Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Chatroom" (2010)

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

CHATROOM

Reżyseria; Hideo Nakata

Scenariusz: Enda Walsh

Kraj: Wielka Brytania

Czas trwania: 97 minut

Wybaczcie, ale w tym wypadku nie będę posługiwał się polskim tytułem bo "Pokój na czacie" nawet jak na nasze warunki brzmi wyjątkowo idiotycznie.

Pamiętacie jeszcze "Salę Samobójców"? Ten rzekomo ultrarewolucyjny i pionierski (Tak naprawdę to chyba tylko na gruncie polskim stanowi on jakiekolwiek novum. Jeśli chodzi bowiem o kinematografię światową to poza dzisiaj omawianym tytuł emwcześniej był chociażby świetny francuski "Inny Świat") polski film o samotności w sieci i kondycji współczesnych nastolatków w reżyserii niezwykle utalentowanego Jana Komasy? Obraz, który w mojej ocenie okazał się rozczarowaniem, kompletną stratą czasu i po sensie którego zupełnie nie rozumiem powodów, dla których otacza go niemal powszechny zachwyt? Ja niestety wciąż pamiętam. Zresztą swoje przemyślenia wyraziłem już przy okazji odpowiedniej recenzji i absolutnie nie widzę powodów abym miał do niego wracać. Szkoda mi bowiem klawiatury bym po raz kolejny pisał w sposób koncertowy zmarnowano ciekawie zapowiadający się pomysł. Bym miał przypominać, że posiada on chyba najbardziej antypatycznego protagonistę po tej stronie Jennifer Lawrence. Dlaczego więc muszę do niego nawiązać?

 Pewnie dlatego, że gdybym tego nie zrobił to trudno by wam zrozumieć powody, przez które mój pierwszy kontakt z "Chatroom" nie był zbyt zachęcający a umieszczone na polskich plakatach, w czasach kiedy obraz Hideo Nakaty (reżysera kultowego "The Ring") był przeznaczony do kinowej dystrybucji w naszym pięknym kraju (Co się jednak ostatecznie nie stało. Pewnie dlatego, że na tym tle przywoływane tu już polskie dzieło wyglądałoby wtórnie i mizernie. A do tego przecież nie można było dopuścić prawda?), napisy mówiące, iż mamy do czynienia ze "Światową odpowiedzią na Salę Samobójców" nie nastrajały zbyt optymistycznie.

Nie będę owijał w bawełnę. "Chatroom" bardzo mi się podobał. Nie tylko bowiem zapada w pamięć, ale przede wszystkim pod względem warsztatowym jest on zdecydowanie lepszą, mniej przerysowaną i bardziej wiarygodną psychologicznie wersją historii zaserwowanej nam w osławionej "Sali Samobójców". Jest obrazem, który w miejsce taniego wizualnego efekciarstwa i zadufanego w sobie antypatycznego bubka jako głównego bohatera oferuje nam świat sprawiający wrażenie bardziej przemyślanego. Świat,  w który znacznie łatwiej wejść i uwierzyć w realność problemów egzystencjalnych przedstawionych nam postaci (W czym duża zasługa w większości trafnych decyzji obsadowych polegających na obsadzeniu w głównych rolach bardzo dobrego i niezwykle charyzmatycznego Aarona Taylora- Johnsona, pamiętnego ze świetnego serialu "The Fades" Daniela Kaluuyę oraz pięknej i utalentowanej Imogen Potts. Małe wątpliwości mógłbym mieć co najwyżej do dyspozycji zaprezentowanej przez Matthew Bearda czy Hannę Murray ale zapewniam was, że nie byłyby to szczególnie rażące uchybienia).

Podsumowując. Uważam, że mimo wszelkich wad tej produkcji zdecydowanie lepiej sięgnąć po nią jako próbę analizy dzisiejszej młodzieży niż po "Salę Samobójców". 

OCENA: 7/10

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci