie na Ziemi przejął niewidzialny wróg. Najeźdźcy opanowali ludzkie ciała umieszczając w nich Dusze, dla których ludzie są jedynie żywicielami. Dusze są z natury dobre, spokojne i łagodne, ale nie potrafią czuć jak my. Melanie - jedna z ostatnich wolnych istot, zostaje schwytana, a w jej ciele umieszczona zostaje Wanda ( w obie te kreacje wciela się Saoirse Ronan). Jest to doświadczona dusza, która zamieszkiwała już na siedmiu planetach. Jej zadaniem jest poznanie wspomnień Ziemianki i odkrycie, gdzie jeszcze ukrywają się buntownicy czyli wolni ludzie. Zadanie okazuje się jednak o wiele trudniejsze niż można było przypuszczać. Melanie jest wyjątkowo silną osobowością i toczy z Wandą walkę o panowanie nad ciałem i umysłem. Co więcej - z czasem - Wanda poznaje wspomnienia dziewczyny o ukochanym mężczyźnie i sama zaczyna odczuwać coś dziwnego… Wkrótce te dwie istoty zawrą swoisty pakt i wyruszą na pustynię w poszukiwaniu mężczyzny bez którego nie potrafią żyć…

 Nie wiem ile w tym zasługi materiału źródłowego a ile inwencji i kreatywności samego Niccola ale obiektywnie i wyzbywając się wszelkich uprzedzeń, związanych przede wszystkim z osobą Myers, muszę powiedzieć, że choć "Intruz" nie jest produkcją porównywalnej klasy co kilka poprzednich dzieł tego reżysera i dałoby się w niej znaleźć rozliczne fabularne przestoje, wątki prowadzące donikąd oraz aktorów takich jak np. główny obiekt miłosnych zainteresowań naszej protagoniastki, który niekoniecznie potrafi grać to jednak niezaprzeczalnie ta historia  ma swoisty urok, jest naprawdę ciekawa, pomysłowa, dobrze zrealizowana (zwracam uwagę na klimatyczne zdjęcia Roberta Schaefera i niezłą muzykę Antonio Pinto), kapitalnie zagrana (Szczególnie jeśli chodzi o wiarygodne i nacechowane dużym talentem kreacje Saoirse Ronan i Diane Kruger), wciąga i emocjonuje

Podsumowując. Czasami bywa tak, że jakiś film, po którym spodziewamy się dużo (tak jak to było choćby z wczorajszym "Martwym Złem") okazuje się nie do końca spełniać nasze oczekiwania a ten, po którym nie oczekiwaliśmy wiele potrafi nas mile zaskoczyć. A ja lubię takie przyjemne rozczarowania. 

OCENA: 7/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci