Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Nienasycone" {Wir sind die nacht} (2010) czyli niemieckie wampirolesbijki

bradesinarus

..

.

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

nienasycone

(Czyli zamiast plakatu moja nowa tapeta na pulpit)

Reż: Dennis Gansel

Scenariusz: Jan Berger, Dennis Gansel

Kraj: Niemcy

Gatunek: Horror, Akcja

Czas trwania: 100 minut

Podzielę się z wami pewnym spostrzeżeniem. Zauważyłem otóż, że od pewnego czasu zacząłem chyba ostrożniej selekcjonować filmy i nie rzucam się już na byle jakie tytuły (beznadziejna "Obsesja" czy nie mniej beznadziejna "Furgonetka" były tylko niechlubnymi wyjątkami od reguły) tylko staram się dobierać je pod kątem interesującej tematyki albo ciekawej formy wykonania. Z jednej strony ma to swoje zalety bo do niezbędnego minimum ogranicza oglądanie kompletnych nieporozumień w rodzaju "Igrzysk Śmierci" czyli kopii "Battle Royale"  wypatroszonej z mocy odziaływania i jakichkolwiek emocji(Co w mojej ocenie przyzna każdy, kto miał możliwość kontaktu z japońskim oryginałem). Z drugiej jednak czuję, że przez takie podejście do sprawy pozbawiam się przyjemności płynącej  z odkrywania nieznanego sobie  wcześniej dziwacznego kina będącego  wytworem najbardziej zwichrowanej wyobraźni (czyli takiego jakie przecież  absolutnie uwielbiam). Czasem jednak trzeba przełamać schematy, poczuć  się  odkrywcą, zaryzykować i sięgnąć po produkcję, o której istnieniu do tej pory nie miało się zielonego pojęcia a jej tematyka nie zwiastuje  niczego dobrego. No bo szczerze! Co można ciekawego i nowego powiedzieć  o wampirach w epoce, która oszalała na ich  punkcie  oraz przerobiła  na pieniądze w takiej czy innej formie wszelkie możliwe warianty tego motywu? Czasach po powstaniu genialnego "Pozwól mi wejść", które w mojej ocenie jest wzorcowym filmem wampirycznym. 

Jakimś cudem naszym sąsiadom zza zachodniej granicy, wyszło naprawdę udane dzieło. O.K. Nie jest ono może jakoś specjalnie mrocznym, trzymającym w napięciu, stuprocentowym horrorem i ma się wrażenie, że przy niewielkim nakładzie sił mogło powstać dzieło zdecydowanie lepsze ( Szczególnie gdy całość wygląda tak jakby gros kretywności i inwencji twórczej zostało zużyte na wymyślenie konceptu wampirów - lesbijek przez co nie starczyło go już na pomysłową fabułę i przekonujące sceny gore {Pewnie to przez rating, ale trzeba powiedzieć, że lepiej nie nastawiać się na krwawe sceny bo nie ma ich tu praktycznie w cale. Nawet momenty zabójstw (nieodzownych przecież w wypadku filmu o wampirach) dzieją się głównie "Off-screen" a my widzimy raczej ich skutki niż przebieg. A nawet kiedy Gansel decyduje się  pokazać nam coś więcej (tak jak np. w scenie na basenie) to jest to sfotografowane tak, że właściwie nic nie widać) }.

Muszę jednak  powiedzieć, że mimo posiadania rozlicznych wad (spośród których część już wam wymieniłem) "Nienasycone" są dziełem, zachwycającym lekkością i niewymuszownym humorem (w czym bryluje głównie charyzmatyczna Anna Fischer bezczelnie kradnąca każdą scenę, w której się pojawi). Filmem, który po prostu przyjemnie się ogląda. Zwłaszcza, że zostajemy uraczeni kapitalną ścieżką dźwiękową z niezwykle klimatyczną piosenką Marii Meny "Self-Fulfilling prophecy" na czele, ładnymi dziewczynami w głównych rolach (Ciekawe skąd wzięto naraz aż tyle urodziwych Niemek), dobrą grę aktorską (Szczególnie kiedy przestaniemy zwracać uwagę na, odtwarzanego przez niemiecki odpowiednik Jakuba Wesołowskiego (i mniej więcej tak samo utalentowany), policjanta będącego FRI (forced romantic interest) naszej głównej bohaterki a zwrócimy uwagę, że mamy tu również: Wspomnianą już Annę Fischer,  Jennifer Ulrich (co do której, tak na marginesie, byłem absulotnie przekonany, że to Daniele Panabaker) oraz  "niemiecką Lisbeth Salander" (Poważnie! Porównajcie sobie jej image, zwłaszcza w początkowej fazie filmu, z wyglądem Rooney Mary (Mówcie sobie co chcecie, ale dla mnie  to właśnie jej kreacja jest jedyną, która w stuprocentach oddaje  moje wyobrażenia odnośnie tego jak ta kultowa postać powinna wyglądać by można było mówić o zgodności z książkowym pierwowzorem) w kapitalnej "Dziewczynie z tatuażem" Davida Finchera. Przecież one wyglądają jak siostry bliźniaczki!) Karoline Herfurth (kojarzoną przeze mnie z małej rólki w świetnym "Pachnidle"), fabuła trzyma się kupy (Choć jak powtarzam jakoś szczególnie nie zachwyca), dynamiczny montaż oraz fakt, że strona techniczna (mam tu na myśli głównie efekty specjalne) nie razi sztucznością wykonania  do tego stopnia by odwracać naszą uwagę od tego co dzieje się na ekranie.  

Podsumowując. Choć "Nienasycone" nie zapiszą się w mej pamięci na szczególnie długo to jednak jest to film, który zdecydowanie warto było obejrzeć.

OCENA 7/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci