Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Obsesja" {Escapee} (2011) czyli witamy w krainie nudy!

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

Obsesja

(Plakat jest interesujący. Szkoda, że o samym filmie nie mogę tego powiedzieć)

Jeżeli twój film, który w zamierzeniu miał rzekomo być horrorem okazuje się być kompletnie nużący, niestraszny i pozbawiony jakichkolwiek atrybutów mających przekonać nas by nie wyłączyć odbiornika to wiedz, że coś się dzieje.

Powyższa parafraza cytatu z księdza Natanka znalazła się tu nie bez powodu. Na horror trzeba bowiem mieć pomysł i jeśli już się zabiera za ten gatunek trzeba przynajmnieć spróbować sprawić by rezultat zapewniał choć minimalną satysfakcję. Zrobić go tak by widz czuł się albo obrzydzony do granic możliwości (Tak jak w przypadku ciężkiego i intensywnego "Serbskiego Filmu" albo zaintrygowany niepokojącą atmosferą. Tymczasem "Obsesja" jest pozbawiona jakiegolwiek z tych aspektów.

To klasyczny przykład tego co się dzieje kiedy mało utalentowanemu scenarzyście będzie się wydawało się, że wystarczy wrzucić do jednego kotła brutalnego psychopatę obdzierającego kobiety ze skóry, szpital psychiatryczny i kilka ładnych dziewczyn aby widzowie piszczeli z przerażenia niczym fanki na koncercie Tokio Hotel. No cóż! Nie wyszło. Gorzej! Brak bowiem strachu można byłoby wybaczyć gdyby całość była interesująca.  A w tym przypadku osiągnięty rezultat stanowi prawdziwy sprawdzian wytrzymałości i jest jednym z najnudniejszych filmów jakie w życiu widziałem. Niby coś tu się dzieje. Niby mamy tu jakąś intrygę. Co z tego skoro fabuła absolutnie nie angażuje, nawet z detektorem nie znajdziemy tu choćby pozorów napięcia, scenariusz sprawia wrażenie jakby był pisany w pięć minut na kolanie (Choć i tak nie wiem czy nie przeceniam twórcy tej abominacji i czy faktycznie poświęcił on na stworzenie historii i dialogi przynajmniej sekundę.) a gra aktorska to jakiś ponury żart (Szczególnie grający antagonistę Dominic Purcell znany z odgrywania głównej roli w podobno dobrym serialu "Skazany na Śmierć". Muszę przyznać, że trochę mnie to dziwi bo po aktorze z taką pozycją można byłoby oczekiwać choć odrobiny talentu lub chociażby strzępków charyzmy. Tymczasem po obejrzeniu z nim kilku pozycji stwierdzam, że Purcell to zwyczajny drewniany kołek, którego z jakiś nieznanych powodów promuje się na wielką gwiazdę podczas gdy jest równie pełen charyzmy co przerażający. Czyli w ogóle.) Film, który sprawia, że "Silent House" prezentuje się niczym naładowany akcją po brzegi blockbuster!

Podsumowując. Powiedziałbym, że "Obsesję" mogłyby co najwyżej stosować amerykańskie służby w Guantanamo w celu wydobycia informacji z potencjalnych terrorystów. Byłoby to jednak maksymalne okrucieństwo. Mamy tu bowiem do czynienia z obrazem, w przypadku którego zdecydowanie lepszym, bardziej kreatywnym i ciekawszym sposobem spędzenia wolnego czasu jest wpatrywanie się przez półtorej godziny w ścianę.

OCENA: 2/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci