Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Piekielna Jazda" {Drive Angry} (2011)

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

DA

Reżyser: Patrick Lussier

Scenariusz: Patrick Lussier, Todd Farmer

Kraj: USA

Gatunek: Horror, Akcja

Czas trwania: 104 minuty

     Nie będę ukrywał tego, że bardzo lubię Nicholasa Cage'a i uważam, chyba wbrew całemu światu, że ta powszechna niechęć jaką możemy zaobserwować w stosunku do jego osoby jest chyba nie do końca zasłużona. Jasne! Jego maniera aktorska i skłonność do przesadnej ekspresji może irytować a w ostatnich kilku latach z powodu problemów finansowych zmuszony jest przyjmować role w nienajlepszych produkcjach (Najlepszym przykładem może być tu niesławny "Kult", który nie stał się jednak filmem kultowym ale podstawą rozmaitych internetowych memów i przedmiotem drwin). Jednakże ta chwilowa bessa nie przekreśla w mojej ocenie kilku stworzonych przez niego kreacjach, które przejdą do annałów światowego kina. Postaci takich  jak  chociażby Charlie Kaufman i Danny Kaufman w "Adaptacji", Roy Waller w "Naciągaczach", Frank Pierce w (tak swoją drogą chyba odrobinę niedocenianej) "Ciemnej Stronie Miasta" a przede wszystkim o nagrodzonej Oscarem kreacji w "Zostawić Las Vegas". Teraz jesteście pewnie ciekawi jak prezentuje się jego dyspozycja w "Drive Angry", produkcja, która (w mojej opinii nie zupełnie zasłużenie) znajduje się w ścisłej czołówce wielu zestawień najgorszych filmów 2011? No cóż! Nie jest tak najgorzej!

   Bo choć Milton ( podobnie jak w przypadku "Adwokata Diabła" jest to niewątpliwy hołd złożony sławnemu angielskiemu pisarzowi i poecie o tym nazwisku, autorowi klasycznego poematu "Raj Utracony") to nie jest bohater, którego można byłoby postawić w jednym szeregu z którym z wyżej wymienionych charakterów a nawet w tym filmie zdecydowanie  lepiej niż on prezentuje się chociażby kapitalny William Fichtner jako tajemniczy Księgowy, którego rola to absolutnie jeden z powodów, dla których warto ten obraz zobaczyć, to jednak bezprzecznie Cage nie ma się czego wstydzić. Zdecydowanie nie przekracza linii dzielącej wiarygodne aktorstwo od niezamierzonej autoparodii ( casus, który dotknął chociażby Christiana Slatera, który kiedyś błyszczał w "Prawdziwym Romansie", "Imieniu Róży" czy "Spokojnym Człowieku" a dziś pozostało mu co najwyżej "Alone in the Dark" i "Playback"). Wróćmy jednak może do meritum.

   Trzeba powiedzieć, że mimo swoich oczywistych braków (takich jak chociażby nie do końca dopracowane efekty specjalne)  "Drive Angry" to zdumiewająco przyjemny w oglądaniu film. To produkcja dla wszystkich, którym podobały się klimaty pastiszu jakimi z takim wdziękiem bawili się Quentin Tarantino i Robert Rodriquez przy okazji "Grindhouse". Dzieło znanego nam już twórcy "Draculi 2000" to obraz, który reprezentuje  podobny poziom przerysowania, wyładowania akcją i bezpretensjonalnej rozrywki co wyżej wspomniany produkt, nie ma tu przeintelektualizowania, przesadnego nadęcia, nadmiernych aspiracji i próby udawania, że chodzi o coś więcej niż czysty nieskrępowany fun. Danie nam namiastki w starym dobrym stylu. W rezultacie otrzymaliśmy więc przyjemną dla oka, i wcale niezłą aktorsko, Amber Heard (Która dla mnie wciąż jest raczej Mandy Lane), świetny soundtrack składający się w głównej mierze z klasyków Country, kilku dobrze zrealizowanych scen akcji (takich jak chociażby strzelanina w motelu), groteskowość, oraz dobrze napisane dialogi, które nie uwierają w ucho  i nie zgrzytają w zębach jak piach na pustynnej drodze.

Podsumowując. Każdy kto chce przyjemnie spędzić czas oglądając niewymagającą umysłowego zaangażowania produkcję może bez problemu sięgnąć po "Drive Angry" i będzie absolutnie ukontentowany.

OCENA: 7/10

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • ilsa333

    Bagienniku, mam do Ciebie pytanie, jako że jesteś jedynym moim "zalajkowanym" blogiem z tego portalu, czy miałeś kiedykolwiek jakieś problemy, że tak powiem techniczne z dodawaniem wpisów? Masz może jakiś namiar, do kogoś do kogo się z takimi akcjami należy się zgłaszać? Jakiś adres mailowy do ludzi od takich rzeczy byłby mi potrzebny. BARDZO.

  • bradesinarus

    Niestety za wiele to ci nie pomogę! Bo choć oczywiście miałem kilkukrotnie problemy natury technicznej to jakoś same z siebie się one rozwiązały (najczęściej wystarczało po prostu poczekać). Tak więc nie musiałem podejmować żadnych szczególnych działań w tej materii.

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci