Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Śmiertelna Wyliczanka" {Simon Says} (2006) czyli wielka improwizacja

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

Simon Says

Reż: William Dear

Scenariusz: William Dear

Kraj: USA

Czas trwania: 90 minut

Zanim zaczniemy wytłumaczę dlaczego mieliśmy dzień przerwy we wpisach a poniższa recenzja jest daleka od normalnego dla mnie polotu. Po prostu doznałem małego załamania nerwowego i musiałem zrobić sobie mały urlop, bo inaczej wylądowałbym niewątpliwie na  oddziale zamkniętym szpitala psychiatrycznego (Dobrze, że nie mam daleko do takiego miejsca). Jaki był powód, że doprowadziłem się do takiego stanu. Sprawił to jeden, porażający głupotą, koszmarny film, który nieopatrznie obejrzałem. Tym dziełem była właśnie, znaleziona przeze mnie na Youtube (Tutaj macie link, więc jeśli się odważycie to sami możecie sprawdzić z czym mamy tu do czynienia) niezamierzona przez twórców parodia gatunku teenslasherów znana też pod nazwą "Śmiertelna Wyliczanka"

Aby jak najdalej odwlec w czasie konieczność mówienia o tej produkcji pozwolę sobie zadać wam jedno proste pytanie: Czy ktoś z was mógłby mi łaskawie wytłumaczyć jaki jest sens produkowania a przede wszystkim oglądania takich filmów jak ten, którym dzisiaj się zajmiemy (poza kasą oczywiście)? Uprzedzam jednak najszybciej nasuwającą się odpowiedź.  Tak! Wiem, że choćby najnowsze "Martwe Zło" czy całkiem przyjemny ( o ile tak można powiedzieć o horrorze) "Hotel Śmierci" udowodniły, iż nawet obrazy, które nie starają się w jakiś szczególny sposób wyłamać ze schematów i nie leży w kręgu ich aspiracji stworzenie  nowej jakości mogą być zrobione w ciekawy i zajmujący sposób. Tylko czy taka konstatacja, że wśród tandentnych produktów filmopodobnych możemy czasami natrafić na  obraz zapewniający nam czystą, nieskrępowaną, bezpretensjonalną rozrywkę  uprawnia nas do oglądania i recenzowania dzieł, o których wszystko co można powiedzieć jest jasne jak słońce już przed seansem? Moim zdaniem absolutnie nie!

Nie może być bowiem jakichkolwiek wątpliwości, że wyreżyserowany przez Williama Deara (specjalistę od kina familijnego i twórcę takich przebojów jak "Anioły na boisku" czy "Harry i Hendersonowie") "Simon Says" jest produktem kompletnie nie rekompensującym nam, choćby swoimi walorami estetycznymi (No chyba, że mamy tu na myśli urodę grających tu aktorek takich jak znana nam z omawianego tu kiedyś "Sky High" i dysponująca niezaprzeczalnym wdziękiem Kelly Vitz) czy dobrze zrealizowanymi efektami gore podjętego wysiłku, stanowiąc w najlepszym wypadku idealny przykład na to, jak nie powinno się robić filmów. To niestrawny pulpecik, na który składają się dialogi napisane bez jakiegokolwiek polotu czy talentu, pozbawieni choćby strzępów osobowości bohaterowie, drewniane aktorstwo (chlubnym wyjątkiem jest tu wyłącznie, wyrazisty w swoim szaleństwie, Crispin Glover, którego aż szkoda do występowania w takich abominacjach), scenariuszowe dziury wielkości kraterów na księżycu czy kompletnie idiotyczny i charakteryzujący się brakiem nawet pozorów kreatywności pomysł na film przypominający jedną wielką improwizację, opartą o żerowanie na odpadkach z takich klasyków jak "Psychoza" czy "Teksańska Masakra Piłą Mechaniczną" lecz pozbawioną uroku pierwowzorów. Nie zapominajmy też o tym, że logika najwyraźniej wzięła sobie wolne i pojechała na Hawaje (I wiecie co? Wcale jej się nie dziwię! Też nie chciałbym uczestniczyć w takim projekcie) więc wydarzenia toczą się od początku do końca wyłącznie siłą inercji czego najlepszym dowodem jest nie trzymające się jakiejkolwiek kupy zakończenie, które w zamiarze autora pewnie miało nas zaszokować a wyszło fatalnie i komicznie.

Podsumowując. Ostrzegam was! Jeżeli nie chcecie stracić resztek wiary w światową kinematografię to trzymajcie się jak najdalej od tej spartaczonej i bezsensownej produkcji, która spokojnie zajmie wysokie miejsce (zaraz obok "Madison County" i "Zaciemnienia" na przygotowywanej przeze mnie już od dłuższego czasu listy najgorszych horrorów jakie kiedykolwiek widziałem.

OCENA: 3/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci