Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Mama" (2013) czyli zmarnowany potencjał na dobry film

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

Mama

Reżyseria: Andres Muschietti

Scenariusz: Andres Muschietti, Neil Cross, Barbara Muschietti

Kraj: Hiszpania, Kanada

Gatunek: Horror

Czas trwania: 100 minut

Wbrew pozorom ta recenzja nie jest żadnym spóźnionym prezentem z okazji dnia matki. Powód, dla którego wreszcie, po długich przymiarkach sięgnąłem po tę produkcję jest jeden. A nazywa się on Jessica Chastain. Od czasu bowiem seansu kapitalnego "Wroga Numer 1" i zaprezentowanej przez tę utalentowaną dziewczynę kapitalnej dyspozycji (Nadal uważam, że sprawiedliwiej byłoby gdyby to ona otrzymała tegorocznego Oscara za najlepszą kreację pierwszoplanową zamiast, co najwyżej przeciętnej w mojej opinii, Jennifer Lawrence) znajduje się ona, obok Rooney Mary, Sary Paxton i Mary Elizabeth Winstead na liście aktorek, których ekranowym poczynaniom warto się będzie w przyszłości bliżej przyglądać bo gwarantują one, iż posiadają predyspozycje do tworzenia niezapomnianych postaci. 

Jednak "Mama" to absolutnie nie jest pozycja, z której amerykanka powinna być specjalnie dumna. Nie zrozumcie mnie źle. Nie mam nic przeciwko nastrojowym produkcjom, które zamiast szokowania najbardziej wymyślnymi torturami starają się budować mroczny, intrygujący klimat (Zwróccie choćby uwagę na moją ocenę dla urokliwego "Innkeepers" czy kapitalnych "Nieproszonych Gości"). Nie mogę więc powiedzieć, że stworzona przez Andresa Muschiettiego i sygnowana nazwiskiem słynnego Guillermo del Toro (który pełnił funkcję producenta wykonawczego)  produkcja, stanowiąca tak swoją drogą rozwinięcie wcześniejszej krótkometrażówki była tytułem ewidentnie złym stojącym na podobnym poziomie co chociażby tegoroczny "Down the road". Przeciwnie! To powinien być kapitalny obraz.  Trzeba bowiem przyznać, że w tym przypadku twórcy postarali się o porządne wykonanie aspektu technicznego (Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę tak ważne elementy każdego horroru, jakimi niewątpliwie są udźwiękowienie i muzyka. No ale kiedy do pomocy ma się chociażby świetnego kompozytora Fernando Velasqueza {Odpowiedzialnego za oprawę muzyczną m.in. "Sierocińca" czy "Diabła"} to nie trzeba się obawiać o jakość finalnego produktu), opowiadana historia jest całkiem ciekawa i angażująca (choć ewidentnie widać, że nie jest ona jakoś przesadnie oryginalna, tylko składa się z najbardziej ogranych gatunkowych schematów) i zawiera kilka elementów, które mi się podobały (Takich jak chociażby interesująco wykonane "wizje" oraz długie ukrywanie potwora w cieniu. Szczególnie to drugie jest w mojej opinii bardzo dobrym rozwiązanie bo przecież powszechnie wiadomo, że człowiek najbardziej boi się tego, czego nie zna)

Jednak w tym wszystkim jest jedno małe ale. "Mama" nie zrobiła na mnie jakiegokolwiek wrażenia i nie sprawiła abym chociaż przez chwilę poczuł autentyczny niepokój. Aktorzy grali bowiem tak jakby nie zalezało im na tym aby się korzystnie zaprezentować, a ich myśli zajęte były tym, aby po prostu odbębnić swoje i wrócić do domu. O szczególnym rozczarowaniu mogę mówić w przypadku, wspominanej tu już Jessici Chastain, która zdecydowanie pokazuje na ekranie tylko niewielki procent swych nieprzeciętnych umiejętności. Ponadto całe pozytywne wrażenie  jakie udało się twórcom wywołać w kwestii nastroju było niemal natychmiastowo niwelowane przez zbyt duże nawarstwienie "jump-scenek". Efektu, który osobiście uważam za pójście na łatwizne w kwestii przestraszenia widza.

Podsumowując. Przyznaję, że mam problem z ocenieniem tej produkcji. Bo z jednej strony biorąc "Mama" mi się podobała, jest naprawdę dobrze zrobiona i angażująca. Z drugiej jednak nie mogę przecież zbagatelizować jego oczywistych wad. Trudno więc oprzeć się wrażeniu, że gdyby się bardziej postarano, to z tego materiału jakim dysponowali twórcy można było bez problemu wyprodukować znacznie lepszy i bardziej zapadający w pamięć obraz. Tytuł, który byłby poważnym kandydatem do tytułu najlepszego horroru roku. A tak jest to co najwyżej przeciętniak, o którym szybko zapomnę i do którego wątpię abym kiedykolwiek wrócił. Szkoda.

OCENA: 5/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci